Trzymam w ręku poczytne pismo dla Kobiet traktujące o modzie i urodzie. Wiosenna okładka, żółte, soczyste napisy, czuję się niemal zachęcona do zmian, i to nie tyle od jutra, co już od dziś. Podobnie tytuły, „wiosenne diety, rewolucje, jedz i chudnij” itp. Ha! Mam Was. Znów nas dręczycie, kusicie i próbujecie zniewolić marzeniem o szczupłej sylwetce. Chcecie nas zarazić obsesją, która już nigdy nas nie opuści. Wertuję pismo nie dając się zwieść artykułom o moim ewentualnym nowym stylu (choć nie powiem, wszystko wygląda kusząco) brnąc uparcie do części o dietach. Mam! Kilka stron dotyczących frapującej mnie tematyki. Na jednej podsumowanie najbardziej popularnych diet, krytyczne spojrzenie i bardzo dobrze postawione pytanie, dieta i co dalej. No właśnie! Co dalej? Nie powiem, jestem mile zaskoczona… Mówi się o efekcie jo-jo, o konsekwencjach zdrowotnych, niedoborach witamin, słabym samopoczuciu, osłabieniu. No ładnie… Czyżby nareszcie jakaś zmiana trendu… Następny fragment trochę mniej obiecujący (Jak schudnąć na zawsze?) ale również porusza ważne kwestie, że istotniejsze jest nie chudnięcie, ale to aby nie tyć, i że nie należy przesadzać z tempem chudnięcia. I co najważniejsze, cieszyć się życiem, a tym samym jedzeniem. Nieźle, całkiem nieźle. I wreszcie na końcu pojawia się artykuł, którego sensem ma być stwierdzenie, że najskuteczniejsza dieta to zdrowy rozsądek. Zaprawdę, prawda to… Dwanaście punktów wyznaczających zdroworozsądkową dietę. Sensowne porady w stylu zniechęcania do modnych diet, ograniczaniu produktów wysokoprzetworzonych, zachęcania do zażywania ruchu, nieliczenia kalorii… Cudownie, ale zaraz zaraz… Ktoś tu chyba upadł na głowę… I gdzie tu zdrowy rozsądek? Jeden z dwunastu punktów zachęca do wyciskania owoców traktując je jako źródło witamin, inny do nieliczenia kalorii a tuż obok wielkie ostrzeżenie napisane tłustym drukiem OWOCE TO PUŁAPKA (co???) i dalej TO TAKŻE KALORIE!!! I co ja mam teraz robić? Liczyć czy nie liczyć? Jeść czy nie jeść? Czy po prostu od razu zwariować?

Zdrowy rozsądek podpowiada mi żeby nie liczyć (nie jestem w tym najmocniejsza, a kalorii na oczy nie widziałam). A owoców się nie boimy i proponujemy Wam pyszny, egzotyczny Mango lassi, w wiosennym kolorze słonecznej żółci. Smacznego i zdrowego!!!

Zapraszamy do korzystania z przepisu kryjącego się pod linkiem!

Foto by Kamil