Migdałowa łapa ogra (i jego paluchy)

Łapa potwora powstała wtedy gdy Tymek zmęczył się już formowaniem paluchów. Zabawa świetna ale warto robić to kolektywnie gdyż wymaga cierpliwości i pieczołowitości. A przepis? Stary ale jary przepis na ciasteczka migdałowe. Łatwe, pyszne i smakuje dzieciństwem. Nie przesadzić z proszkiem do pieczenia… My troszkę przesadziliśmy…

  • 185 g mąki pszennej
  • 80 g masła
  • 60 g cukru pudru
  • garść zmielonych migdałów
  • kilka migdałów do dekoracji
  • 1 jajko i jedno żółtko
  • 3 łyżki śmietany
  • starta drobno skórka z cytryny
  • cukier waniliowy
  • pół łyżeczki proszku do pieczenia

Mąkę (z proszkiem do pieczenia) wyrabiamy chwilę z masłem i cukrem, robimy dołek i  dodajemy jajka i śmietanę. teraz czas na zmielone (nie najdrobniej) migdały. Skórka z cytryny, cukier waniliowy i możemy zagniatać właściwe ciasto.

Teraz czas na zabawę. Formujemy paluchy, dodajemy paznokcie z migdała i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia nasze ciasteczka. Pieczemy je na złoto przez około 20 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni… Zapach w domu nie do podrobienia!

Po wystygnięciu zjadamy bez litości!

Smacznego!

Photo by Iza

 

Tarta dyniowa – cmantarzysko

Ciasto na tartę robimy z tego przepisu, opcjonalnie dodajemy suszone zioła takie jakie lubimy np. tymianek, majeranek czy zioła prowansalskie

Farsz:

  • około 0,5 kg dyni,
  • mała cukinia,
  • 2 pomidory,
  • 250 g jogurtu greckiego lub śmietany
  • 2 jajka
  • kulka mozzarelli
  • przyprawy: sól, pieprz, zioła (my dałyśmy tymianek i majeranek)

Dynie oczyszczamy z pestek i pieczemy w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 stopni przez około 25- 30 minut. Po upieczeniu kroimy w dość cienkie plasterki, podobnie jak cukinię i pomidora. Następnie na wyłożonej ciastem blasze układamy warstwę dyni następnie cukinii, kolejna to znowu dynia i na końcu pomidor i mozzarella. Na koniec zalewamy tartę przyprawionym jogurtem wymieszanym z jajkami i ziołami .Następnie pieczemy w temperaturze 180 – 200 stopni  przez około 40 minut. Należy pamiętać aby warstwy warzyw przyprawiać po ułożeniu, my o tym zapomniałyśmy i trzeba było ją dosmaczyć już na talerzu :-)

Ważna była oczywiście również dekoracja. Nagrobki z krakersów (napis wykonany pisakiem spożywczym), drzewka z selera naciowego i brokułów, płotek z precelków. Goście radośnie pomagali nam dekorować…

Smacznego!

Photo by Iza

 

Bułeczki dyniowe

Doskonały dodatek do burgerów ale także podstawa pysznego śniadania. Smaczne aromantyczne i po prostu ładne…

To  kolejny przepis gdzie wykorzystujemy puree dyniowe, przepis tu. W sezonie jesienno- dyniowym proponujemy zrobić więcej za jednym grzaniem piekarnika, ponieważ puree przydaje się i do zup i do pieczywa i do dań np. placków i do deserów, tak więc przy odrobinie dobrej woli zmarnować się nie zdoła.

  • 430 g mąki pszennej
  • 10 dkg świeżych drożdży
  • łyżeczka cukru
  • łyżka miodu
  • pół szklanki puree z  dyni
  • około pół szklanki  ciepłej wody (ewentualnie mleka)
  • łyżka oleju
  • łyżeczka soli

Mąkę wraz z solą mieszamy. Drożdże rozczyniamy w pół szklanki ciepłej wody lub mleka z dodatkiem łyżeczki cukru. Czekamy aż zaczną rosnąć. Wtedy dodajemy zaczyn do mąki wraz z pozostałymi składnikami i wyrabiamy elastyczne ciasto. Dość długo i cierpliwie. W razie gdyby ciasto zbyt kleiło się do rąk dodajemy trochę mąki. Ciasto odstawiamy do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Najlepiej również przykryć je ścierką. Po 45 minutach wyrabiamy je ponownie i znów pozwalamy mu rosnąć przez około pół godziny.

Na blaszkach do pieczenia układamy papier do pieczenia i formując zgrabne bułeczki układamy je na papierze. Pozwalamy im rosnąć przez kolejne 30 minut a następnie wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i pieczemy przez okołó 20 minut.

Po upieczeniu pozwalamy im chwilę wystygnąć i podajemy!

Świetnie pasują do burgerów jaglanych!

Smacznego!
Photo by Iza

 

Burgery jaglane – straszzzzzzznie dobre

 

Wszyscy kochają pizzę i szczeniaki. I burgery. Nawet wegetarianie. Co więcej mięsożercy jedzą wegańskie burgery i mruczą. Mruczeli, słyszałyśmy!

Składniki:

  • duża szklanka kaszy jaglanej
  • 4 łyżki otrębów owsianych
  • 3 średnie marchewki
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżki siemienia lnianego (zmielonego)
  • płaska łyżeczka curry (ilość zależy oczywiście od preferencji)
  • kilkanaście ziaren czarnuszki
  • łyżka sosu sojowego
  • 2 łyżeczki octu jabłkowego
  • olej do podsmażenia cebuli

Kaszę gotujemy w proporcji 1 :2,5. Oczywiście więcej wody. Dokładnie przepłukaną kaszę wrzucamy do gotującej wody z odrobiną masła i soli. Gotujemy 13 minut a potem zawijamy w koc na pół godziny.

Cebulę pokrojoną w kostkę i takiż czosnek podsmażamy na oleju. Marchewkę ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Zanim kasza ostygnie mieszamy dokładnie wszystkie składniki do naszych burgerów.

Formujemy płaskie kotleciki i możemy zachować się dwojako, albo usmażyć je na patelni (tak my zrobiłyśmy) na złoto z każdej strony, albo siup, na 25 minut do nagrzanego do 180 stopni piekarnika.

Są straszzzzznie dobre!

My podałyśmy je z bułkami dyniowymi, pieczoną papryką i roszponką z granatem. Proponujemy również podanie Sosu

Smacznego!

Photo by Iza

 

 

 

 

Krwiście wiśniowe babeczki pod pierzynką

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Te muffiny są nieco inne niż te, do których się przyzwyczaiłyśmy. Zawsze należało suche składniki wymieszać oddzielnie, mokre oddzielnie, potem lekko wymieszać razem i gotowe. Tu metoda jest nieco inna i może dlatego smak zaskoczył nas mocno.  Babeczki wychodzą pyszne i wilgotne, a ciasto przypomina brownies. Próbujecie, testujcie i dekorujcie :)

Muffiny:

  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 g masła
  • 2 jajka
  • 120 g cukru
  • 100 g mąki pszennej
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 150 g wiśni bądź malin

Masło i czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej lub na małym ogniu, mieszając. Lekko studzimy. Po przestudzeniu masy czekoladowej wszystkie składniki, oprócz owoców, mieszamy ze sobą najlepiej mikserem, na gładką masę. Na koniec dodajemy owoce i całość lekko mieszamy. Powstałą masę nakładamy, najlepiej, do papierowych papilotek, do 3/4 wysokości. Nam składników wystarczyło na 10 muffinek. Pieczemy w temperaturze 180°C przez około 20 minut, nie pieczemy do tzw. suchego patyczka. Ważne, żeby babeczki pozostały wilgotne

Krem śmietankowy:
  • 300 ml śmietany kremówki 36%
  • 220 g serka mascarpone
  • 1 łyżka cukru pudru
  • sok wiśniowy lub malinowy dla efektu „krwi”
Wszystkie składniki powinny być schłodzone. Wkładamy je do miski i ubijamy aż do otrzymania gęstej masy. Musimy jednak uważać aby nie zrobiło się masło.
Kremem przyozdabiamy nasze muffiny, można za pomocą rękawa cukierniczego, ale z łyżki pierzynki też wychodzą śliczne. Tuż przed podaniem skrapiamy lekko sokiem.

Smacznego :)

Photo by Lidka

 

Krem z dyni z piórkami cebuli

 

  • ok 1,5 kg puree dyni (TU jest przepis)
  • dwie marchewki
  • dwie cebule
  • kawałek imbiru
  • dwa ząbki czosnku
  • kilka łyżek oleju
  • przyprawy: sól, pieprz, cynamon, gałka muszkatołowa, chilli

oraz do dekoracji:

  • trzy cebule pokrojone w piorka i zeszklone,
  • olej z pestek dyni, opcjonalnie kwaśna śmietana, jogurt naturalny lub podprażone pestki dyni

Warzywa kroimy w kostkę i podsmażamy na oliwie w garnku, w którym będziemy gotować zupę. Kiwedy warzywa lekko sie podsmażą zalewamy je około 1 l wody, przyprawiamy i gotujemy do miękkości warzyw. Kiedy warzywa zmiękną, dodajemy puree z dyni, zagotowujemy i całość miksujemy blenderem na gładką masę. Po zblendowaniu całości możemy dopiero ocenić gęstośc zupy i ewentualnie można ją lekko rozcieńczyć gotowaną wodą. Na sam koniec doprawiamy do smaku. :)

My proponujemy podać ją z piorkami cebuli i olejem z pestek dyni, ale możecie dodać do niej łyżeczkę kwaśnej śmietany, jogurt naturalnym.

Smacznego
Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Podziękujmy Halloween za dynię
Photo by Iza

Podziękujmy Halloween za dynię

Zaczyna mi być żal Halloween, tyle razów, zasłużonych lub nie, ile przyjmuje na siebie to święto powaliło by chyba najsilniejszego. Halloween jednych pociąga, drugich drażni, jeszcze innych przeraża i skłania do walki i przedziwnych zachowań. Pragnę dziś stanąć w obronie Halloween i związanych z nim w sumie niewinnych zwyczajów. Zabawy w przebieranki, malowanki, odwiedzanie domostw (a tym samym przełamywanie barier społecznych i atomizacji), wycinanie lampionów z dyni aż wreszcie rosnące z każdym rokiem spożycie dyni. Jeszcze kilka lat temu dynia była ewenementem na polskich stołach. Dziś jest inaczej, wielu z nas zajada dynię, częstujemy się nią i  wymieniamy przepisami. A dynię jeść warto bo jest wspaniała. Vivat zatem Halloween, vivat dynia i vivat jej rosnące spożycie!!!

Dynia to owoc z rodziny dyniowatych, co zaskakujące, podobnie tak jak melon, czy arbuz. Jest bogata w białko, wapń, żelazo, magnez, potas, beta-karoten, a także witaminy: B1, B2,  B6, PP, kwas foliowy i błonnik. Co ważne dla wielu dynia jest niskokaloryczna, przeciętnie 100 g dyni dostarcza tylko 15 kalorii, a więc dynia nie tuczy. Można jej zjeść naprawdę sporo bez konsekwencji w biodrach (oczywiście w zależności od dodatków, z którymi wystąpi).Dynia łaskawie wzmacnia odporność,a także dobrze wpływa na pracę jelit. I jeszcze jedno, last but not least, odkwasza organizm a przed zakwaszeniem powinniśmy się bronić zaciekle.

Bardzo wartościowe są również pestki dyni, które zawierają przede wsztstkim wielonienasycone kwasy tłuszczowe, białko, lecytynę, dużo cynku, żelazo, wapń, mangan, fosfor oraz witaminy z grupy B. Dzięki zawartości  kukurbitacyny, substancji silnie toksycznej dla robaków i drobnoustrojów, a bezpiecznej dla człowieka, pestki dyni stosuje się przeciw pasożytom przewodu pokarmowym, także u dzieci. Sic.
Podziękujmy zatem Halloween za dynię. Razem i głośno. I zamiast narzekać na zabawę, dystans, uśmiech i oswajanie strachów cieszmy się z rosnącego w nas zdrowia.
Oto nasze propozycje dyniowe, zakasujemy rękawki i do dzieła, wielkie smacznego!
ZUPA DYNIOWO- KOKOSOWA, SERNIK DYNIOWY, MAKARON Z DYNIĄ I GRZYBAMI, SAŁATKA Z PIECZONĄ DYNIĄ I WNOGRONAMI, PLACUSZKI DYNIOWO-ZIEMNIACZANE,  PLACUSZKI DYNIOWO SEROWE (przepis już za chwilę), KREM Z DYNI Z PIÓRKAMI CEBULI (przepis już za chwilę)
Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami
Photo by Iza

Sernik dyniowy

spód:

  • 200 g ciastek pełnoziarnistych
  • łyżka migdałów
  • około 100  g stopionego masła
  • łyżka brązowego cukru
  • malutka szczypta soli
  • łyżeczka cynamonu

pokrycie:

  • około 550 g twarogu
  • około 450 g pure z dyni (TU jest przepis)
  • szklanka cukru
  • cukier z prawdziwą wanilią
  • skórka i sok z połowy cytryny
  • 7 średnich jajek
  • około 100 g masła
  • łyżeczka przyprawy do piernika
  • 2 łyżki mąki
  • 2 solidne łyżki kaszy manny
  • garść orzechów włoskich lub laskowych

Prostokątną, dużą blaszkę wysmarowujemy masłem, wysypujemy mąką lub po prostu wykładamy papierem do pieczenia (ta zrobiłyśmy) Ciastka miksujemy z migdałami, roztopionym masłem oraz brązowym cukrem, solą i cynamonem . Niezbyt trzymającą się kupy masą wykładamy tortownicę i wkładamy do lodówki na około pół godziny.

Piekarnik nastawiamy na około 180 stopni i w już nagrzanym podpiekamy spód przez około 5 minut. Wyjmujemy z piekarnika i pozwalamy mu chwilę przestygnąć.

Ser i dynię ugniotłam widelcem. Najpierw miksujemy jajka z cukrem. Dodajemy twaróg i dynię a następnie cukier waniliowy, miękkie masło, skórkę i sok z cytryny, mąkę i kaszę oraz łyżeczkę przyprawy do pierników. Dodajemy orzechy i mieszamy łyżką

Wykładamy masę na podpieczony spód.

Ciasto pieczemy w 180 stopniach przez około godzinę.

Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Podziękujmy Halloween za dynię
Photo by Iza

 

 

Hello, Halloween…

Stało się i należy to zaakceptować. A może wystarczy nauczyć się cieszyć nowymi pretekstami do balowania. Jak tak się prześledzi historię kultury można odnaleźć wiele śladów rytuałów związanych z oswajaniem straszności i potworności, które przez 364 dni w roku skazane są na przebywanie w ciemnym, rzadko odwiedzanym kącie. Tak więc, hello Halloween, witamy cię oficjalnie na naszym podwórku i postaramy się zaakceptować fakt, że się zadomowiłeś.


A dla tych najbardziej wątpiących i zdruzgotanych zakażaniem polskiej tradycji: jednym z pozytywów wiążących się ze wzrostem popularności helloween jest wzrost spożycia dyni. A dynię spożywać warto bo potrafi zdziałać cuda: wspomaga układ odpornościowy, pobudza trawienie, dostarcza witaminę D, redukuje tkankę tłuszczową, działa uspokajająco i wspiera nerki. A ponadto reguluje gospodarkę wodną i działa odchudzająco. Oczywiście to nie wszystko ale wydaje mi się, że wystarczy aby wątpiących przekonać. Uznajmy więc helloween za święto dyni a tym samym święto zdrowego i racjonalnego żywienia i problem z akceptacją kulturowych naleciałości mamy z głowy.

Spotkaliśmy się helloweenowo i radośnie aby sobie miło porywalizować, trochę się nastraszyć i zjeść coś przerażającego. Kuchnia „helołińska” jest bardzo pożywna i otwarta. Jada się w niej właściwie wszystko ale oczywiście niemożliwym byłoby przygotowanie wszystkiego nawet z pomocą czarnej magii. Postawiliśmy więc na „helołińskie klasyki”. Na pierwszy rzut poszła ZUPA ZE ZBUTWIAŁEJ DYNI ROSNĄCEJ NA CMENTARZYSKU. Pozornie przypominała zwykłą dyniową ale wierzcie, była dużo lepsza i  smakowała doprawdy wybornie. Wszystkie straszydła machały łyżkami i mlaskały radośnie. Na drugie podano ulubione danie czarownic: WŁOSY MEDUZY Z SOSEM PEŁNOKRWISTYM I BOBKAMI LEŚNEGO TROLLA.  Niektóre wegetariańskie stwory nie były zachwycone ale umówmy się co kogo w Helloween obchodzą wegetariańskie stwory? Danie to, lubiane również przez stworki, tryumfowało tego wieczoru a ujmowało prostotą i klasycznym smakiem. Halloween uwielbia klasykę.

Niewątpliwym przebojem była jednak SAŁATKA Z MÓZGIEM I OCZAMI GNOMA Kucharze nie chcieli ujawnić pochodzenia mózgu a inni, szanując tajemnicę kucharską, nie naciskali. Sałatka z mózgiem to danie wykwintne choć niezbyt pracochłonne. Kilka prostych zaklęć i gotowe. Z kilku kolejnych wyczarowaliśmy deser a była to przede wszystkim TARTA PAJĘCZYCA oraz (last but not least) tajemne mieszanki: KOKTAJL Z ŻUKÓW oraz NAPÓJ Z HEKTOPLAZMY. No paluszki pokrzywione lizać. Pomruki, jęki, a nawet krzyki dobiegały z gardeł gości uczty. Smakowały nam te potworności, oj smakowały. A potem…

A potem postanowiliśmy zachowywać się jak ludzie bo czas rozrywki nastał. Był to ciąg dalszy wieczoru koreańskiego , który odbyliśmy niemal w tym samym gronie wzbogadzonym jedynie nieznacznie acz korzystnie. Gry i zabawy okazały się dla pełnych brzuszysk idealne na trawienie. Skorzystaliśmy z zabaw z poprzedniego spotkania łamiąc sobie głowy i ciała w wyścigu po zwycięstwo. Przegrani mieli zostać zamienieni w robale. Darowano im łaskawie. To chyba słodko- korzenna PAJĘCZYCA zdziałała cuda. Przez żołądek do serc, nawet u tych, którzy ich ponoć nie mają.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.
Photo by Borys/positivestudio.pl

Sałatka z serem halloumi

 

  • 180 g mieszanki ulubionych sałat
  • 250 g pomidorków cherry
  • 250 g ciemnych winogron
  • 1 czerwona cebula
  • 250 g sera halloumi

Sos

  • 1 łyżka octu winnego
  • 3 łyżki oliwy
  • sól, świeży pieprz

Do dużej miski w której będzie podawana sałata, wrzucamy sałatę, pokrojone na pół pomidorki cherry i winogrona (z winogron wyjmujemy pestki, przyjemniej się je) i pokrojoną w piórka cebulę. Na suchej, mocno rozgrzanej patelni smażymy na złoty kolor pokrojony w grubą kostke ser halloumi. Halloumi to rodzaj sera solankowego półtwardego pochodzenia greckiego. Od wielu stuleci wytwarzany jest z surowego mleka owczego i koziego, obecnie także z dodatkiem krowiego. Ma lekko słodki, mleczny smak i nadaje się do gotowania :-)

Tuż przed samym podaniem sałatkę polewamy przygotowanym sosem (najlepiej składniki na sos wymieszać w małym, zamniętym słoiczku) pamiętając, że nie trzeba mieszać jej zbyt dokładnie. Życzymy smacznego!

P.S. Ja przy smażeniu sera się zagapiłam… patelnia była za mała i ogień niewielki, ser zamiast się usmażyć roztopił się. Zaczął przypominać przyrządzamy na patelni …mózg. Ale że to Halloween było zrobiłyśmy sałatkę z rwanym mózgiem i oczami gnoma (obrane winogrona). Pycha helloween…

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Hello, helloween…

Photo by Borys/positivestudio.pl