Szaszłyki z łososia z cukinią i ziołami

 

  • 500 dkg świeżgo łososia
  • 1 mała cukinia
  • przyprawy: sól pieprz, kumin, ziarna kolendry, kozieradka
  • 1 limonka lub cytryna

Z łososia odcinamy skórę, czyścimy go z ości i kroimy w około 2,5 cm kostkę. Cukinię tniemy na bardzo cienkie plastry najlepiej obieraczką do warzyw. Przyprawy łączymy ze sobą w moździerzu i posypujemy nimi łososia. Na patyczki do szaszłyków nadziewamy rybę na przemian ze wstęgami cukinii.
Na dobrze rozgrzanej patelni grillowej układamy szaszłyki i grillujemy na średnim ogniu z każdej strony przez około 3 minut. Pamiętajmy, że nie należy przesadzić z czasem aby łosoś nie stał się suchy.

Szaszłyki podajemy gorące z ćwiartkami limnki lub cytryny. Jako dodatek świetnie sprawdzi się ryż jaśminowy. Życzymy smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Śmigamy na kolację

Photo by Iza

 

Ciasto „raz, dwa” ze śliwkami

Taki czas nastał, że kusi mnie aby to ciasto robić co dzień. Powstrzymuję się i robię co drugi. Szybkie, łatwe, pyszne i (last but not least) pożywne. Znane u mnie w domu w wielu wersjach w tej lubiane równie mocno co w innych. Sezon śliwkowy kończy się dużo szybciej niżby się chciało więc proponujemy nie zwlekać, zakasać rękawki i przygotować:

  • około 1/2 kg dojrzałych śliwek węgierek
  • łyżka cynamonu
  • 4 jajka
  • 3/4 szklanki cukru trzcinowego
  • cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
  • 1 szklanka mąki pszennej
  • 1 szklanka mąki żytniej
  • 1  łyżeczka sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g rozpuszczonego i ostudzonego masła

Blaszkę smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Na tak przygotowanej formie układamy śliwki miąższem do góry, tak aby pokrywały dokładnie całe dno (nie może być prześwitów). Owoce posypujemy obficie cynamonem. Jajka mieszamy z cukrem, dodajemy mąkę i wystudzone rozpuszczone masło. Mieszając, wzbogacamy całość o sodę i proszek do pieczenia. Dość gęste ciasto wylewamy na śliwki tak aby pokryło je wszystkie. Ciasto pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 C przez ok 50 minut. Po wyznaczonym czasie wyjmujemy z pieca i właściwie możemy spożywać. Ba, musimy. Smacznego!

Photo by Iza

Sałatka z pieczonych pomidorów

  • około 6 podłużnych pomidorów (z nich sałatka jest najlepsza)
  • 2 łyżki kaparów
  • garść świeżej bazylii
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 łyżeczki miodu
  • około 3 łyżek oliwy z oliwek
  • 1 łyżka kremu balsamicznego
  • sól morska, świeżo zmielony pieprz
  • jedno opakowanie roszponki

Z umytych pomidorów usuwamy stwardniałe włókna. Tym razem nie musimy ich obierać, wystarczy przekroić każdy na cztery części. Układamy je w naczyniu do zapiekania (najlepiej w takim, w którym je potem podamy) po czym posypujemy solą morską i  zalewamy dwiema łyżkami oliwy z oliwek. Naczynie przykrywamy szczelnie folią aluminiową i wstawiamy do nagrzane do 150 C piekarnika na około 20 minut.  W tym czasie możemy przygotować sos. Kapary, czosnek i bazylię drobno siekamy. Zalewamy łyżką oliwy (około) i dodajemy ocet oraz miód. Dodajemy odrobinkę soli i świeżo zmielonego pieprzu. Po wyjęciu z pieca, pomidory zalewamy naszym sosem, posypujemy roszponką i delikatnie mieszamy. Sałatkę możemy podawać zarówno na ciepło, jak i na zimno. Życzymy smacznego, bo będzie!

Inspirowane przepisem Pascala Brodnickiego.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Urodziny raz, dwa, poproszę…

Photo by Kamil/magazynwrazen.pl

 

Oscypek na pociechę

Kilka dni wystarczyło, żeby porządnie się zmęczyć. Pobudka jak zwykle za wcześnie, wyjście z domu jak zwykle za późno, poczucie obowiązku dojrzewające w jesiennym słońcu i nieodstępujące na krok wrażenie, że jest jeszcze wiele do zrobienia. Ktoś, a dokładnie Ania P, ostatnio słusznie zwrócił mi uwagę, żeby się źle nie programować. Swoją drogą może Was dobrze zaprogramować (Kolorozwoju.pl). Staram się nie myśleć negatywnie ale mimo, że przed chwilą wróciłam z wakacji czuję, że znów ich potrzebuję. Natychmiast!

Powinno się  umieć wzniecać i pielęgnować  w sobie ”stan wakacji”. Krótkie chwile ukradzione w ciągu pracowitego dnia, radosne weekendy, spotkania ze słonecznymi ludźmi, potrawy o smaku podróży. To wszystko może służyć za wypoczynek, w jakże licznych momentach, gdy „wakacje WAKACJE” pozostają w sferze marzeń i dalekosiężnych planów. Być może nie zawsze będzie to pełnowymiarowy urlop ale warto próbować uciec choć na chwilę. Bo czy życie nie jest właśnie kolekcją chwil?

W ramach podróży sentymentalnych rozparcelowałyśmy z Lidzią liczne, przywiezione przeze mnie oscypki. Zakupiłam je u uroczej staruszki, która zmusiwszy mnie do skosztowania, zapewniła również o ich doskonałej jakości. Smakowały doskonale, i były doskonałe. Oscypek, twardy, wędzony ser owczy przygotowany ze słonego mleka,  jak wiadomo należy do cudów regionalnych. Do cudów zaliczyć należy również fakt zakupienia dobrych oscypków. Najlepiej nabywać je bezpośrednio od baców np. w dolinach Kościeliskiej lub Chochołowskiej. Znam takich, którzy zaprzyjaźnili się z paniami na Krupówkach, które to, na specjalne zamówienie, przywożą świeżutkie oscypki. Można sobie zamówić takie do grillowania. Bo grillowanym oscypkom nawet dzieci się nie oprą.

Wychodząc z takiego założenia postanowiłyśmy przyrządzić je tak, aby i dzieci, oderwane od odrabiania lekcji, mogły poczuć odrobinę wakacji w tym niewakacyjnym czasie. Lidka zaproponowała przygotowanie OSCYPKÓW Z POMIDORAMI, swojej ulubionej wersji. Wow! To było coś. Jeśli tylko oscypki będą dość dobrej jakości (może znacie jakąś fajną metę z oscypkami w naszym cudownym mieście) gwarantuje niebo w gębie. I jeszcze FRYTKI DOMOWE, wspomnienie moich pobytów nad morzem w latach osiemdziesiątych. Nawet niejadki zajadały wtedy frytki z prawdziwych ziemniaków aż im się uszy trzęsły. Współczesne dzieci ze zdziwieniem zauważają, że frytka prawdziwa przewyższa frytkę „nieprawdziwą” (ale ich nie znoszę!). Frytki, fryteczki, dietetycy i lekarze łapią się za głowę. No co? Przecież od czasu do czasu można. Poza tym zneutralizowałyśmy je super zdrową ZUPĄ KALAFIOROWĄ. To z kolei wspomnienie letnich pobytów u babci. Kochana, ta to umiała zrobić zupkę. Bardzo za nią tęsknię…

Nasz seans spirytystyczny poświęcony wskrzeszaniu wakacji można z pewnością zaliczyć do udanych. Odpoczywaliśmy przy wspólnym posiłku na początku września. Oscypki miło skrzypiały dodając smakowitości naszym wspomnieniom. Bo jeszcze przed chwilą byliśmy na Kościelcu, na którym wydaje się, że można umrzeć z nadmiaru piękna. Życzymy pięknej kolekcji, pięknych, przeżytych chwil. I oczywiście smacznego!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza

 

Frytki domowe

  • 1 kg ziemniaków
  • 0,5 l oleju roślinnego do głębokiego smażenia
  • sól

Ziemniaki obieramy, myjemy i kroimy w dość grube krążki a natępnie krążki w pionowe paski. W garnku lub na dużej patelni rozgrzewamy olej do temperatury ok. 190C, aby sprawdzić czy jest odpowiednio rozgrzany wrzucamy jedną frytkę, jeśli wypłynie skwiercząc znak że olej jest gotowy do smażenia.
Frytki smażymy małymi partiamy, ponieważ po wrzuceniu dużej porcji olej obniży swoją temperaturę i frytki nim nasiąkną. Frytki smażymy do uzyskania pięknego, złotego koloru.
Wyjmujemy łyżką cedzakową, posypujemy solą i podajemy.
Smacznego!

Trzeba wiedzieć, że nie wszystkie odmiany ziemniaków nadają się do smażenia frytek. Najlepsze są ziemniaki o jak największej zawartości skrobi np. Denar czy Innovator. Duża ilość skrobi ogranicza absorbowanie oleju do ziemniaka dzięki czemu frytki są smaczne, no i oczywiście zdrowsze. Jest to doskonała alternatywa dla frytek z masy ziemniaczanej, których wszędzie pełno, a które nie umywają się do smaku tych „prawdziwych”.

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Oscypek na pociechę

Photo by Iza

 

Zupa kalafiorowa

  • 2 l wywaru mięsno- warzywnego lub warzywnego (patrz Pomidorowa z kapustą)
  • 1 mały kalafior
  • 4 ziemniaki
  • spora garść świeżego koperku
  • 1/3 szklanki śmietanki 12%
  • sól, świeży pieprz

Zupa ta, to chyba potrawa która jest jedną z łatwiejszych, wymaga tylko nieco czasu.

Do gotującego się wywaru dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki i gotujemy około 5 minut. Po tym czasie dodajemy kalafiora i podzielonego na mniejsze kawałki, tzw. różyczki i 1/5 przygotowanego kopru. Wszystko przyprawiamy solą i pieprzem, gotujemy do miękkości, czyli około 15 minut.  Na sam koniec, po wyłączeniu temperatury, dodajemy posiekany koperek i śmietanę wcześniej wymieszaną z kilkoma łyżkami gorącej zupy.
Przed podaniem zupę posypujemy koperkiem.

Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Oscypek na pociechę

Photo by Iza

 

Oscypek grillowany z pomidorami

  • 1 duży oscypek (najlepiej, kupując, spytać o taki do grillowania)
  • 2 pomidory
  • świeży pieprz
  • łyżka oliwy

Oscypka i pomidory kroimy w dość grube plastry. Na rozgrzanej patelni grillowej posmarowanej oliwą smażymy oscypki oraz pomidory z obu stron na złoty kolor, uważając, żeby nam się oscypek nie rozpłynął. Jeżeli nie mamy patelni grillowej może być zwykła, oscypki i pomidory będą równie smaczne, choć nie będą miały tych charakterystycznych śladów. Koniec !!!

Przekładamy na talerz na przemian i przyprawiamy świeżym pierzem. Sól w tym przypadku jest zbędna ze względu na dużą ilośc soli w oscypku.

Proponujemy spróbować oscypka z konfiturą z borówek. Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Oscypek na pociechę

Photo by Iza

 

Ciasto marchewkowe

  • 0,5 kg utartej marchewki
  • 4 jajka
  • 30 dkg cukru
  • 25 dkg mąki
  • 250 ml oleju
  • 2 łyżeczki sody
  • 25 dkg posiekanych orzechów włoskich

Polewa:

  • 8 dkg masła
  • 20 dkg serka homegenizowanego
  • 1 op. cukru z prawdziwą wanilią

Jajka (całe) ucieramy z cukrem. Dodajemy mąkę wymieszaną z sodą, olej i na koniec marchewkę, startą ręcznie lub w jakiejś cudownej maszynie (vivat elektryczność).Całość ucieramy na gładką masę. Na koniec dosypujemy orzechy, delikatnie mieszamy i prawie gotowe. Nasze ciasto wylewamy (jest półpłynne) na dużą, prostokątną blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Wstawiamy na 45 minut do piekarnika nagrzanego do 190 C, od razu zmniejszając temperaturę do 160 C.

Gdy ciasto się piecze ucieramy masło z cukrem do białości, dajemy serek i polewa gotowa. Smarujemy nią ciasto gdy  przestygnie (oczywiście ciasto). Wstawiamy je na pół godziny do lodówki. I możemy skosztować. Pycha…
Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Wspomnienie z „eko-święta” czyli witaj szkoło…

Photo by Iza

 

Makaroniki

Makaroniki? Nic prostszego! Potrzebujemy:
  • 50 dkg płatków owsianych
  • 20 dkg masła
  • 4 jaja
  • 20 dkg cukru pudru
  • kilka kropli naturalnego olejku migdałowego
Płatki owsiane należy lekko zrumienić na patelni. Żółtka jaj, miękkie masło i 15 dkg cukru trzeba utrzeć na gładką masę ręcznie lub w czarodziejskiej maszynie. Z białek ubijamy sztywną pianę, dodajemy do niej resztę cukru, olejek migdałowy, płatki i powoli mieszamy z masą. Ciasto nabieramy łyżeczką, formujemy kulki i układamy luźno na natłuszczonej i oprószonej mąką blasze. Makaronik należy piec w mocno nagrzanym piekarniku (180-200 stopni C) i podawać gdy trochę wystygną. Są pyszne!\
Zapraszamy do lektury spotkań przy stole: Wspomnienie z „Eko -święta”, czyli witaj szkoło…
Photo by Iza

Wspomnienie z „eko-święta” czyli witaj szkoło…

Skoro i tak szkoła musi się rozpocząć warto, żeby była miła, żeby nie tracić apetytu gdy się o niej myśli bo trzeba będzie w niej przetrwać przez najbliższe miesiące. Jako dziecko uwielbiałam pierwszy dzień szkoły (zawsze byłam dziwna), cieszyłam się na spotkanie z koleżankami i kolegami  równie mocno co z nowych zeszytów bez skreśleń i korektorowych kleksów. Uwielbiałam rytm i wizję dobrych stopni. Szkoła, wbrew wielu obiektywnym okolicznościom, kojarzyła mi się z przygodą. Dziś, jako dorosła, odpowiedzialna jednostka upatruję w szkole źródło zobowiązań i powinności wobec młodszych pokoleń. To obciążające i wciągające zarazem. Na szczęście dziś, kiedy sporo szczęśliwie się zmieniło, szkoła naprawdę może być przygodą. Zarówno tym,którzy ja lubią jak i tym, którzy mają z lubieniem jej problem, pragnę przytoczyć wspomnienie z pewnego czerwcowego dnia, wspomnienie, które osładza mi koniec wakacji.

Podstawówka, do której chodzą moje dzieci jest fajna i choć nie bardzo widzi mi się perspektywa wstawania przed siódmą gdy za oknem plucha a słońca brak to wiem, że będę zostawiać chłopaków na parę godzin w miejscu, gdzie wielu osobom „się chce”. I nie są to tylko dzieci, którym zawsze „się chce”, ale i dorośli, którzy pamiętają jak to jest być dzieckiem i wiedzą, że edukacja to nie tylko realizowanie programu. Tutaj życie szkolne tworzy się na styku trzech sił nauczyciele-dzieci-rodzice. Gdyby nie zjednoczenie tych trzech elementów nie byłoby Dnia Szkoły, który co roku jest przygotowywany z radością i entuzjazmem. Ostatnio, w czerwcu zrobiliśmy „EKO-DZIEŃ”, jakże ładnie z naszej strony…

Podczas takiego Dnia Szkoły, który jest niewątpliwie wielkim świętem, a także podczas długich do niego przygotowań wszyscy mogą się popisać. Nauczyciele umiejętnościami motywowania młodszych i starszych, dzieci talentami a rodzice znów mają szansę poczuć się dziećmi i w pełni zaangażować się w działania plastyczne, teatralne i literackie. W każdej klasie odbywa się burza mózgów, której zadaniem jest wymyślenie konceptu, opartego oczywiście na głównym temacie, który zachwyci zwiedzających stylistyką i wysokim poziomem realizacji. Powstają nietuzinkowe pomysły, czasem zapierające dech w piersiach. Przez długie tygodnie fragmenty dekoracji gromadzone są w salach, odbywają się próby teatralne i taneczne niekiedy, ku przerażeniu niektórych nauczycieli, kosztem lekcji. Ludzie mają szansę się poznawać i zżywać ze sobą bo wiadomo, że nic tak nie zespala jak wspólny cel. A celem jest dobra zabawa i przełamywanie stereotypu, że szkoła jest tylko dla dzieci. Bo szkoła jest, moim zdaniem, jednym z najważniejszych miejsc. I ma to kolosalne znaczenie dla naszego życia jaka ona będzie.

Podczas rzeczonego dnia odwiedzają szkołę rzesze zwiedzających. A rzesze zwiedzających trzeba nakarmić. Tego dnia kulinarnymi umiejętnościami popisują się rodzice. Da się nawet wyczuć delikatną nutkę rywalizacji. Czy tym razem smaczniej będzie w 5a czy w 2b? W tym roku poprzeczka została postawiona wysoko bo ustalono, że wszystkie przekąski i dania mają mieć „charakter ekologiczny” i co więcej mają być „zdrowe”. Wiadomo, że te pojęcia mocno się dziś wyeksploatowały a warunki środowiskowe i rynkowe uczyniły je niemal niemożliwymi do zrealizowania. Jednak próbowano sprostać wygórowanym wytycznym. Niezwykle interesujące było odkrywać jak wielu ludzi rozumie potrzebę świadomego żywienia, komponowania posiłków tak, aby były jak najmniej przetworzone i ładne. Było pięknie, barwnie i pachnąco. Rodzice ścigali się w wymyślaniu przekąsek, które mimo tego, że będą zdrowe spodobają się dzieciom. Można było skosztować WEGETARIAŃSKICH SZASZŁYKÓW (przepis już wkrótce), SAŁATKI Z KIEŁKAMI, PASTY Z CIECIERZYCY, SAŁATKI Z ARBUZA. Było CIASTO MARCHEWKOWE, DROŻDŻOWE, MAKARONIKI I CHLEB NA ZAKWASIE. I oczywiście mnóstwo innych pyszności domowej roboty, ciekawych przekąsek (np. wafelki lodowe z orzechami zamiast lodów) zdrowych napojów bez konserwantów i specjałów na ciepło. I wiecie co, wszystko czego próbowałam było naprawdę pyszne.

Fajnie było pobyć z rodzicami, dziećmi i nauczycielami w otoczeniu uświadamiających ekologicznie haseł („Futro-nie dziękuję, „Chcesz być zdrów i młody, to pij co dzień dużo wody”, „Chcesz być piękny i wspaniały, rób codziennie trening mały”) , wspaniałych dekoracji skłaniających do społecznej i środowiskowej refleksji i uśmiechniętych twarzy. Okazało się, że z odpadów można zrobić cuda o jakich nie śniło się nawet niektórym architektom czy scenografom. Przedstawienie, które przygotowały dzieci z nauczycielami i rodzicami było świetne i również zaangażowane („Brajka,czyli potyczki eko-rycerzy”). Dawno nie widziałam tylu młodych talentow na jednej scenie. Wierzcie mi, aktorski „pełen prof”. Były liczne zwody sportowe (I miejsce w turnieju piłkarskim dla naszej rodziny i przyjaciół, juhuu), stoiska z ekologicznymi produktami i wiele atrakcji, dla których warto było tam być. Tego dnia było w naszej szkole miło, sensownie i wesoło. Mogliśmy się od siebie wiele nauczyć,  pozarażać entuzjazmem, którego nigdy dość. Bo czym byłby świat pozbawiony ludzi z entuzjazmem? Wolę nawet o tym nie myśleć.

Słyszę dzwonek na przerwę…

Zapraszamy do korzystania przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza