Często czuję się kulinarnie wykluczona. Głównie z powodu niejedzenia mięsa ale również dlatego, że w mojej rodzinie uchodzę za jedzeniowego „świra”. Rodzina je co innego a ja te swoje zdrowe „świństwa”. Wiadomo, że nie wiadomo co jest zdrowe ale jakieś założenia trzeba przyjąć… U mnie w rodzinie zakłada się , że to co ja jem, lub chciałabym jeść jest zdrowe. Lubię warzywka w każdej formie, kocham zupy wszelakie, pasztety z warzyw, surowe warzywa (są tacy, którzy do zdrowych i nie zaliczają), pasty z warzyw, sosy warzywne, makarony z warzywami i… Właściwie czuję się jak ten robaczek z „entliczek pentliczek”, tyle, że mi się w tym moim „barze” podoba. Jednak nie łatwo mi, przyznaję ze wstydem, zmobilizować się do zadbania o siebie (w szeroko rozumiany sposób) kiedy służę sobie za jedyne towarzystwo przy posiłku. Zdarza mi się (znów wstyd) zajadać w pośpiechu, na stojąco (uwaga na grube nogi), w biegu, a nawet…w samochodzie. Nie lubię tych sytuacji kiedy nie mam czasu zanurzyć się w smaki a jedynie pochłaniam jedzenie w sposób niesatysfakcjonujący i chyba niezdrowy. Spokój, czas i poświęcenie uwagi to doskonali doradcy podczas planowania posiłków. Niestety  wokół mnie bywa tak głośno, że nie dosłyszę co sugerują… Ale, oczywiście jest „ale”. Staram się, z całych sił i nieprzerwanie wbić sobie do głowy, że jestem dla siebie na tyle ważnym, interesującym i wymagającym towarzystwem, że warto się postarać i zrobić sobie do jedzenia coś dobrego, ładnego i zdrowego. Bo kto o mnie zadba jeśli nie ja sama, no kto?Pierwszym krokiem zadbania o siebie był zakup kiełków. Lidka ostatnio naopowiadała mi jakie one ZDROWE i pełne WSZYSTKIEGO, i że dużo bogatsze we WSZYSTKO niż ich dorośli odpowiednicy. A jako, że zima wczoraj przyszła znowu (chyba czegoś zapomniała, a może maj jej podprowadził i przyszła się z nim policzyć) warto jest utrzymać układ odpornościowy  w dobrej kondycji. Kiełki, dzięki bogactwu zawartych w nich witamin, enzymów, makro- i mikroelementów, są pod tym względem niezastąpione. Mówi się o nich, że są nie tylko odżywcze ale również wspomagają organizm w walce z komórkami rakowymi (kiełki brokułów) czy choćby ułatwiają trawienie. Są, zdaje się, cudowne. Lidka zachęciła mnie do przyjrzenia się mieszance kiełków na patelnię (kiełki soczewicy, fasolki mung i  ciecierzycy). Wrzuca się takie kiełki, chwilkę podsmaża i chrupie. Znalazłam takowe i zapragnęłam zjeść na obiad, wydały mi się świetnym na niego rozwiązaniem. Wychodzę z  założenia, że obiad powinien być ciepły, nawet jeśli jest delikatny i lekki.  I podczas gdy moja rodzina przygotowywała się mentalnie do spożycia pieczonego kurczaka (oczywiście z ekologicznej hodowli) z ziemniaczkami i mizerią (po bożemu) ja kreowałam swój posiłek kierując się gustem, aktualnym smakiem i zasobem lodówki. Radośnie i niezwykle szybko powstawało danie, które można nazwać sałatką na ciepło z mieszanką kiełków. Oprócz cudotwórczych kiełków potrzebowałam jeszcze rukoli, sera pleśniowego, pomidorów i świeżego tymianku. Pokusiłam się też o przygotowanie mojego ulubionego ostatnio sosu. Niezwykle zadowolona byłam z tego jak szybko i łatwo przygotowuję danie, na które mam coraz większą ochotę. Czułam się dopieszczona, zadbana i ważna. Sałatka wyglądała i pachniała na tyle zachęcająco, że moja rodzina poprosiła o trochę. Na spróbowanie. Podzieliłam się, a jakże, coraz bardziej przekonana, że cuda się zdarzają…

A oto moja sałatka na ciepło z mieszanką kiełków:

  • opakowanie kiełków na patelnię, około 200 g (kiełki soczewicy, fasolki mung i ciecierzycy, najlepiej wyhodować samemu)
  • łyżeczka oleju ryżowego (lub innego oleju nadającego się do smażenia)
  • 2 spore garści rukoli( lub roszponki)
  • około 50 g dobrego sera pleśniowego
  • 6 pomidorków cherry
  • świeży tymianek

sos

  • około 6 łyżek oliwy
  • pół łyżeczki octu balsamicznego
  • pół łyżeczki soku malinowego
  • sól, pieprz (do smaku)

Kiełki wrzucamy na patelnię z rozgrzanym olejem ryżowym (łyżeczka). Smażymy około 3-5 minut. Jeszcze ciepłe dodajemy do rukoli. Ser i pomidory kroimy na dość duże kawałki i dorzucamy do pozostałych składników. Dolewamy wcześniej przygotowany sos (najlepiej go wymieszać w małym, zamkniętym słoiku). Delikatnie wszystko mieszamy, posypujemy tymiankiem i gotowe. Smacznego i na pewno zdrowego!

Photos by Iza