Amerykańscy naukowcy lubią bawić się w odkrywców. Cały świat patrzy im na ręce i czują się zobowiązani do zaskakiwania, rewolucjonizowania i zwyciężania. Aby osiągać wysoko postawione cele niemal bez przerwy eksperymentują. Bawią sie również jedzeniem chociaż od dziecka powtarza się nam aby tego nie robić. Na przykład bawiąc się brokułami odkryli, że są one „Żywieniowym Świętym Graalem”  i gdyby tylko mogli, na ich zielonej koronie umieścicili by złotą. Brokuły wygrywają. W bardzo wielu konkurencjach.

Brygada pewnego pana naukowca, (który zwie się Andre Nel i zabawia się jedzeniem w Los Angeles a dokładnie w University of Kalifornia) przekonała się, że sulforafan, którego pełno jest w brokułach, generuje w komórkach procesy zwalczania wolnych rodników. A za co są odpowiedzialne wolne rodniki tlenowe, łobuzy? Za starzenie (choć mają też swoje zasługi, ale przecież nie o tym). Rzeczony, magiczny sulforafan (nazwa godna doprawdy niewidzialnej substancji) zwalcza owe rodniki i wzmacnia układ odpornościowy. A co za tym idzie zapobiega chorobom związanym ze starością takim jak: przypadłości układu krążenia, zwyrodnienie stawów, cukrzyca typu II czy nowotwory. Prawdziwy z niego rycerz. Podobno to co odkryła drużyna z University of Kalifornia to dopiero wierzchołek góry lodowej i czeka nas jeszcze wiele niespodzianek. Wykwalifikowani do zabaw z jedzeniem specjaliści zalecają regularne spożywanie warzyw kapustnych czyli: kalafiora, brukselki, kapusty i przede wszystkim brokułów. Gdyż brokuły  są cudowne. Głównie ze względu na swoją wszechstronność. Zachowują się trochę tak jakby nie były jednym warzywem ale co najmniej dziesięcioma! Poza tym kalorie… My ich wprawdzie nie liczymy, ale dla tych którzy to robią ważna informacja – brokuły mają ich jak na lekarstwo!

Zaakceptujmy więc brokuły z całym dobrodziejstwem inwentarza, nawet ich specyficznym zapachem wydzielającym się podczas gotowania (obecność związków siarki), łatwością rozgotowywania i koniecznością dokładnego, uważnego mycia. Zawierają tyle  związków odżywczych i  bioaktywnych, że należy im się pokłon i wysokie miejsce na liście naszych posiłków. My zrobiłyśmy z nich zupę. Pyszną, chrupiącą (Zainspirowała nas Milena z MILI MOI swoją chrupiącą imbirową) i odmładzającą. Zjadłyśmy ją podczas cudownego spotkania, na którym okazała się nasza zupa być również „kid friendly”. Dziś otrzymałyśmy komplmenty, że wygłądamy pięknie, tak jakoś młodziej czy co… Zdaje się, że to dzięki naszemu chrupiącemu kremowi.

Do wykonania eliksiru młodości potrzebne są nam:

  • włoszczyzna (3 marchewki, 1 pietruszka, por, kawałek selera, kawałek kapusty włoskiej)
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 cebule
  • 2 ziemniaki
  • 1 duży brokuł
  • 2 łyżki oliwy
  • (ewentualnie) 2 trójkąciki serka topionego o smaku śmietankowym lub śmietana
  • przyprawy: sól, pieprz, świeża bazylia lub natka pietruszki, łyżeczka ekologicznej przyprawy uniwersalnej
  • opakowanie pestek słonecznika

A robimy go tak:

W około 2 l wody gotujemy bulion z włoszczyzny i czosnku pamiętając aby do wody wlać 2 łyżki oliwy (niektóre witaminy potrzebują tłuszczu aby rozpuścić się w wodzie). Bulion gotujemy krótko (około 50 minut) na wolnym ogniu, dodając wcześniej kilka listków laurowych i ziele angielskie. My wrzuciłyśmy jeszcze ekologiczną przyprawę uniwersalną. Po wyznaczonym czasie wyławiamy warzywa i wrzucamy zeszkloną wcześniej na patelni cebulę i podsmażone delikatnie ziemniaki. Gotujemy całość około 10 minut i wrzucamy rozdzielony na kawałki brokuł. Dodajemy trochę soli i pieprzu oraz kilka listków bazylii (lub zielonej pietruszki). Wszystko musi się jeszcze podgotować około 5 minut. Wyłączamy garnek i dodajemy dwa „ząbki” serka topionego. Całość miksujemy. Gdyby by krem był zbyt rzadki możemy „domiksować”  część wcześniej wyłowionych warzyw. My podałyśmy naszą zupę z prażonymi pestkami słonecznika. Nie potrzeba wtedy żadnych grzanek a krem jest pożywny i cudownie chrupie. Pamiętajmy żeby prażyć pestki ostrożnie, łatwo ulegają spaleniu.  Można zupę również ozdobić łyżeczką śmietany i listkami bazylii lub natki. Życzymy smacznego. Bo będzie… Pycha! I jeszcze jedna pycha, przypominamy BROKUŁY Z SOSEM KAPAROWO -MUSZTARDOWYM.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Adam i Iza