Drożdżówki z serem

ciasto:

  • 70 dkg drożdży
  • 120 g cukru
  • 250 ml mleka
  • 600 g mąki
  • 2 żółtka
  • 5 łyżek oleju
  • 1/2 łyżeczki soli
masa serowa:
  • 40 dkg sera białego (najlepiej dobrze zmielonego)
  • łyżka cukru pudru
  • 1 żółtko
  • 1/4 ekstraktu z prawdziwej wanilii
lukier
  • 2 łyżki cukru pudru
  • pół łyżki przegotowanej wody

Mleko nieco podgrzewamy (powinno być wyraźnie ciepłe) i dokładnie mieszamy z cukrem i drożdżami. Po połączeniu składników dodajemy mąkę, żółtka, olej i sól i zaczynamy wyrabianie ciasta. Dokładnie i z uczuciem. Wszystkie produkty muszą się ładnie połączyć a ciasto powinno odchodzić od ręki. Gdy tak się stanie rozpoczynamy wałkowanie. Oczywiście na wysypanej delikatnie mąką stolnicy lub czystym, kuchennym blacie. My wałkowałyśmy nasze ciasto w prostokąt (wyszły nam dokładnie dwa duże prostokąty i smarowałyśmy je masą serową (powstałą po połączeniu składników przeznaczonych na nią). Następnie zwijałyśmy prostokąty w rulon a rulon kroiłyśmy na kilku centymetrowe kawałki. Wyszło nam ich około 15-tu. Ukrojone drożdżówki rozkładałyśmy na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce i delikatnie spłaszczałyśmy od góry. Brudząc się przy tym słodko masą serową. Dałyśmy drożdżówkom 20 minut na wyrośnięcie. Potem wylądowały w nagrzanym do 180 stopni piekarniku na około 20 minut. W czasie pieczenia wypiłyśmy kawę i przygotowałyśmy lukier. Wystarczyło połączyć w kubeczku odrobinę wody z cukrem pudrem i gotowe. Upieczone bułeczki smarowałyśmy lukrem i pozwoliłyśmy im wystygnąć kilka minut aby potem rzucić się na nie ze smakiem. Były wspaniałe. Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Obiad w domu .

Photo by Iza

Murzynek

  • Kostka masła (około 250 g)
  • 1,5 szklanki brązowego cukru
  •  4 łyżki kakao
  • 0,5 szklanki wody
  • 4 jajka
  • 2 szklanki mąki
  • 3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • garść orzechów włoskich
  • 2 czubate łyżki konfitury wiśniowej
  • kilka kostek gorzkiej czekolady

W garnku rozpuszczamy kostkę masła, cukier, kakao i zagotowujemy ze szklanką wody. Z powstałej masy odstawiamy pół szklanki i zostawiamy na później, do polewy. Teraz dodajemy do naszej masy pozostałe składniki (jajka, mąkę i proszek do pieczenia) i mieszamy. Wsypujemy orzechy i dodajemy konfiturę. Delikatnie mieszamy. Wlewamy ciasto do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki i pieczemy ciasto w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 55 minut.

W czasie pieczenia to co zostało na polewę podgrzewamy wrzucając i rozpuszczając dodatkowo kilka kostek czekolady. Gdy wszystko się ładnie połączy należy polać sosem upieczone ciasto. Warto przed polaniem naciąć delikatnie ciasto wzdłuż, żeby w środku było wilgotne od polewy. Murzynek jest znakomity, wilgotny i mooocno czekoladowy.

SMACZNEGO!

Dziękujemy Izie B. :)

Photo by Kamil/magazynwrazen.pl

Jabłka w cieście ze zsiadłym mlekiem

  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • ok 400 ml zsiadłego mleka
  • około 2 szklanki mąki przennej (lub więcej, ciasto ma być gęste)
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 2-3 jabłka
  • cukier puder do posypania
  • olej do smażenia

Jajka  mieszamy z solą, dodajemy zsiadłe mleko i znów dokładnie mieszamy. Następnie dodajemy porcjami przesianą mąkę  i sodę. Całość starannie mieszamy łyżką. Ciasto powinno być dość gęste, o konsystencji kwaśnej śmietany.
Jabłka obieramy ze skórki i kroimy w dość grube plastry. Po pokrojeniu wycinamy gniazda nasienne.
Jabłka maczamy w cieście i smażymy z obu stron za złoty kolor  na dość dużej ilości rozgrzanego oleju
Podawajemy gorące, posypane cukrem pudrem , śmietaną, jogurtem lub syropem klonowym.

Zamiast jabłka maczać w cieście, możemy dodać je do ciasta pokrojone w grubą kostkę. Placki będą równie wyśmienite. Smacznego!

Photo by Iza

Razem… Raclette

Nie można chyba bardziej „Razem” niż podczas Raclette. Nazwa potrawy, a raczej sposobu spożywania dań pochodzi wprawdzie od sera ale wierzcie mi, skojarzenie z serem nie oddaje całego bogactwa możliwości i smaków. Choć niewątpliwie ser bardzo się przydaje. Czy RACLETTE to potrawa? Zapewne tak, ale jest to raczej zestaw potraw stymulujący do wspólnego ich przygotowywania i sprawiedliwego zaangażowania w powstawanie posiłku. Zwłaszcza, że jest to bardzo proste…

Ale nie zawsze tak było. Kiedyś, szwajcarscy pasterze przygotowywali ser raclette na gorących kamieniach. Zapewne mieli w tym wielką wprawę jednak nam łatwiej będzie to robić na grillu połączonym z szufladkami do raclette. Taki sprzęt można kupić niemal wszędzie. Wiele osób zastanawia się czy warto w niego inwestować. Wydaje im się, że raclette szybko się znudzi i będzie potem tylko zawadzało w kuchennej szafce. Otóż pragnę to zdementować. Jeśli tylko będziemy używać urządzenia kierując się wyobraźnią  (i niewątpliwie wygodą) mamy wielkie szanse korzystać z niego przez wiele lat z radością i satysfakcją. Bo raclette to gwarancja dobrej, barwnej zabawy.

Zasada jest prosta. Każdy komponuje własne danie. Na stole leżą półprodukty, delikatnie przyprawione mięso i ryby, pokrojony ser i warzywa, dodatki w postaci sosów i pikli, sałatki. Można oczywiście pokusić się o przygotowanie potraw do grillowania jak na przykład nasze SZASZŁYKI NA RACLETTE ale obowiązku nie ma. Na naszym stole obok szaszłyków znalazły się jeszcze przygotowywane wcześniej SAŁATKA i SOS MIĘTOWY. Ważne i niezbędne jest to, żeby stół był kolorowy, a w przygotowywaniu potraw uczestniczyli wszyscy biesiadnicy. Bo razem smaczniej i bardziej raclette.

Nie byłybyśmy sobą gdyby zabrakło deseru. Wiadomo, można było sobie darować ale na szczęście nie trzeba. Jako, że raclette już samo w sobie jest sycące i zważywszy na znaczne spożycie tłustych serów dość ciężkie proponujemy aby postawić na lekkie desery. My po krótkiej przerwie zatraciliśmy się w smaku, którym obdarowała nas Lidka. PANNA COTTA z sosem z truskawek okazała się strzałem w dziesiątkę.Dla nieprzekonanych do deserów z lodówki: Pan Kot, zaskakująco lekki i orzeźwiający, może smakować naprawdę znakomicie.

Zarówno przyrządzanie, jak i spożywanie raclette odbywa się wspólnie. I to nam się podoba, bo o to przecież głównie nam chodzi. Nigdy nam się nie znudzi „razem”, nigdy nie zrezygnujemy ze „wspólnie”. Wiele razy się potykamy, gubimy w relacjach, konfliktujemy ale ciągle próbujemy. Umówmy się, ciągnie człowieka do człowieka. Posiłek to doskonała okazja, żeby się pojednać. Pobyć ze sobą i dzielić tym co mamy. Zakładając, że to co mamy jest bardzo dobre i oczywiście smaczne. Demokratyczny charakter raclette udowadnia, że każdy nadaje się do pichcenia i wcale nie trzeba od razu porywać się na skomplikowane dania. Raclette może stać się doskonałym początkiem. Udało nam się już namówić kilka osób do gotowania, zakręcić pozytywnie-kulinarnie. Może tym razem uda nam się skłonić Was do raclette. Nas ono uwiodło!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Kamil/magazynwrazen.pl

Szaszłyki na raclette

Zacznijmy od tego, że bardzo wiele produktów może znaleźć się na długiej wykałaczce. Wiele zależy od Waszej wyobraźni i preferencji. Nam udało się stworzyć sympatyczne zestawienie, którym pragniemy się z Wami podzielić. Spodobały się nam szaszłyki bardzo kolorowe z kontrastowymi smakami. Do wykonania naszych kolorowych szaszłyków potrzebujemy:

  • opakowanie sera halloumi
  • 1 gruszkę
  • 2 czerwone cebule
  • pomidorki cherry
  • cukinię
  • kawałki kurczaka z ekologicznej hodowli (dla mięsożernych)
  • 20 dkg pieczarek
  • kilka listków bazylii

Pieczarki, cukinię, pomidorki i gruszkę myjemy i osuszamy. To samo robimy z mięsem. Wszystkie składniki kroimy, te które się da w kostkę, inne w grube plastry (krojąc produkty  kostkę sprawiamy , że łatwiej będzie całość  równomiernie grillować). Mięso i cukinię delikatnie przyprawiamy solą i pieprzem. Na długie wykałaczki nawlekamy produkty tak aby szaszłyki były jak najbardziej kolorowe i odpowiadały nam smakowo. Proponujemy aby każdy z biesiadników RACLETTE przygotował dla siebie wymarzony zestaw szaszłykowy z przygotowanych składników Jedni zrezygnują z mięsa, inni nigdy nie zrezygnują z mięsa za to odmówią sobie gruszki, jeszcze inni stworzą szaszłyk z samej cukinii i cebuli. Pamiętajmy, że raclette to różnorodność i wolność…

Nasze szaszłyki grillujemy równomiernie na raclette lub zwykłym grillu i podajemy z przeróżnymi dodatkami.

Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Razem…Raclette.
Photo by Kamil/magazynwrazen.pl

Raclette

Tak naprawdę nie ma jednego przepisy na składniki do raclette. Wszystko zależy od fantazji kulinarnej uczestników spotkania i ich kulinarnych preferencji.
Ale po pierwsze, po drugie i po trzecie obowiązkowi jest SER. Najlepsze sery do zapiekanek to sery tłuste i śmietanowe, więc wybierajmy takie które najbardziej nam smakują. Oczywiście mięso, ryby, owoce morza, warzywa a nawet …owoce.

  • sery: my polecamy raclette,cheddar, gomser, mozzarella, parmezan, pecorino ( w niektorych sklepach można kupić tacki z przygotowanymi, przeróżnymi serami do raclette)
  • mięso: najlepiej chude takie jak pierś z kurczaka czy indyka, polędwiczka wieprzowa, polędwica wołowa lekko przyprawione bez oliwy (pamiętajmy, że sery do raclette już same w sobie są dość dobrze przyprawione)
  • dowolne ryby (tutaj też nie przesadźmy z przyprawami)
  • ulubione pikle oraz sosy
  • ugotowane gorące ziemniaki, ryż, kuskus lub pieczywo
Mięso, ryby oraz warzywa opiekamy na górnym grillu. Pikle oraz sosy wykładamy do miseczek. Do patelenek nakładamy grube plastry sera i zapiekamy na specjalnej półeczce dla owych łopatek. Kiedy mięso jest już wystarczająco grillowane, a ser się odpowiednio roztopił, kładziemy na talerzu kilka gorących ziemniaków i usmażone mięso, które polewamy serem. Jemy nasze danie  z barwnymi dodatkami.

Najprostszym sposobem na udane przyjęcie z raclette jest wcześniejsze przygotowanie wielu różnorodnych składników na osobnych talerzykach i ustawieniu ich przy grillu, by każdy mógł stworzyć swoją wariację smakową. Poza zamarynowanym wcześniej mięsem, mogą znaleźć się tu pokrojone w kawałki lub plastry kiełbasy, plastry szynki, bekonu, wędzonego boczku, warzywa: cebula, ugotowana fasolka szparagowa, grube plastry ugotowanych ziemniaków, surowej cukinii, bakłażana, pieczarek, papryka czerwona, surowe jajka, które można wbić do patelenki (raclette to również świetny pomysł na śniadanie) i podsmażyć z serem. Pasują tu również owoce morza, posiekana natka pietruszki, tymianek, oregano i … właściwie nie ma ograniczeń.

Życzymy dużo zabawy i smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Razem…Raclette.

Photo by Kamil/magazynwrazen.pl

Sos jogurtowo miętowy

  • 1 jogurt grecki
  • 1 pęczek mięty
  • sól, świeży pieprz
Nic prostszego a smaczne jak diabli. Jogurt mieszamy z posiekaną miętą i doprawiamy całość do smaku przyprawami. Sos jest błyskawiczny w wykonaniu. Jest doskonały jako dodatek do mięs i grillowanych warzyw, jego świeży smak zapamiętuje się na długo.

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Razem…Raclette.

Photo by Adam Bondarowicz

Panna Cotta

  • 800 ml + 300 ml śmietany kremówki
  • ½ szklanki zimnego mleka
  • 7 łyżeczek żelatyny
  • 2 laski wanilii
  • 100 g cukru pudru

Żelatynę moczymy w ½ szklanki zimnego mleka. Do rondelka wlewamy śmietanę (800 ml), dodajemy przekrojoną laskę wanilii oraz ziarenka z niej i gotujemy całość na małym ogniu od czasu do czasu mieszając. Ważne jest, żeby objętość nieco się zredukowała. Gotowaną śmietankę studzimy, następnie przelewamy przez sito. Żelatynę z mlekiem lekko podgrzewamy do całkowitego rozpuszczenia żelatyny. Wlewamy mleko z żelatyną do śmietany i mieszamy. Do drugiej miski wlewamy pozostałą śmietankę (300 ml), wsypujemy cukier puder małymi porcjami i mieszamy trzepaczką, aż się nieco napowietrzy i zgęstnieje. Do miski ze śmietaną i żelatyną przekładamy lekko ubitą śmietanę z cukrem i znów mieszamy.
Całość przelewamy do naczynia jakie tylko wyobraźnia nam podpowie np. małych miseczek, blaszki keksówki. Wstawiamy deser do lodówki przynajmniej na 6 godzin (najlepiej zrobić go dzień wcześniej).
Jeżeli wybierzemy jednoporcjowe miseczki to przed wyjęciem deseru zanurzamy miseczki na chwilę w ciepłej wodzie, a jak wybieramy blaszke to możemy do blaszki (tak zrobiłyśmy) włożyć folię spożywczą, i jak stężeje całość wyjmujemy i po problemie.
Panna cottę podajemy z ulubionym sosem. My polecamy owocowo- kwaskowe (zmiksowane maliny bądź truskawki).
SMACZNEGO!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Razem…Raclette.

Photo by Kamil/magazynwrazen.pl

Sophie Dahl i niedzielny obiad

Apetyt na Pannę Dahl pojawił się jakiś czas temu i wzrastał z coraz większą mocą. Piękna Pani na kolorowej okładce obiecująco kusi na półkach w księgarniach. Kolory ponętne, uśmiech ujmujący, lśniąca obwoluta. Nic tylko sięgać po książkę i przeglądać. Estetyczna strona książki to jej niewątpliwa zaleta. Ale nie jedyna. Zaskakująco dobrze czyta się Sohie Dahl. I nie mówię tu o dokładnym studiowaniu przepisów. Są na tyle przejrzyste, że nie trzeba ich zgłębiać. Mój zachwyt nad stylem „Apetycznej Panny Dahl” dotyczy literackich fragmentów jej książki. W kilku autobiograficznych odsłonach poznajemy ją nie tylko jako doskonałą pisarkę ale również kobietę z krwi i kości zmagającą się z pokusami i problemami z wagą. Wszystko ujęte jest w dowcipnej formie zakropionej dystansem, słodkimi wspomnieniami i przede wszystkim wielką miłością do jedzenia i gotowania.

Penetrowanie nowych terenów kulinarnych to doskonały pomysł na niedzielne, leniwe przedpołudnie. Gorąco Was namawiamy do robienia sobie takich leniwych niedziel. Nie wiem jak tam wasze tempo życia ale większość z naszych przyjaciół nie umie wyhamować. Niedziela to taki hamulec tygodniowy. Podczas gdy soboty lubimy szalone i towarzyskie niedziele pozostawiamy senne i niespieszne. Tak jak ostatnią z niezwykle udanym obiad z Sophie Dahl.

Jak zwykle rozpoczęłyśmy od poszukiwania najlepszych na tę okazję i porę roku przepisów. Zważywszy na zaproszonych gości postanowiłyśmy, że obiad będzie mięsny z licznymi przystawkami, które usatysfakcjonują „niemięsnych”. I tak padło na  DUSZONEGO KURCZAKA Z OLIWKAMI. Ten wdzięczny jednogarnkowiec zapowiadał się smakowicie i uniwersalnie. Największym problemem jest przekraczanie granic pokoleniowych. Rzadko bywa, że to co smakuje dorosłym powala również dzieci. W tym wypadku na szczęście się udało. Tym bardziej, że do kurczaka podałyśmy niezwykłe RISOTTO Z KASZY GRYCZANEJ Z LEŚNYMI GRZYBAMI. Okazało się być potrawą mocno uniwersalną. Sprawdziło się nie tylko jako dodatek ale również jako danie samo w sobie. Nasi wege-przyjaciele byli usatysfakcjonowani (wiem to z autopsji).

Mimo, że samemu kurczakowi w głębokim garnku towarzyszyły liczne jarzynowe dodatki postanowiłyśmy zrobić jeszcze zimowe, warzywne danie, które zastąpi tradycyjną surówkę (nie polecamy surówek w dżdżyste, chłodne dni). Sophie zaproponowała nam GRILLOWANE WARZYWA Z SEREM HALLOUMI . Ser halloumi pozwala się cudownie grillować i pięknie prezentuje się z warzywami. Smakuje równie dobrze. Dzięki miło skomponowanemu posiłkowi i równie miłemu towarzystwu obiad upłynął w niezapomnianej atmosferze. Tym bardziej, że nie obyło się bez deseru. Leniwe niedziele nie mogą obyć się bez deseru. Deser Sophie uczynił naszą niedzielę wyjątkową. OWOCE POD KRUSZONKĄ to w wielu krajach klasyka, u nas nieco mniej poplurana. Takie ciasto-nieciasto, które satysfakcjonuje to fajny pomysł dla tych, którzy nie chcą przesadzić z węglowodanami i nie poczuć się przesadnie ciężko. Oprócz tego, mimo swojej prostoty  oferuje zaskakująco wyrafinowany smak.

Okazuje się, że rzeczywiście apetyt rośnie w miarę jedzenia. Spodobało nam się spotkanie z Sophie, jej lekkie, nonszalanckie podejście do kuchni i pełne rozsądku i radości podejście do diety. Sophie słowo dieta rozumie podobnie jak my. Naszym zdaniem jest to racjonalny, stworzony w trosce o zdrowie i dobre samopoczucie sposób odżywiania. Dieta to przemyślany sposób życia i nie musi być związana z odchudzaniem Odchudzanie to jedno z tych słów, którego mamy naprawdę serdecznie dosyć. Jedzmy zdrowo i radośnie tym większa szansa, że nie będziemy musieli się „odchudzać”. Apetycznej Panny Dahl…

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza

Risotto z kaszy gryczanej z leśnymi grzybami

  • 170 g (1 szklanka) kaszy gryczanej
  • 150 g leśnych grzybów
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki oliwy
  • 4 szalotki, drobno posiekane
  • 1 ząbek czosnku, obrany i przeciśnięty przez praskę
  • 2 łyżki białego wina
  • 4 łyżki serka mascarpone
  • przyprawy: sól i świeży pieprz

Kaszę gotujemy około 40 min w osolonym wrzątku, odsączamy i odstawiamy na bok. Grzyby myjemy i te większe sztuki kroimy, a małe zostawiamy w całości.
W garnku do risotto lub na dużej patelni rozgrzewamy oliwę z masłem i szklimy szalotkę z czosnkiem przez około 4 minuty. Nastepnie dodajemy pokrojone grzyby, 1 łyżkę wina, przyprawy i całość dusimy pod przykryciem przez następne 4 minuty. Przekładamy wszystko do podgrzanego naczynia zostawiając powstały sos.
Do naczynia w którym smażyliśmy grzyby z szalotką przekładamy ugotowaną wcześniej kaszę, powstały sos, serek mascarpone oraz wino, i gotujemy wszystko przez 3 minuty mieszając delikatnie.
Sophie proponuje okrasić kaszę grzybami i tak podawać, my natomiast podzieliłyśmy usmażone grzyby na pół i jedną część wymieszałyśmy z kaszą a pozostała była do okrasy.

Smakowało bosko… choć też myślałyśmy o nazwie. Risotto to ryż i to na dodatek specjalny a nie kasza, ale wyszło kremowe i jak spróbowałyśmy, to nazwa nie była istotna.

Smacznego!!!!

Przepis pochodzi z książki Sophie Dahl „Apetyczna Panna Dahl”

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Sophie Dahl i niedzielny obiad.

Photo by Iza