Let me take you down,

’cause I’m going to Strawberry Fields.

Nothing is real

and nothing to get hung about.

Strawberry Fields forever…

Teraz zanudzam najbliższych „Bitelsami”. Dzięki Marcie, która podarowała mi biografię Lennona. Ale przyznajcie sami, jest w truskawkach pociągająca bezpretensjonalność, owocowa prostolinijność. Tchną truskawki również odrobiną romantyzmu i wiedzieli to nie tylko The Beatles ale też „Pretty Woman” zamawiając szampana w ich towarzystwie na wstępie jednej z największych przygód miłosnych końca dwudziestego stulecia. Pewnie romantyzm odziedziczyły truskawki po poziomkach, których są bliskimi krewnymi. A świat pamięta siebie bez truskawek.

 

 

 

 

 

Stworzono je około dwustu lat temu. A wszystko za sprawą niepohamowanego łakomstwa Ludwika XIV, króla Francji, który zdaje się, zazwyczaj robił to, co mu się podobało. Wielbiąc poziomki postanowił skłonić nadwornego botanika do eksperymentów.  Antoine Nicolas Duchesne, skrzyżował dwie odmiany poziomek – chilijskie i wirginijskie i zapewne ku własnemu zaskoczeniu otrzymał owoc okazały, soczysty i pełen tego i owego. Bo truskawki, co zadziwiające, pełne są tego i owego. Mają więcej witaminy C niż na przykład słynąca z niej cytryna. Wystarczy zjeść 20 dag truskawek aby zaspokoić dzienne zapotrzebowanie homo sapiens na tę witaminę. W sezonie to takie łatwe… Nie wypada nie wspomnieć o innych witaminach, takich jak: A, B1, B2, B3, PP oraz pektynach (polisacharydy), wszystkich makro- i mikroelementy jakie znamy, a także wapniu, fosforze, magnezie, manganie, żelazie. Brzmi zdrowo i przekonująco, czyż nie? A teraz was zaskoczę, uwaga: truskawki wybielają zęby, a nawet zapobiegają osadzaniu się na nich kamienia. Zawarty w nich wapń i fosfor wzmacniają nie tylko zęby ale  kości i mięśnie, w tym również serce. Powtarzam co usłyszałam ale to nie plotki. Zachęcam, polecam, gwarantuję!

Dziękując Królowi Słońce za jego nieumiarkowanie, spotkaliśmy się na łonie konstancińskiej przyrody, na tarasie Basi i Borysa, żeby oddać hołd sezonowym córom matki natury (i dociekliwych naukowców). Nie będę ukrywać, że nie wszyscy byli zachwyceni. Niektórzy (17-letni młodzieniec, którego ukoiła dopiero wygrana partia szachów) wałęsali się wokół stołu dąsając się jednocześnie, że nie ma czegoś zwanego „konkretnym”. Knedle z truskawkami na obiad, doprawdy oburzające. Oburzające i przepyszne. Muszę przyznać, że zazwyczaj, głownie we wrześniu, knedle wypełniam śliwkami. Truskawki, wiedziona wspomnieniem z dzieciństwa, zazwyczaj zawijam w naleśniki. Był to mój pierwszy raz więc jak to z truskawkami bywa, było romantycznie…
Przygotowanie knedli, w mojej opinii, wymaga towarzystwa. Nie dość, że sprawę załatwia się szybciej to jeszcze można czerpać radość ze współpracy, rozmowy, wymiany doświadczeń. Nie muszę chyba zachęcać… Wymienialiśmy doświadczenia, rozmawialiśmy i przede wszystkim współpracowaliśmy w „basinej” kuchni ciesząc się zapachem truskawek i perspektywą obiadu na stuletnim tarasie. Dzieci się garnęły do pracy a praca paliła się w rękach. Ubieraliśmy truskawki w kożuszki z ciasta chowając do środka ich właściwości antybakteryjne, oczyszczające i wzmacniające mając nadzieję, że jak to mają w zwyczaju, poprawią nam przemianę materii i ułatwią spalanie tłuszczy. Nie dzieliłyśmy się tymi nadziejami z dziećmi, bo i po co…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Deser, który nastąpił po leśnym spacerze, był zaskakująco „nietruskawkowy”, lub raczej, jedynie częściowo truskawkowy. Pomarańczowe muffiny Nigelli, delikatnie przez nas zmodyfikowane okazały się doskonałym towarzystwem dla koktajlu truskawkowego. Zwłaszcza, że i on nie był ortodoksyjny w swoim składzie, szczycąc się również obecnością pomarańczy. Wieczór nas dopieszczał. Ptaki dawały koncert (stroiły z gitarą Borysa), rozmowa się kleiła a dzieci deptały młode trawniki grając we frisbee z wujkiem Szymonem (chwała mu za to). Mimo, że truskawki najlepiej jeść na czczo my zamierzamy się nimi karmić przez najbliższe, mamy nadzieję długie tygodnie o różnych porach dnia. Nocą odpoczniemy. Będziemy korzystać z ich budzącego wyobraźnię smaku, szerokiego zastosowania w kuchni i niosącej zdrowie zawartości. Pozwolimy im chronić nasze nerki, zapobiegać miażdżycy i walczyć z komórkami rakowymi. Włączymy je do naszej diety i zaufamy, że pod czas gdy my zajmiemy się czerpaniem rozkoszy z ich smaku one poprawią wygląd naszej skóry. Dziękujemy  Ci najjaśniejszy Panie, Strawberry Fields Forever!

Polecamy również: Sałatkę z truskawkami, kozim serem i miętąMój pierwszy sernik

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się po linkami.

Photo by Borys, Iza i Lidka