Krem pomidorowo-imbirowy z lubczykiem i pistacjami

Zrobiło się rześko i nieco jesiennie (choć nadal czuć zapach lata). Znów nas wzięło na zupy. Tym razem urocza odsłona pomidorowej… Smacznego!

  • 2 puszki pomidorów (lub około 800 g pomidorów na zupę)
  • 2 średnie ziemniaki
  • 2 małe cebule
  • pół czerwonej papryki
  • 2 cm korzenia imbiru
  • 2 ząbki czosnku
  • garść świeżego lubczyku (proponujemy zasadzić na balkonie)
  • 5 łyżek oliwy z oliwek
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżeczka ekologicznej przyprawy uniwersalnej
  • sól, pieprz do smaku
  • garść obranych pistacji
  • garść pestek słonecznika

Na oliwie, w garnku o głębokim dnie, smażymy pokrojone drobno cebulę, imbir i czosnek. Gdy cebula się zeszkli a czosnek nie zdąży spalić dodajemy pokrojoną drobno paprykę. Całość dusimy 5 minut i dodajemy ziemniaki (obrane i pokrojone w drobną kostkę). Dajemy im kolejne 5 minut. W czasie smażenia dodajemy nieco soli. Następnie dolewamy litr wody oraz przyprawę uniwersalną i gotujemy około 7 minut. Teraz czas na pomidory i lubczyk. Wrzucamy je pokrojone w kostkę (wraz z zalewą jeśli są z puszki) i dajemy im i lubczykowi kolejne 7 minut. Teraz czas na sos sojowy i ewentualnie sól i pieprz. Zupa jest gotowa. Oczywiście najpierw należy ją zmiksować. Niespecjalnie dokładnie bo miło jest gdy chrupie. Podajemy ją z orzeszkami lub pestkami słonecznika. Oraz oczywiście z liśćmi lubczyku. Cudownie rozgrzewa….

Photo by Iza

 

Rukola z serem halloumi

Od kiedy odkryłam tanie źródło pysznego halloumi nie mogę się powstrzymać. Niemal codzienna przyjemność z nim związana mnie obezwładnia. Rewelacyjnie smakuje z rukolą i pomidorkami koktajlowymi….

  • opakowanie rukoli
  • około 220 g sera halloumi
  • opakowanie kiełków na patelnię (około 200 g kiełków cieciorki, fasoli mung, soczewicy)
  • 12 sztuk pomidorków koktajlowych
  • łyżka prażonych płatków migdałowych

sos:

  • 4 łyżki oliwy z oliwek
  • łyżka soku z limonki
  • łyżeczka kremu balsamicznego
  • pół łyżeczki soku malinowego
  • sól i pieprz do smaku

Ser kroimy na plastry i grillujemy (grill, grill elektryczny, patelnia grillowa) z dwóch stron aż do powstania pięknych, złotawych pasów. Na łyżce oliwy smażymy kiełki przez około 5 minut. Pozwalamy im chwilę przestygnąć. Mieszamy rukolę z pokrojonymi na pół pomidorkami. Dodajemy kiełki i grillowany, jeszcze ciepły ser. Składniki na sos mieszamy w zamkniętym słoiku na gładką masę. Polewamy sałatę i posypujemy ją prażonymi płatkami migdałowymi. I gotowe… Danie nie tylko nadaje się na bycie dodatkiem ale też posiłkiem samym w sobie. Pożywne i smakowite.

Smacznego!

Photo by Iza

 

Pizza warzywna – królewska

Z cyklu, dobra pizza nie jest zła… Nieprzerwanie trwa u nas okres fascynacji wałkowaniem, zagniataniem, dobieraniem składników i podsypywaniem mąką. Przy byle okazji moje dzieci namawiają mnie na pizzowe działania. Tym razem postanowiłam sprawić przyjemność sobie i zrobić dobrą, warzywną pizzę. Polecam, była cudowna.

Ciasto na pizzę:

  • około 330 g mąki orkiszowej
  • jajko
  • 250 ml śmietany 18%
  • łyżka miodu
  • 3 dkg świeżych drożdży
  • łyżeczka cukru
  • solidne pół łyżeczki soli
Sos:
  • puszka pomidorów
  • pół czerwonej papryki
  • 1/3 papryczki chili
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/3 średniej cebuli
  • 2 łyżki oliwy
  • łyżeczka siekanej kolendry
  • sól, pieprz do smaku
Dodatki:
  • 3 średnie cebule
  • 30 dkg pieczarek
  • 2 czerwone, upieczone papryki
  • pęczek natki pietruszki
  • 2 łyżki kaparów
  • 2 małe pomidory
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • pieprz i sól do smaku
  • ser mozarella (około 20 dkg)
Zaczynamy oczywiście od zaczynu. Łączymy  3 łyżki śmietany (nie daj boże zimnej) z drożdżami i cukrem i czekamy aż grzecznie „ruszą”…
W tym czasie przyrządzamy sos i pieczemy paprykę, którym potraktujemy ciasto przed pieczeniem. Łączymy ze sobą wszystkie składniki i miksujemy na gładką masę w blenderze. Gdy już dobrze wymieszamy zostawiamy sos na trochę aby się przegryzł.
Paprykę piecze się bardzo prosto. Myjemy ją i w całości układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Umieszczamy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni i pieczemy około 35 minut. Papryka gotowa jest wtedy, gdy jej skórka zbrązowieje (nie koniecznie na całej powierzchni). Paprykę nieco studzimy i obieramy ze skóry co okazuje się po upieczeniu niezwykle łatwe. Kroimy ją na cztery, w miarę  równe, części pozbywając się przy okazji nasion. Oczywiście kroimy wzdłuż.
Gdy drożdże zaczną wypuszczać bąbelki możemy zabrać się za przygotowanie ciasta. Łączymy mąkę z jajkiem, śmietaną, solą i dodajemy zaczyn. Teraz czas na wyrabianie ciasta. Robimy to z sercem, dokładnie aż ciasto zacznie częściowo odstawać od ręki. Gdy już będzie wyrobione zostawiamy je w ciepłym miejscu i znów pozwalamy mu wyrosnąć.
Gdy ciasto będzie gotowe (około pół godziny) zaczynamy wałkowanie na wysypanym mąką blacie. Warto zadbać o to, aby ciasto było rozwałkowane dość cienko. Z naszej porcji wyjdą dwie spore, okrągłe pizze. Układamy je (rozwałkowane) na papierze do pieczenia rozłożonym na blasze.
Teraz dusimy pieczarki z cebulką. Na dwóch łyżkach oliwy dusimy pokrojoną w piórka cebulę i umyte i pokrojone w kawałki pieczarki. Nie przykrywamy, żeby wszystko dobrze odparowało. Gdy pieczarki będą miękkie solimy i pierzymy do smaku. Pozwalamy pieczarkom i cebuli nieco ostygnąć.
Rozwałkowane pizze smarujemy sosem. I umieszczamy na niej dodatki. Najpierw duszone pieczarki i cebulkę, następnie pokrojoną na małe kawałki pieczoną paprykę, potem rozrzucamy kapary. Na wierzch dajemy pomidory pokrojone w kostkę i starty ser mozarella.
Teraz pieczemy pizzę w 180 stopniach przez około 20 minut. Pizzę podajemy gorącą, posypaną (wręcz przysypaną) posiekaną natką pietruszki w ogromnej ilości. Jako dodatek świetnie się sprawdzi również oliwa z chili.

Photo by Iza

 

Piknik time – rozpoczęty

Kochani, po długim okresie tęsknoty za piknikowaniem nastąpił czas pikników o tyle niespodziewanie co wybujale. Przemarznięci i zszarzali po zimie dostaliśmy okazję zażycia upalnego lata wiosną, doładowania akumulatorków i uruchomienia wyobraźni. Teraz już nie odpuścimy.  Będziemy znów szaleć na zielonej trawce zajadając smakołyki z naszych i Waszych kuchni, pląsają, grając w gry towarzyskie i rozmawiając o wszystkim. Znów będzie pięknie, razem i smacznie…

Wspominając jeden z zeszłorocznych pikników, na którym królowały dwa ognie, CHLEBEK BANANOWY, CIASTKA OWSIANO KORZENNE MUFFINY Z FETĄ i NALEŚNIKI TORTILLE z SAŁATĄ Z SEREM PLEŚNIOWYM I GRUSZKĄ pragniemy już dziś zaprosić Was na piknik w następny weekend. Jeśli tylko pogoda pozwoli…Spotkamy się na polach mokotowskich, na pewno jeszcze przypomnimy gdzie i kiedy. Będziemy na Was czekać z naszymi pysznościami i uśmiechem…

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Adam Bondarowicz

Zapiekanka ziemniaczano- rybna

  • 4-5 ziemniaków
  • oko ło 500 g ryby (my dałyśmy dorsza)
  • kilka różyczek brokuła
  • garść zielonego groszku (może być mrożony)
  • mały por
  • 250 ml śmietany 18%
  • 200 ml jogurtu greckiego
  • 1 jajko
  • około 100 g tartego żółtego sera
  • 1 łyżka masła
  • 1 cytryna
  • przyprawy: gałka muszkatołowa, sól, świeży pieprz
  • koperek lub natka pietruszki

Obrane ziemniaki gotujemy na parze przez około 20 minut, po 10 minutach do garnka dorzucamy różyczki brokuła.
Naczynie żaroodporne smarujemy masłem, następnie kroimy w plasterki ugotowane ziemniaki i zalewamy je śmietaną przyprawioną gałką muszkatołową oraz solą i pieprzem do smaku. Na ziemniaki ciasno układamy rybę, lekko ją solimy i umieszczamy na niej brokuła, posypujemy groszkiem i pokrojonym w plasterki porem. Całość zalewamy jogurtem wymieszanym z jajkiem i przyprawami. Następnie posypujemy żółtym serem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C przez ok 30 minut. Podajemy z pokrojoną cytryną i posypujemy obficie koperkiem bądź natką pietruszki.

Kolejny jednogarnkowiec, sprawdza się przy większych przyjęciach i jest naprawdę smaczny. Warzywa na górze oczywiście możemy dobierać według własnego uznania np. kalafior, marchewka, cukinia, pomidory itp.

Smacznego :-)

Photo by Iza

 

„Baby są jakieś inne…”

Babskie spotkania to rytuał wszechobecny i popularny. Coś te baby ciągnie do siebie, gromadzą się, szum robią i nie do końca wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. Może one są po prostu jakieś inne? Proponuję uznać to za fakt i nie zaprzątać sobie tym zbytnio głowy. W odróżnieniu od bohaterów obrazu Marka Koterskiego. Cały film poświęcony inności bab, głowy łamane i rozbite (a wszystko na jeden temat) i co?  Tajemnica rozwiązana? A gucio! Nic nie wiecie i się nie dowiecie. Choćbyście robili film za filmem na bab temat. Ale oglądało się bardzo przyjemnie mimo, że trochę straszno…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie wyobrażam sobie życia bez babskich wieczorów, wyjazdów czy spotkań. Jestem uzależniona od rozmów z ukochanymi kobietami, od analiz dotyczących naprawy świata i spraw tylko pozornie błahych. Uwielbiam godziny, które uciekają wspólnie w kuchni, kinie czy na spacerze. Nie zapomnę smaku zbędnych kaw wypitych nad niekończącymi się  dywagacjami, przeprowadzanymi w poczuciu, że oto docieramy do sedna. Kocham kobiety miłością pierwszą i czystą i dumna jestem, że do „babstwa” się zaliczam. Choć przyznaję, nie jest łatwo. Są one różne, wymagające i niezwykle sprytne. Bo niesamowicie sprytnie wymykają się stereotypom, które chyba same na swój temat wymyślają. Choćby po to, żeby niektórych zmylić. Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i słowa dotrzymał.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jest kilka rzeczy pewnych na ich temat. Baby lubią sobie wiele zwalić na głowę i zasypać się obowiązkami bo przecież same zrobią TO najlepiej. Lidce przyjęcia wychodzą doskonale więc po co prosić inne o pomoc? Postoi się dobę przy kuchni i wszystko będzie zrobione. I to  na pewno doskonale. Ale baby nie zostawią tej jednej samej na posterunku. Zaraz  z pomocą chętnie pośpieszą. Każda zrobi to co umie. Jedna coś upiecze, druga wymiesza a trzecia zrobi zakupy. Bo takie one już są. Z tegoż powodu, na naszym ostatnim babskim, kilkugodzinnym śniadaniu, oprócz specjałów Lidkowych były inne babskie smakołyki. Głodne nie wyszłyśmy, zapewniam szanownych Państwa…

Ale zacznijmy od gospodyni i jej słynnego „stoliczku nakryj się”. Czy sam się nakrył, czy też ona natrudziła się, żeby nas pięknie przywitać, nie wiadomo. Wejście było imponujące i bajkowe. Tak jak mówię, „stoliczku nakryj się”!  Nie brakowało chyba niczego a na pewno kolorów i smaków. Była tam pastelowa SAŁATA Z CYKORII I GRUSZKI (bo baby lubią eksperymentować z połączeniami – przepis już wkrótce) TERRINA Z TUŃCZYKA w kolorach ziemii  a także pasująca do niej bezbłędnie PASTA Z MAKRELINie zbrakło krewetek marynowanych w odcieniu wysyconego różu, deski serów z owocami i warzywami (mieniącej się kolorami) a także niezbędnych dodatków. Takich jak delikatnie zielone MASEŁKO ZIOŁOWE.  Ja przyniosłam TARTĘ Z DUSZONYMI PORAMI a Beatka PASTĘ JAJECZNĄ Z KAPARAMI (przepis niedługo).

Aby nam nieco dosłodzić (jakie to babskie) gospodyni podała tradycyjne NALEŚNICZKI Z TWAROGIEM I MUSEM TRUSKAWKOWYM oraz (last but not least) SERNIKOWBROWNIE (na dowód, że baby dokonują działań odkrywczych). Baby nie mlaskały zbytnio ale widać było, że im smakuje. Były zadowolone, a zadowolone baby to już połowa sukcesu. Swoją drogą polecam film Marka Koterskiego o pożyczonym przeze mnie tytule. Choć zagadki na temat bab nie rozwiązuje, ciekawie, poruszająco choć nie bez widocznego bólu sączy niekończącą się opowieść na temat nieposiadający końca. Kim są, jakie są i dlaczego tajemnicą są wielką. A przede wszystkim o co im wszystkim chodzi. Panowie w widoczny sposób cierpią ale czy nie trochę na swoje życzenie? A poza tym uroczo i jak zwykle deliberują chyba właściwie o sobie. W wydaniu Koterskiego, zakładając zgodę na wymyślony przez niego, nieco neurotyczny świat, i specyficzny język filmowy (brawo za konsekwencję) jest to BARDZO do zniesienia. Gorąco, z emocjonalnym zaangażowaniem, czyli po babsku, polecam.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

„Baby są jakieś inne”, Marek Koterski (2011)

Photo by Iza