Śniadanie u Dorotki czyli pizza o „poranku”

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ulubiony kolor: ZIELONY

Ulubiona liczba: 7

Ulubiona pora dnia: PORANEK

Ulubiony posiłek: ŚNIADANIE

Będę powtarzać do znudzenia: UWIELBIAM ŚNIADANIA. Budzę się głodna i jeszcze wieczorem zdarza mi się wymyślać „menu marzeń” na rano. Uwielbiam rankiem jeść w towarzystwie choć przyznam z żalem, że zazwyczaj sama służę sobie za nie. Nie powiem, godnie… Czasem  (wcale nie rzadko) wiedziona tęsknotą za „razgaworem” przejeżdżam most i ląduję na śniadaniu u Agatki i Adasia. Dostaję porcję jajecznicy, czasem twarogu lub żółtego sera ale zawsze świeżej energii podanej na talerzu razem z przychylnością i uśmiechem. Śniadanie w towarzystwie to luksus, na który zasługuję i którego nie zamierzam sobie odmawiać. Z Lidką rzadko razem jadamy śniadania (szkoda) chyba, że jest weekend i ktoś cudowny wpadnie na genialny pomysł: zróbmy razem pizzę na śniadanie… Poza tym Lidka nie jest fanką śniadań chyba,że zaczynają się w okolicach południa w domu kogoś tak uroczego jak Dorotka. Wtedy Lidka jest pierwsza, bo tak jak ja uwielbia towarzystwo do gotowania i jedzenia. I tym razem była pierwsza…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Dorotka, młoda mama, stylowa blogerka i moja wieloletnia już przyjaciółka oprócz nas (mnie, Lidki i Kamila) zaprosiła Tynę. Viktor, synek Dorotki po prostu tam był gdyż to właściwie również jego mieszkanie. Oboje, gospodarze przyjęli nas z uśmiechem i otwartością. Dorotka zaplanowała prace a Viktor chciał koniecznie pomagać. Wszyscy, po kolei próbowaliśmy go od tego odwieść. On dawał nam do zrozumienia, że nie zamierza nam ułatwiać przygotowań do śniadania. Lidkę świerzbiły rączki do pracy więc gospodyni sprawiedliwie rozdzieliła zadania. Zabraliśmy się do tworzenia posiłku, o który nasze żołądki coraz głośniej się dopominały.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cel mieliśmy nie lada ale i rąk do pracy nie brakowało. W tym samym niemal czasie przygotowywaliśmy ciasto na pizzę, składniki do pokrycia pizzy i bułeczki maślane. Maszyna ugniatała produkty na ciasto, które ja potem radośnie wałkowałam. Tyna kroiła (w przerwach robiąc zdjęcia), Lidka dwoiła się i troiła a Dorotka czuwała nad wszystkim oprócz aparatu Kamila (ten wiernie czuwał przy swoim aparacie). Każdy po kolei zajmował się Viktorem głodnym towarzystwa.W kuchni panował miły rozgardiasz i mogło się wydawać, że przy takim spontanicznym i nonszalanckim podejściu do gotowania nic ze śniadania nie będzie. Ale było…

Już po godzinie na stole pojawiły się „bohaterki poranka”.Udało nam się przygotować dwie wspaniałe pizze. Jedną dla mięsożerców, pizzę z bekonem, jajkiem i szalotką drugą dla mnie, wegetariańską z cukinią. Kawałki pizzy znikały ciesząc oczy i podniebienia podczas gdy bułeczki stawały się coraz okazalsze w gorącym piekarniku. Jedliśmy rozmawiając niewiele, bo wiadomo, w tak licznej grupie kto pierwszy, ten lepszy. Gdy już się nasyciliśmy nastała przerwa od jedzenia czyli tak zwane „przygotowanie miejsca na bułeczki”. W tym czasie Dorotka obiecała nam kawę po bałkańsku i zaproponowała zrobienie masła truskawkowego. Państwo „Pełne Brzuszki” wtoczyli się z godnością, z powrotem do kuchni, gdzie jak wiadomo najlepiej się rozmawia. Rozmawialiśmy na tematy wszelakie. Niektóre z nich doprowadziły nas do łez rozbawienia. Wiadomo człowiek najedzony jest nie tylko skory do śmiechu ale również łagodniejszy niż człowiek głodny. Człowiek najedzony jest zdecydowanie bardziej wspaniałomyślny. Kawą i bułeczkami maślanymi z masłem truskawkowym doprowadziliśmy się do stanu totalnej łagodności i wyrozumiałości. W pięknej harmonii trwaliśmy przy stole ciesząc się smakami i towarzystwem. Niełatwo było nam się rozstać…

Zachęcamy (z Lidką odbyłam wiele rozmów i chyba ustaliłyśmy wspólną linię) do zaczynania dnia od wspaniałych śniadań. DOBRE śniadanie to DOBRY początek DOBREGO dnia. Życzymy zatem DOBREGO DNIA i oczywiście SMACZNEGO!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszamy do korzystania z przepisów ukrytych pod linkami!

Photos by Kamil

Masło truskawkowe

  • 100 g kostki masła
  • 200  g świeżych truskawek

Truskawki miksujemy na gładką masę i podgrzewamy na wolnym ogniu w celu doparowania nadmiary wody. Gdy truskawki zmniejszą swoją objętość o co najmniej 1/3  schładzamy je i łączymy bardzo powoli z miękkim masłem.

Masło nie będzie gładkie i idealnie połączone, ponieważ truskawki zawierają dużo wody, ale ten pomysł bardzo nam sie spodobał, a masło z bułeczkami maślanymi smakowało wyśmienicie.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: „Śniadanie u Dorotki czyli pizza o „poranku” .

Photo by Kamil

Bułeczki maślane

  • 40 g drożdży
  • 100 g cukru
  • 1 łyżeczka aromaty waniliowego
  • 2 żółtka
  • 250 g mleka
  • 500 g mąki
  • 70 g miękkiego masła
  • 1/2 łyżeczki soli

Bułeczki cudownie wyrabia się w maszynie, ale nasze sprawne ręce też się do tego nadają, jak najbardziej. Drożdże rozcieramy z dwiema łyżkami cukru i ciepłym mlekiem. Mąkę wsypujemy do miski, dodajemy drożdże, żółtka utarte z pozostałym cukrem, aromat waniliowy oraz rozpuszczone i schłodzone masło, dobrze wyrabiamy. Przykrywamy ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Gdy podwoi swoja objetość, ponownie krótko wyrabiamy.
Z ciasta formujemy, lekko spłaszczone kulki srednicy ok. 5 cm i ukladamy na wysmarowanej oliwą blaszce, powinno wyjśc ok 12- 15 bułeczek.
Bułeczki pieczemu przez o 20- 25 minut w piekarniky nagrzamym do 200 C.
Bułeczki można posypac kruszonką, nadziać owocami, marmoladą lub włożyć do środka kostkę czekolady.

My upiekłyśmy bułeczki w formie do muffinów, bez żadnego farszu a Dorotka zrobiła do tego pyszne masło z dodatkiem świeżych truskawek.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: „Śniadanie u Dorotki czyli pizza o „poranku” .

Photo by Kamil

Pizza wegetariańska z cukinią

  • 100 g ser mozzarella
  • 100 g ser parmezan
  • 1 mała cukinia pokrojona w talarki
  • 1-2 szalotki
  • 1 pomidor
  • 1/2 pęczka pietruszki
  • ok 1/2 pęczka szczypiorku

Ciasto na pizzę smarujemy oliwą z oliwek, posypujemy startymi i wymieszanymi serami, dodajemy podmażoną na oliwie cukinię z szalotką, posypujemy pietruszką, a na koniec układamy pokrojonego w plasterki pomidora. Pizzę wstawiamy do nagrzanego wcześniej na 250 stopni piekarnika i pieczemy około 15-20 min, po wyjęciu posypujemy pokrojonym drobno szczypiorkiem. Smacznego
Składniki podane na jedną pizzę.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: „Śniadanie u Dorotki czyli pizza o „poranku” .

Photo by Kamil

Pizza z bekonem, jajkiem i szalotką

  • 100 g ser mozzarella
  • 100 g ser parmezan
  • 5-6 plastrów surowego bekonu, podsmażonego na suchej patelni
  • 4 jajka
  • 2 szalotki
  • ok 1/2 pęczka szczypiorku
  • oliwa z oliwek

Ciasto na pizzę smarujemy oliwą z oliwek, posypujemy startymi i wymieszanymi serami, rozrzucamy bekon, podsmażoną delikatnie szalotkę a na koniec ostrożnie wbijamy na pizzę jajka. Pizzę wstawiamy do nagrzanego wcześniej na 250 stopni piekarnika i pieczemy około 15-20 min, po wyjęciu posypujemy pokrojonym drobno szczypiorkiem. Smacznego!
Składniki podane na jedną pizzę.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: „Śniadanie u Dorotki czyli pizza o „poranku” .

Photo by Kamil

Ciasto na pizzę „Śniadaniową”

  • 300 g mąki (można wymieszać ciemną i jasną, pół na pół)
  • 30 g drożdży
  • 160 g ciepłej wody
  • 2 łyzki oliwy z oliwek
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1/2 łyżeczki soli

Ciasto na pizzę świetnie wyrabia się w maszynie ale umówmy się, rączki też się do tego doskonale nadają. Drożdże rozcieramy z cukrem i ciepłą wodą, dodajemy z ok. 4 łyżkami mąki, dokładnie mieszamy i odstawiamy na 15 minut pod przykryciem, do wyrośnięcia.
Do mąki z solą wlewamy rozczyn drożdżowy i zagniatamy dość miękkie ciasto, jeśli będzie za twarde dolewamy jeszcze trochę wody.  Na koniec dodajemy oliwę i wszystko ponownie zagniatamy.
Ciasto nie musi rosnąć długo, wystarczy mu nawet kilka minut w czasie których będziemy przygotowywać składniki na pizzę. Rozwałkowane ciasto (wyjdą z niego dwa spore placki) przekładamy na wysmarowaną oliwą i posypaną bułką tartą blachę (lub na papier do pieczenia). Ciasto możemy posmarować oliwą z oliwek oraz startymi i wymieszanymi serami mozarella i parmezan, dodajemy składniki, jakie tylko fantazja i smak nam podpowiedzą i pieczemy 15- 20 minut w piekarniku nagrzanym do 250 C.

My robiłśmy pizzę bez sosu pomidorowego, i otrzymałyśmy chrupiące, lekkie i pyszne dwie dość duże pizze na późne śniadanie. Jedna była z bekonem, jajkiem i szalotką, a druga wegetariańska, z duszoną cukinią, ale zachęcamy do eksperymentów i szaleństw z ulubionymi składnikami. I oczywiście życzymy smacznego w doskonałym towarzystwie.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: „Śniadanie u Dorotki czyli pizza o „poranku” .

Photo by Kamil

Trufle czekoladowe w zielonym pyle

  • 125 g czekolady
  • 15 g masła
  • 2 łyżki rumu
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 100 g pokruszonych herbatników
  • 4 łyżki cukru pudru

Do wykończenia:

  • 40 g sproszkowanych pestk dyni (ciekawy zielony kolor)
  • opcjnalnie cukr pudru, kakao lub i to i to

Czekoladę łamiemy na kawałki i dodajemy masło. Wszystko rozpuszczamy w kąpieli wodnej, aby składniki się rozpuściły. Masę zdejmujemy z ognia, dodajemy rum, cukier puder, wiórki kokosowe, pokruszone herbatniki i wszystko razem dokładnie mieszamy. Po dodaniu rumu masa traci połysk, ale to jest zjawisko naturalne. Prosimy się również nie przejmować sypkościę całej masy, małymi porcjami wyrabiamy ją w dłoniach (w miarę wyrabiania staje się bardziej elastyczna) formujemy niewielkie kulki (z podanych składników powinno wyjść ok 20 trufli). Następnie powstałe trufle obtaczamy w zielonym pyle (sproszkowana dynia), cukrze pudrze lub kakao. My nasze, tym razem, zrobiłyśmy na zielono, ale wszystkie wersjesą są bardzo efektowne.
Gotowe trufle schładzamy, należy jednak pamiętać żeby 10-15 min przed podaniem wyjąć je z z lodówki. Można włożyć je w ozdobne papierki tzw. „papiloty”.
Wyśmienite na prezent, jak i na „słodkość” do herbaty bądź kawy. Smacznego i pięknego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Faceci i makaron, Kiermasz świąteczny czyli magia miejsc

Photo by Kamil

Kiermasz świąteczny czyli magia miejsc

Nie ma dostatecznie przekonujących dowodów na istnienie magii. Nie ma takich, które mogłyby utwierdzić znakomitą większość, że magia działa. Tym bardziej niesamowite jest to, że tak wielu z nas magii ulega. Poddajemy się magii osób, atmosfery, zapachu, miejsc… Miejsca magiczne to szczególny rozdział w dla wielu. To naprawdę nie jest wszystko jedno, i wszyscy to chyba przyznamy, nie jest wszystko  jedno GDZIE …

Okolice świąt to czas, kiedy większość z nas zwalnia i nagle wpada na „dziwne”pomysły odwiedzenia przyjaciół, posiedzenia w bezruchu z książką w dłoni, zajrzenia komuś w oczy lub zajrzenia w niektóre miejsca. Szczególnie mocno przyciągają wtedy właśnie magiczne miejsca. W magicznych miejscach działają dobre duszki/duszyczki (czasem złe ale o tych miejscach nie chcę pisać) sprawiając swoimi czarami, że inni czują się jak… zaczarowani. W magicznych miejscach spotykają się ludzie, którzy powinni się spotkać ale może w innych miejscach mniej magicznych, albo zupełnie nie pozostających pod wpływem magii po prostu by się nie spotkali. Magiczne miejsca przyciągają innych magicznych ludzi dzięki czemu atmosfera czarów jeszcze się intensyfikuje. Tym właśnie magicznym sposobem zawitaliśmy ponownie w drewniane progi MILIMOI i chcąc zabawić tam „godzinkę” zostaliśmy cały dzień. Było, co tu dużo mówić, magicznie i po prostu przeuroczo.

Właściwie kiermasz świąteczny okazał się tylko pretekstem, żeby znów zobaczyć Milenę, zjeść zupę imbirową, praliny, ciastka bardzo czekoladowe i pooddychać klimatem otwartości, swobody i refleksji. Na podwórzu wśród stoisk z przetworami, literaturą, rękodziełem biegały dzieci, a rodzice rozsiani przy stolikach, zajęci rozmową czy kupujący wina w MIĘDZYWINAMI mieli poczucie, że dzieci bawią się doskonale. Ludzie poznawali się ze sobą, rozmawiali jak gdyby nigdy nic o tym i owym, snuli się między kolorami i zapachami. Rozwodzili się na temat jedzenia, picia, wychowania dzieci, świąt, wakacji. Niektórzy przyciągnęli swoich przyjaciół, żeby podzielić się z nimi znaną dobrze atmosferą okolicy i magią miejsca. A przyjaciele ulegali jej…

Kupując przetwory o magicznych smakach (pomarańcze z amaretto i cynamonem, morele z lawendą) poznałam przemiłą parę, którą fascynuje zdrowe, pełne smaku i zapachów jedzenie. Ludzi poszukujących ciekawego stylu życia jest wokół Mileny pełno. W MIĘDZYWINAMI nabyłam wspaniałą, aromatyczną oliwkę, którą uwielbiamy jeść jako dodatek do chleba. Szczególnie wspaniale smakuje z chlebem na zakwasie delikatnie w niej moczonym. Wystarczy podać jeszcze sałatkę i uczta gotowa. Długo siedzieliśmy w MILIMOI. Zajadaliśmy wyśmienitą, chrupiącą (a to ci niespodzianka) zupę imbirową, jedliśmy tarty z warzywami, piliśmy doskonałą kawę zagryzaną pralinami i ciastkami własnej roboty. Wspólnie jedząc rozmawialiśmy o sprawach bardzo ważnych i nie zauważyliśmy jak w magiczny sposób minęło kilka godzin…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Trochę mi głupio, że znów piszę o MILIMOI i to w samych superlatywach. Być może wygląda to dziwnie, że w ciągu tak krótkiego czasu wylądowaliśmy tam ponownie. Da się to wytłumaczyć magią ale również sympatią dla osób tworzących to miejsce. Mogliśmy tamten dzień spędzić w zupełnie inny sposób, zostać w domu, pójść do kina, nadrobić zaległości (cokolwiek to znaczy) ale wiedzieliśmy, że jadąc na kiermasz do MILIMOI naładujemy baterie na kolejne dni i będziemy rozsiewać pozytyw dalej w kosmos. No to rozsiewamy…

Proponujemy Wam zrobienie trufli czekoladowych w zielonym pyle, będą miłym wstępem i zapowiedzią tego co znajdziecie u Mileny w MILIMOI. A pamiętajcie, że jej praliny nie mają sobie równych!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami!

Photos by Iza

Baba piaskowa

  • 4 jajka
  • 1 szklanka cukru
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • ¾ szklanki mąki ziemniaczanej
  • 1 kostka margaryny – rozpuszczona i ostudzona
  • 1½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka aromatu waniliowego (najlepiej naturalnego)

Jajka ucieramy z cukrem, następnie wsypujemy mąkę wymieszaną z proszkiem oraz rozpuszczoną i przestudzoną margarynę. Na sam koniec dodajemy aromat waniliowy i wszystko dokładnie mieszamy. Ciasto przekładamy do formy keksowej wysmarowanej tłuszczem, pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C przez godzinę. Idealna będzie również forma do babki, szczególnie gdy ciasto podajemy na Wielkanoc.
Do 1/3 ciasta możemy dodać 2 łyżki kakao, i otrzymamy pyszną dwukolorową babę piaskową. My taką wersję zrobiłyśmy. Smacznego i „wspólnego”!

Photo by Monika/Phototapeta

Jajka po rosyjsku

  • 10 jajek ugotowanuch na twardo
  • 3 łyżki majonezu
  • 2 łyżki musztardy dijońskiej
  • 5 kiszonych ogórków
  • pęczek drobno posiekanej dymki
  • sól i świerzy pieprz
  • mała czerwona papryka i kilka kaparów do dekoracji

Ugotowane i obrane jajka kroimy na pół i wyjmujemy z nich żółtka. Żółtka rozgniatamy widelcem, dodajemy porostałe składniki i dokładnie mieszamy. Tak przygotowana masą napełniamy połówki białek.
Jajka przybieramy kawałkami papryki i kaparami. I gotowe, smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Jajeczny decoupage!

Photo by Milo