Razem Smaczniej nawet w pracy

Wakacje zaczęły się niespodziewanie, bo oczywiście czas leci jak opętany, zanim się obejrzeliśmy,  już trzeba wypoczywać. Pracoholicy cierpią bo ich bliscy i przyjaciele namawiają na wypoczynek, straszą chorobami psychicznymi oraz zbytnim obciążeniem serca. Słońce zaprasza na plażę, tanie bilety kuszą, miasto pustoszeje. Tylko najtwardsi zdołają się oprzeć. Dla tych wszystkich, którzy nie cierpią wakacji, dla tych, którzy nie mogą wypoczywać i dla tych wszystkich, którzy muszą, wspomnienia z pewnego niezwykle pracowitego dnia.

Mieszkanie Lidki (Lidka również) pragnęło metamorfozy. Do tego wdzięcznego zadania zaangażowano duet DEKO-RACJA.PL (duma mnie rozpiera) i gdy efekt był zadowalający postanowiono uwiecznić nowe wnętrze za pomocą nowoczesnego sprzętu cyfrowego. Monika (PHOTOTAPETA.PL) słynąca z doskonałego oka i powalającego warsztatu w towarzystwie stylizującej Izy zabrały się do tego zadania. Ochoczo ale przewidując to co stanie się po sesji wzięłyśmy się do roboty. Wiedziałyśmy, że po wszystkim będziemy skonane. Nie udało nam się z Moniką rozwiązać zagadki niesamowitego zmęczenia kończącego każdą naszą sesję. Praca jak marzenie, mógłby ktoś powiedzieć, a jednak… Za każdym razem, po dobiegającym końca dniu zdjęciowym zmagamy się ze spadkiem energii i kryzysem percepcji. Analizowałyśmy problem wiele razy i to z każdej strony i nadal nie mamy odpowiedzi. Wiemy jednak jedno. „Na głodnego” pracować nie możemy i nie zamierzamy.

Lidzia nie bylaby sobą gdyby nas nie dokarmiła. Na ten pracowity dzień pracowicie się przygotowała choć do dziś twierdzi, że to nic takiego. Bo cóż to dla niej przyrządzić  HISZPAŃSKĄ TORTILLĘ, SŁONECZNIKOWĄ SAŁATĘ NA ROSZPONCE i upiec BABĘ PIASKOWĄ? No cóż to dla niej? Wiedząc, że uczta czeka nas w połowie pracy harowałyśmy jak woły. Radośnie i z nadzieją na cudowny wypoczynek. Kiedy już zasiadłyśmy do stołu obie wiedziałyśmy, że to nie ostatni raz kiedy spotykamy tortillę na talerzu. Zdjęcia wyszły pięknie, sałatka chrupała wdzięcznie, a mieszkanie zostało oblane naszym radosnym toastem z herbaty towarzyszącej  deserowi. My w trakcie pracy nie zapomniałyśmy o tym, że RAZEM SMACZNIEJ! Zakazujemy Wam jeść w pośpiechu, na kolanie pod biurkiem. Zachęcamy, ba, pragniemy zmusić do znajdowania czasu na wspólne posiłki, celebrowanie ich w towarzystwie szczególnie teraz kiedy pracowite lato zachęca do przesiadywania w ogródkach, na tarasach, na ulicach. Powtarzamy do znudzenia RAZEM SMACZNIEJ, nawet w pracy!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Monika/Phototapeta.pl

Słonecznikowa sałata na roszponce

  • 150 g roszponki
  • 80 g kiełków słonecznika
  • 50 g podprażonych pestek słonecznika
  • 2 małe pomidory pokrojone w kostkę

Sos

  • 6 łyżek oliwy
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • 2 łyżeczki soku malinowego
  • sól, świeży pieprz

Składniki na sos należy dobrze ze sobą wymieszać (świetnie się sprawdza mały słoiczek z zakrętką).
Sałatę mieszamy z pozostałymi składnikami i tuż przed podaniem polewamy sosem. Pamiętajmy, że sałatę należy mieszać bardzo delikatnie, najlepiej rękoma. Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Razem Smaczniej nawet w pracy.

Photo by Monika/Phototapeta

Tortilla hiszpańska

  • 500 g ziemniaków
  • 4- 5 jajek
  • 5 łyżek mleka
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • oliwa z oliwek
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa,
  • ulubione zioł np: bazylia, majeranek, rozmaryn (mgą być suszone)

Na oliwie z oliwek smażymy pocięte w cienkie talarki lub kostkę ziemniaki wymieszane z cebulą pokrojoną w grubą kostkę i czosnkiem. Oczywiście smażymy do miękkości. W „międzyczasie”, roztrzepujemy w misce jajka z mlekiem i przyprawami. Do jaj dodajemy usmażone ziemniaki i cebulę, mieszamy. Wylewamy wszystko na lekko rozgrzaną patelnię i smażymy.. nie mieszając… Powinno się wszystko podpiec od spodu i jak będzie już w miarę stała konsystencja, to zsuwamy tortillę z patelni na pokrywkę i odwracamy… smażymy na drugiej stronie do momentu uzyskania brązowawego kolorku całej tortilli.

Jeżeli boimy sie tego manewru, możemy tortillę podpieczoną już od dołu wstawić do nagrzanego do 160 C piekarnika i piec do momentu  ścięcia jajek i zrumienienia tortlli.
Podajemy na ciepło lub na zimno. Ja takę wersję bardzo lubię z dodatkiem czegoś zielonego i chrupiącego np.  ze słonecznikową sałatą na roszponce.

To jest przepis na wersję podstawową, ale jak zwykle zachęcamy do wariacji. Można dodac np: zielony groszek z puszki, pokrojoną szynkę, gotowane brokuły, odrobinę startego żółtego sera…. Wszystko co tylko chcecie

Smacznego!!!!!

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Razem smaczniej nawet w pracy

Photo by Monika/Phototapeta

Póki jeszcze czas…

Kochani, śpieszmy się kochać truskawki… Zaraz będą drogie, brzydkie, mrożone i obce. Truskawki jemy co dzień (nie kłamię) karmimy nimi gości, dzieci, przyjaciół i wrogów. Spożywamy je w postaci płynnej, stałej…wszelakiej.  Sprowokowane przez jedną z naszych czytelniczek (wdzięczność nasza nie ma granic) postanowiłyśmy wyeksploatować temat „Tarta i Truskawki”. W ramach rodzinnego spotkania „z kilku okazji” podałyśmy tartę. Tartę z truskawkami, a jakże, jednak w wersji nieco bardziej wytrawnej niż zwykle. Inspirowane przepisem Pascala Brodnickiego na tartę z kozim serem i oliwkami zrobiłyśmy wariację z owocami, którym po raz kolejny składamy hołd. A było to tak:

Tarta „jak mgiełka” z truskawkami, kozim serem i ricottą

Ciasto:

  • 250 g mąki
  • 12 łyżek oliwy z oliwek
  • około 8 łyżek wody
  • szczypta soli

Mąkę z dodatkiem soli mieszamy z oliwą aż powstanie sypka masa. Do ciasta stopniowo dodajemy wodę i zagniatamy na jednolitą kulę. Pamiętajmy, że ciasto jest delikatne i ma specyficzną konsystencję. Następnie wylepiamy nim wysmarowaną formę do tarty tak, aby brzegi były również wyłożone. Schładzamy w lodówce przez około 20 minut.
Ciasto jest niezwykle sypkie, my postanowiłyśmy zaszaleć i zrobiłyśmy je na trochę słodko, trochę słono, a że truskawki już niebawem się skończą to robimy z nich wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy. Tak więc w środku znalazły się:

  • 250 g serka ricotta
  • 120 g sera pleśniowego z mleka koziego
  • 500 g truskawek
  • świeży tymianek
  • 3 żółtka
  • 350 ml śmietanki 18%
  • sól, świeży pieprz

Schłodzone ciasto smarujemy ricottą,  rozrzucamy na nim ser pleśniowy, truskawki i listki tymianku obrane z łodyżek. Żółtka mieszamy ze śmietaną i przyprawami, zalewamy tartę i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180C około 20 minut.
Tarta była bardzo lekka, smaczna i niezwykle ładnie prezentowała się na stole, a co dla nas najistotniejsze, zadowoliła nawet tych najbardziej wybrednych biesiadników. Truskawki znów podbiły nasze serca i podniebienia. Cudownie zgrały się z pozostałymi składnikami potrawy nadal pozostając bohaterkami. Mamy nadzieję, że i wam nasza tarta przypadnie do gustu. Smacznego i „wspólnego”!

Zapraszamy do korzystania z przepisów: Kruchy placek z truskawkami, Sałatka z miętą truskawkami i kozim serem, Koktail „Truskawkowa fantazja”, Knedle z truskawkami.

Zapraszamy do lektury Spotkań przy stole: „Strawberry Fields forever”, „Dzień matki, czyli dzieci znów gotują”

Photo by Iza i Lidka

 

Tarta „jak mgiełka” z serem kozim, ricottą i truskawkami

Ciasto:

  • 250 g mąki
  • 12 łyżek oliwy z oliwek
  • ok 8 łyżek wody
  • szczypta soli

Mąkę z dodatkiem soli mieszamy z oliwą aż powstanie sypka masa. Do ciasta stopniowo dodajemy wodę i zagniatamy na jednolitą kulę. Pamiętajmy, że ciasto jest delikatne i ma specyficzną konsystencję. Następnie wylepiamy nim wysmarowaną formę do tarty tak, aby brzegi były również wyłożone. Schładzamy w lodówce przez około 20 minut.
Ciasto jest niezwykle sypkie, my postanowiłyśmy zaszaleć i zrobiłyśmy je na trochę słodko, trochę słono, a że truskawki już niebawem się skończą to robimy z nich wszystko co tylko przyjdzie nam do głowy. Tak więc w środku znalazły się:

  • 250 g serka ricotta
  • 120 g sera pleśniowego z mleka koziego
  • 500 g truskawek
  • świeży tymianek
  • 3 żółtka
  • 350 ml śmietanki 18%
  • sól, świeży pieprz

Schłodzone ciasto smarujemy ricottą,  rozrzucamy na nim ser pleśniowy, truskawki i listki tymianku obrane z łodyżek. Żółtka mieszamy ze śmietaną i przyprawami, zalewamy tartę i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180C około 20 minut.
Tarta była bardzo lekka, smaczna i niezwykle ładnie prezentowała się na stole, a co dla nas najistotniejsze, zadowoliła nawet tych najbardziej wybrednych biesiadników. Mamy nadzieję, że i wam przypadnie do gustu. Smacznego.

Photo by Iza

Kruchy placek z truskawkami

  • 180 g masła (w temperaturze pokojowej)
  • 375 g mąki (pszennej ekologicznej )
  • 3 żółtka
  • 1 czubata łyżeczka sody oczyszczonej
  • 100 g cukru (najlepiej brązowego) lub fruktozy
  • łyżeczka soku z cytyryny
  • połowa paczki cukru waniliowego z prawdziwiej wanilii (pakowanego po 10 g)
  • czubata łyżka śmietany
  • około 3/4  truskawek

Do dużej miski wsypujemy suche produkty i delikatnie ze sobą łączymy. Masło, wcześniej wyjęte z lodówki, kroimy na kawałeczki i dorzucamy do ciasta. Dodajemy pozostałe składniki i dokładnie, choć niezbyt długo wyrabiamy ciasto pamiętając, że ciasto kruche nie lubi być długo wyrabiane. Okrągłą formę do tarty (około 30 cm średnicy) lub dużą formę prostokątną smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą (lub mąką). W przypadku formy prostokątnej można użyć papieru do pieczenia. Rozkładamy ciasto na formie, a właściwie wylepiamy je tak aby boki formy były też nim wyłożone. Robimy kilka dziurek widelcem i wstawiamy na pół godziny do lodówki. W tym czasie myjemy i szypułkujemy truskawki (trusk, trusk… to od tego odgłosu pochodzi polska nazwa owocu ). Po wyjęciu ciasta z lodówki ukladamy je na nim (mniejsze w całości, większe przekrajamy na pół). Można posypać truskawki brązowym cukrem (najlepiej 15 minut przed końcem pieczenia). Naszą tartę pieczemy 50 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni. Jest pyszna, szczególnie podana z gorzką herbatą i to nie tylko o piątej po południu! Życzymy smacznego.

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: STRAWBERRY FIELDS FOREVER.

Photo by Iza

Faceci i makaron

Niemało lat już żyję na tym świecie i niemało już widziałam i choć na pewne tematy nadal mało wiem są rzeczy, które wiem. Uff! Faceci lubią makaron. Niemalże wszyscy. Ci najfajniejsi szanują razowy a idealni lubią al dente. Faceci lubią nie tylko jeść makaron ale, jeśli tylko nie boją się gotować, uwielbiają makarony przygotowywać. Proste to to, szybko się przyrządza a i zepsuć prawie nie sposób. Prawie…

Kuchnia to miejsce, które naszym zdaniem lubi prostotę. Komplikowanie, przedobrzanie, przesadne urozmaicanie niszczą smak prowadząc w gastronomiczną ślepą uliczkę. Makaron również poddaje się zasadzie „lepsze wrogiem dobrego”. Tym sprawniej radzą sobie z nim osoby ceniące prostotę i oczywiste rozwiązania. W naszej kulturze te cechy przypisuje się mężczyznom. Ale przecież byłoby to uproszczeniem i niekompetencją nie przypomnieć o kobietach ceniących prostotę i konkret. Osobiście znam kilka. Załóżmy więc, że każda jednostka składa się z komponentu męskiego i kobiecego uzupełniających się harmonijnie niczym jing i jang (wersja idealna). Wystarczy włączyć odpowiedni guzik i gotowe. Tego dnia miałyśmy wyzwolić tkwiącego w nas faceta, chwycić mocno rondelek i wygrać batalię z tuńczykiem. I papryką…

Kamil zaprosił nas do siebie nie po raz pierwszy dzięki czemu współpraca (przepraszam, rywalizacja) na polu znanej nam już kuchni wypadła pomyślnie. Zaproponował (tzn. narzucił oczywiście) przygotowanie dania, które uwielbia (szanuje) robić ze względu na czas, brak komplikacji i smak. Bo faceci lubią szybko, łatwo i przyjemnie… Wyzwoliłyśmy w sobie prawdziwych kucharzy i pobudziłyśmy resztki testosteronu aby zwarte i gotowe pomóc w przygotowaniu MAKARONU W MĘSKIM WYDANIU (I Z TUŃCZYKIEM). Gdybyśmy nie obudziły faceta w sobie byłybyśmy tylko miłym dodatkiem do kolacji, a tego nasza męska duma by nie zniosła. O nie! Makaron robił się rzeczywiście szybko i dzięki nam (a wszystko jest dzięki nam) zmienił się w piękne danie. To znaczy… był ok.  Przygotowana wcześniej przez Lidkę obłędna w smaku zupa, a właściwie KREM POMIDOROWO-PAPRYKOWY, była ociupinkę zbyt kobieca ale na szczeście władowałyśmy do niej sporo chili. Jednak dla większości mężczyzn okazał się zbyt ostry. Tego do dziś nie rozumiemy. Dla nas był w sam raz.

Zgodnie rywalizując (i jednocześnie zabawiając zniecierpliwione dzieci) doprowadziliśmy produkty do stanu w jakim miały się znajdować. Gar z makaronem był gotowy (a podkreślamy, że je się go od razu, nie ma co się mazać) zupa ostrzyła ząbki na nasze kubki smakowe w drugim a zaproszeni goście się spóźniali. Zaczęły dochodzić do głosu kobiece strony. No bo jak to tak można się spóźniać. Wiadomo, mężczyźni nie boją się czasu. Nie boją się niczego. Kuzyn chirurg ratował jakieś życie, więc jemu łatwiej było się tłumaczyć (mimo, że faceci się nie tłumaczą) ale Ludwik i Iwona… I to jeszcze Iwona, jak ona mogła. Kiedy zadzowonił dzownek i w progach pojawił się urok osobisty a z nim goście mogłyśmy wreszcie przestać histeryzować i zachowywać się z godnością. Zasiedliśmy do posiłku. Wygłodzone dzieci, dzielni mężczyźni i dzielne, przebudzone na nowo kobiety. Zajadaliśmy, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. To co męskie mieszało się z tym co kobiece umykając prostym definicjom ale prosty, pyszny posiłek znikał w oczach (i ustach). Kiedy dotarl Konrad nic już nie było oczywiste. Szczególnie, że na deser podałyśmy trufle, które przygotowały „nasze kobiety” bawiąc się i pieszcząc z nimi przez dłuższą chwilę. Mężczyźni zgodnie i bez ceregieli orzekli: DOBRE TRUFLE!. „Nasze kobiety” były uradowane i usatysfakcjonowane.

Odwołując się do tak zwanego męskiego pierwiastka naszej osobowości apelujemy o prostotę w przygotowywaniu makaronów. Bo makaron lubi robić się szybko, łatwo i przyjemnie. Makaron nie potrzebuje wiele czasu, nie lubi się rozgotować a grzecznie poproszony i sumiennie wybrany w sklepie uzupełni naszą dietę o niezbędne jakże wartościowe składniki odżywcze. Makaron nasyci i zachwyci jeśli tylko podejdziemy do niego „po męsku”.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Kamil

Makaron w męskim wydaniu (i z tuńczykiem)

  • 250 g  makaronu typu świderki (może byś oczywiście, inny, Wasz ulubiony)
  • 1 puszka tuńczyka
  • garść świeżej rucoli
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 300 g pomidorów suszonych
  • sól, świeży pieprz
  • 100 g parmezanu

Makaron gotujemy al dente w lekko osolonej wodzie. W czasie kiedy makaron sie gotuje, pomidorki koktajlowe przecinamy na pół, połowę pomidorów suszonych kroimy w dość grubą kostkę, a z resztę miksujemy.
Do ugotowanego i odcedzonego makaronu dodajemy tuńczyka, pomidory, pastę z pomidorów i lekko pokrojoną rucolę bardzo delikatnie mieszając. Makaron wykładamy na talerze i posypujemy startym serem.
Danie jest proste i szybkie w wykonaniu, a smakuje obłędnie.
Zpraszamy do lektury spotkania przy stole: Faceci i makaron.

Photo by Kamil

Krem pomidorowo- paprykowy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

  • 4 papryki czerwone pokrojone w kostkę
  • 2 cebule
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 2 puszki pomidorów w zalewie
  • sól, świeży pieprz, papryka słodka w proszku, chili
  • garść natki pietruszki
  • opcjonalnie śmietana

Cebulę i czosnek kroimy i podsmażamy na oliwie. Kiedy cebulka leko zmięknie dodajemy paprykę  i wszystko jeszcze chwilę smażymy. Następnie warzywa zalewamy szklanką wody i dusimy pod przykryciem 15-20 minut. Po tym czasie dodajemy pomidory, przyprawiamy i gotujemy do momentu aż wszystko zacznie wrzeć. Następnie całość miksyjemy blenderem.
Nasza zupa była lekko pikantna, a podałyśmy ją z łyżką śmietany i dużą ilością natki, ale można również dodać do niej grzanki lub groszek ptysiowy. Wszystko w Waszych rękach. Niech dobry smak Was prowadzi!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Faceci i makaron.

Photo by Kamil

Piknik RazemSmaczniej- ZAPROSZENIE

Drodzy nasi, ponownie, tym razem „ogólniej” i bardziej oficjalnie zapraszamy na „Piknik Razem Smaczniej”. Zapraszamy Was serdecznie, Wszystkich, z całych naszych zielonych serc, w najbliższą sobotę  (11.06) tuż po wybiciu południa (12-ta). Wtedy to, warszawskie Pola Mokotowskie znów ukwieci plenerowa impreza śniadaniowa, przyjacielska i sportowa. Będziemy jeść, cieszyć się sobą wzajemnie aktywizować poszczególne partie mięśni i rejony mózgu (szczególnie te odpowiedzialne za opowiadanie anegdot). Dzieci niechaj zabiorą (chętni duzi również) rolki, rowerki, pieseczki, chomiczki, kolegów i zabaweczki. Dorośli niechaj nie zapomną kocyków, koszyków i smakołyków (oczywiście symbolicznie, bez przesady i „spinania się”). My też coś pysznego przygotujemy oczywiście. Niechaj wspomnę choćby muffiny czekoladowe z migdałami czy tartę razową z warzywami i fetą z zeszłego tygodnia. I tym razem postaramy się nie zawieść.

Proponujemy Wam posiłek na trawce w świetle słońca i doborowym towarzystwie. Czekamy na Was na Polach (jeżeli tylko warunki pogodowe dopiszą), za „Lolkiem” (idąc od ulicy Żwirki i Wigury) na polanie przed górką… Ech… Będzie zapewne cudownie!!!

Iza i Lidka – RazemSmaczniej.pl

 

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Lidka