Jak zwiększyć stres przedobiednich przygotowań? Proste, wystarczy zaprosić na przyjęcie dietetyka. Niby kolega ale czy spojrzy łaskawie czy zbeszta. Zaakceptuje skladniki, proporcje, smak i …. i w ogóle. Ostatecznie spróbujemy uwieść  go estetyką. Oczywiscie podanych potraw. Michał Mularczyk jest lekarzem i w swojej działalności łączy zawód z zamiłowaniem do poszukiwania zdrowego stylu życia (niby oczywiste, a jednak nie zawsze).  Dietetyką zajmuje się od lat z wielką pasją i zaangażowaniem. Może się wydawać dość radykalny w swych poglądach ale w gruncie rzeczy jego zalecenia zrodzily się ze zdrowego rozsądku. Zwolennik diety krojonej na miarę (przed rozpoczeciem diety zaleca zrobienie badań), powolnego żucia (hasło na dziś!), aktywnego życia a przede wszystkim podsycania w sobie radości i entuzjazmu. Misja – odżywić grubasów, bo Ci jego zdaniem są najbardziej niedożywieni ze wszystkich. Michał nie lubi liczenia kalorii, nie wierzy w skuteczność diet niskokalorycznych (Czy ktoś z Was widział kalorię?). Wierzy w najdanie się do syta odpowiednimi produktami, w odpowiednich konfiguracjach. Zaleca ograniczenie słodyczy (nie będzie dziś deseru, ech) i odżywianie się jak najmniej niezdrowo eliminując chemiczne dodatki i polepszacze i stawiając na potrawy przygotowane samodzielnie. Planując posiłek kierowałyśmy się jego wytycznymi. Zupa poszła na pierwszy ogień (najpierw pokarmy płynne, potem stałe). Bałyśmy się połączenia mięsa ze skrobią (ziemniaki) głównie dlatego, że Michał nie pozwala, ale również dlatego, że jedna z nas mięsa nie jada. Zdecydowałyśmy się więc na zupę z brukselką opartą o bulion warzywny wykonany z ekologicznej włoszczyzny (vivat produkty doskonałej jakości!). Na drugie podałyśmy … starter, w postaci sałatki z jajkiem w koszulce. Mieniąca się kolorami, bogata w witaminy i kolory odstraszała jedynie dzieci, które jak wiadomo, mogą być znienacka zaatakowane przez witaminy. Na trzecie podałyśmy drugie, również bezmięsne ponieważ był ryż. Wg zaleceń Michała Mularczyka podając skrobię należy unikać mięsa. Można sobie jednak pozwolić na sos pozostały z tegoż mięsa przygotowania. Curry warzywne wyglądało naprawdę okazale. Było smaczne, choć nieco ostre (dla nas bomba!).

Jednym ze sztandarowych haseł Michała postanowiłyśmy prowokować naszych gości do refleksyjnego spożywania. Każdy, obok swojego talerza napotkał karteczkę z propozycją, a raczej przepisem na dobre trawienie i lepsze przyswajanie pokarmów. „Żuj powoli” nawoływało hasło . Brzmi kontrowersyjnie ale nasi goście z uśmiechem przyjęli ten pomysł. Przy stole wrzało. Oprócz Michała gościli u nas: Kasia – wydawca książek kucharskich, Kamil – fotograf, Miłosz – fotograf i grafik, Marcin – mistrz nożyczek, Paweł -kompozytor, Franio i Tymek (synowie Izy), Michał (syn Michała seniora). Wszyscy zadawali ekspertowi pytania  nie przekrzykując się nawzajem jedynie z powodu dobrego wychowania. Ten, dzielnie odpowiadał tłumacząc sprawy fachowo ale na tyle przystępnie, że każdy, nawet dziecko, mógł zrozumieć. Przy okazji udowodnił, że żywienie, zdrowy styl to naprawdę jego pasja a zdolności pedagogiczne (o boska cierpliwości dla nas laików) to ukryta zdolność, którą być może kiedyś przyjdzie mu wykorzystać.

Udało się zadowolić Szanownego Dietetyka. Pochwalił dobór dań, połączenia składników, estetykę a przede wszystkim smak potraw. Jak to określił, posiłek był skomponowany „poprawnie metabolicznie”. Cieszymy się tym faktem do dziś. Postanowiłyśmy dogłębniej przyjrzeć się diecie Michała Mularczyka i w przyszłości zorganizować jeszcze spotkania pod jego „patronatem”, jeśli  tylko wyrazi zgodę. Jedno jest pewne, nie wyobrażamy sobie, ze całe życie liczymy uważnie kalorie. A przecież dieta musi być na całe życie, bo tylko na takiej jesteśmy w stanie  efektywnie schudnąć nie obawiając się efektu jo-jo. Sztuką nie jest schudnąć, sztuka jest nie przytyć. Howgh!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami!

Fotos by Milo i Kamil