Nie zrobić tortilli samemu, gdy się wszem i wobec deklaruje, że się lubi wyzwania byłoby grzechem ale śmieszne jest to, że historie lubią się powtarzać… Tego wieczoru miał gotować Tomek (student medycyny, brat Agaty, kuzyn niektórych) więc tym łatwiej było zrzucić na kogoś odpowiedzialność. Zarządził robienie Quesadillas, to robiliśmy quesadillas. Jak już wspominałam, oczywistym wydawał nam się fakt, że tortille zrobimy sami. W końcu razem smaczniej i razem ambitniej (choćby dlatego, że raźniej).

 

 

 

 

 

 

Spontanicznie planowaliśmy rękodzieło, oczywiście można tortille kupić w sklepie i też będzie pysznie, ale jak się okazało gra była warta świeczki. (Na wszelki wypadek mieliśmy schowane te ze sklepu). Padło na placki kukurydziane bo takie jawiły nam się najbardziej „mexico”. Pozornie wszystko wydawało się proste, kilka przepisów mieliśmy w zanadrzu, a niektórzy z nas mieli nawet pewne doświadczeni. No właśnie…. Było to około 12 lat temu (tak jest, nie pomyliłam cyfr) kiedy z grupą znajomych przygotowywaliśmy tortille. I podobnie jak tym razem miały być one kukurydziane. Podczas przygotowań (znów, podobnie jak tym razem) stanęłam oko w oko z problemem: woda i mąka kukurydziana nie chciały się ze sobą połączyć. Nie bylam wtedy specjalnie doświadczoną „kucharką” ale bylam już na tyle doświadczoną osobę, że wiedziałam, że tak łatwo się nie poddam. Umorusawszy nieco słuchawkę wybrałam numer jedynej wtedy (chyba) restauracji meksykańskiej w Warszawie. „Dzień dobry, z szefem kuchni poproszę” wypaliłam. ” Dzień dobry, oczywiście…” ku mojemu zaskoczeniu, bez zbędnych ceregieli, grzecznie odpowiedziała Pani w słuchawce i nie mięła minuta gdy usłyszałam głos szefa. Kuchni. „Tak, słucham”. „Dzień dobry, wie Pan, jest taka sytuacja, że właśnie stoję przy telefonie z rękami w mące kukurydzianej bo mi się tortille nie chcą lepić a robimy z przyjaciółmi przyjęcie meksykańskie…”. „Proszę dodać jajko.” „Aha, jajko… No to bardzo Panu dziękuję”. „Bardzo proszę. Do widzenia”. I tyle…

 

 

 

 

 

 

Podczas ostatniej sytuacji stanęliśmy na przeciw tego samego problemu. Nie chciały się lepić tak jak my byśmy tego chcieli. Czule przechowuję w pamięci wspomnienia, więc korzystając z mojej przygody sprzed lat zarządziłam jajko. Dodaliśmy białko, trochę mąki pszennej, i choć nie takie jak planowaliśmy, tortille wyszły nam znakomicie. Podczas przygotowań, gdy powstawały placki o nieregularnych kształtach,widzieliśmy w oczach niektórych zwątpienie, brak wiary ale dobre dania mówią same za siebie i skutecznie zamykają usta. Współpraca była pełna. Byli wśród nas „dolewacze wody”, „zagniatacze”, „smażyciele”, „mieszacze”, „doprawiacze”, „zmywacze”, „zabawiacze” i foto…grafujący. Podział ról był naturalny spontaniczny i sprzyjał miłej atmosferze. Chciałybyśmy przy okazji podziękować Monice za wspaniałe, niebywałe wręcz mieszanie, Anastazji za czujność i laboratoryjną dokładność przy dolewaniu wody, Agacie za ład i harmonię, Adamowi za „tribute to eternity”, Kamilowi za uśmiech i niewymuszoną atmosferę a Tomkowi za niezwykłą dyrygenturę. Symfonia smaków mówiła sama za siebie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdy po dość długim smażeniu, pieczeniu i oczekiwaniu tortille dały nam do zrozumienie, że będziemy jedli zasiedliśmy do stołu. Doskonale zharmonizowanym quesadillas towarzyszyła boska salsa pomidorowa z guacamole po prawicy i sałatką w stylu meksykańskim nie ustępującą im kroku. Kolory, zapachy i faktury przyprawiały o zawrót głowy. Oddaliśmy się wszyscy rozkoszy konsumpcji. Dla mnie stworzono jeden wegetariański placek za co po dziś dzień czuję się niezwykle zobowiązana.

Wypełnieni po brzegi oddaliśmy się rozrywce. Graliśmy w tak zwane „karteczki” (gra znana między innymi z filmu „Inglorious bastards”) polegające na odgadywaniu kim się jest. W obecnych, tak nie pewnych czasach, ma to niemal filozoficzny wymiar. Ja byłam Calineczką a Lidka Jurandem ze Spychowa. Byli też z nami inni…. I to tyle jeśli chodzi o poszukiwanie tożsamości.  Czas minął nas niezauważony, było cudownie! Współbiesiadnicy, przyznajcie sami…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photos by Adam