Zapiekanka ziemniaczano- rybna

  • 4-5 ziemniaków
  • oko ło 500 g ryby (my dałyśmy dorsza)
  • kilka różyczek brokuła
  • garść zielonego groszku (może być mrożony)
  • mały por
  • 250 ml śmietany 18%
  • 200 ml jogurtu greckiego
  • 1 jajko
  • około 100 g tartego żółtego sera
  • 1 łyżka masła
  • 1 cytryna
  • przyprawy: gałka muszkatołowa, sól, świeży pieprz
  • koperek lub natka pietruszki

Obrane ziemniaki gotujemy na parze przez około 20 minut, po 10 minutach do garnka dorzucamy różyczki brokuła.
Naczynie żaroodporne smarujemy masłem, następnie kroimy w plasterki ugotowane ziemniaki i zalewamy je śmietaną przyprawioną gałką muszkatołową oraz solą i pieprzem do smaku. Na ziemniaki ciasno układamy rybę, lekko ją solimy i umieszczamy na niej brokuła, posypujemy groszkiem i pokrojonym w plasterki porem. Całość zalewamy jogurtem wymieszanym z jajkiem i przyprawami. Następnie posypujemy żółtym serem.
Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 C przez ok 30 minut. Podajemy z pokrojoną cytryną i posypujemy obficie koperkiem bądź natką pietruszki.

Kolejny jednogarnkowiec, sprawdza się przy większych przyjęciach i jest naprawdę smaczny. Warzywa na górze oczywiście możemy dobierać według własnego uznania np. kalafior, marchewka, cukinia, pomidory itp.

Smacznego :-)

Photo by Iza

 

Pasta jajeczna z kaparami

  • 6 jajek
  • 150 sera cheddar
  • 2 łyżki kaparów
  • 2 łyżki majonezu
  • 1 łyżka jogurtu naturalnego
  • sól, słodka papryka i pieprz do smaku
  • liście rukoli do dekoracji
Jajka gotujemy na twardo. Następnie studzimy, obieramy i rozdrabniamy widelcem. Ser należy zetrzeć na tarce o drobnych oczkach i dodać do jajek. Teraz dodajemy kapary, majonez, jogurt i przyprawy. Łączymy wszystko na gładką masę, układamy w naczyniu, w którym będzie podawane i dekorujemy rukolą. Pasta jest znakomita do pieczywa i jako dip do warzyw. Smacznego!
Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: „Baby są jakieś inne…”

Photo by Iza

 

„Baby są jakieś inne…”

Babskie spotkania to rytuał wszechobecny i popularny. Coś te baby ciągnie do siebie, gromadzą się, szum robią i nie do końca wiadomo o co w tym wszystkim chodzi. Może one są po prostu jakieś inne? Proponuję uznać to za fakt i nie zaprzątać sobie tym zbytnio głowy. W odróżnieniu od bohaterów obrazu Marka Koterskiego. Cały film poświęcony inności bab, głowy łamane i rozbite (a wszystko na jeden temat) i co?  Tajemnica rozwiązana? A gucio! Nic nie wiecie i się nie dowiecie. Choćbyście robili film za filmem na bab temat. Ale oglądało się bardzo przyjemnie mimo, że trochę straszno…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie wyobrażam sobie życia bez babskich wieczorów, wyjazdów czy spotkań. Jestem uzależniona od rozmów z ukochanymi kobietami, od analiz dotyczących naprawy świata i spraw tylko pozornie błahych. Uwielbiam godziny, które uciekają wspólnie w kuchni, kinie czy na spacerze. Nie zapomnę smaku zbędnych kaw wypitych nad niekończącymi się  dywagacjami, przeprowadzanymi w poczuciu, że oto docieramy do sedna. Kocham kobiety miłością pierwszą i czystą i dumna jestem, że do „babstwa” się zaliczam. Choć przyznaję, nie jest łatwo. Są one różne, wymagające i niezwykle sprytne. Bo niesamowicie sprytnie wymykają się stereotypom, które chyba same na swój temat wymyślają. Choćby po to, żeby niektórych zmylić. Ale nikt nie obiecywał, że będzie łatwo i słowa dotrzymał.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jest kilka rzeczy pewnych na ich temat. Baby lubią sobie wiele zwalić na głowę i zasypać się obowiązkami bo przecież same zrobią TO najlepiej. Lidce przyjęcia wychodzą doskonale więc po co prosić inne o pomoc? Postoi się dobę przy kuchni i wszystko będzie zrobione. I to  na pewno doskonale. Ale baby nie zostawią tej jednej samej na posterunku. Zaraz  z pomocą chętnie pośpieszą. Każda zrobi to co umie. Jedna coś upiecze, druga wymiesza a trzecia zrobi zakupy. Bo takie one już są. Z tegoż powodu, na naszym ostatnim babskim, kilkugodzinnym śniadaniu, oprócz specjałów Lidkowych były inne babskie smakołyki. Głodne nie wyszłyśmy, zapewniam szanownych Państwa…

Ale zacznijmy od gospodyni i jej słynnego „stoliczku nakryj się”. Czy sam się nakrył, czy też ona natrudziła się, żeby nas pięknie przywitać, nie wiadomo. Wejście było imponujące i bajkowe. Tak jak mówię, „stoliczku nakryj się”!  Nie brakowało chyba niczego a na pewno kolorów i smaków. Była tam pastelowa SAŁATA Z CYKORII I GRUSZKI (bo baby lubią eksperymentować z połączeniami – przepis już wkrótce) TERRINA Z TUŃCZYKA w kolorach ziemii  a także pasująca do niej bezbłędnie PASTA Z MAKRELINie zbrakło krewetek marynowanych w odcieniu wysyconego różu, deski serów z owocami i warzywami (mieniącej się kolorami) a także niezbędnych dodatków. Takich jak delikatnie zielone MASEŁKO ZIOŁOWE.  Ja przyniosłam TARTĘ Z DUSZONYMI PORAMI a Beatka PASTĘ JAJECZNĄ Z KAPARAMI (przepis niedługo).

Aby nam nieco dosłodzić (jakie to babskie) gospodyni podała tradycyjne NALEŚNICZKI Z TWAROGIEM I MUSEM TRUSKAWKOWYM oraz (last but not least) SERNIKOWBROWNIE (na dowód, że baby dokonują działań odkrywczych). Baby nie mlaskały zbytnio ale widać było, że im smakuje. Były zadowolone, a zadowolone baby to już połowa sukcesu. Swoją drogą polecam film Marka Koterskiego o pożyczonym przeze mnie tytule. Choć zagadki na temat bab nie rozwiązuje, ciekawie, poruszająco choć nie bez widocznego bólu sączy niekończącą się opowieść na temat nieposiadający końca. Kim są, jakie są i dlaczego tajemnicą są wielką. A przede wszystkim o co im wszystkim chodzi. Panowie w widoczny sposób cierpią ale czy nie trochę na swoje życzenie? A poza tym uroczo i jak zwykle deliberują chyba właściwie o sobie. W wydaniu Koterskiego, zakładając zgodę na wymyślony przez niego, nieco neurotyczny świat, i specyficzny język filmowy (brawo za konsekwencję) jest to BARDZO do zniesienia. Gorąco, z emocjonalnym zaangażowaniem, czyli po babsku, polecam.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

„Baby są jakieś inne”, Marek Koterski (2011)

Photo by Iza

 

Naleśniki z białym serem i sosem truskawkowym

  • 2 jajka
  • 3 szklanki mąki
  • 1,5 szklanka mleka
  • 1,5 szklanka wody
  • 2 łyżki stołowe oleju
  • szczypta soli

Jajka wbijamy do miski, przesiewamy makę, wlewamy mleko, wodę i sól. Składniki dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 15- 20 minut (najlepiej do lodówki). Naleśniki smażymy z dwóch stron na średnio rozgrzanej, suchej patelni (najlepiej specjalnej do naleśników). W przypadku gdy ciasto nie będzie chciało odchodzić od patelni do ciasta dodajemy 2-3 łyżki oliwy lub też wszystkie kolejne placki smażymy na tłuszczu.

Masa serowa:

  • około 1 kg białego sera, może być mielony jak do sernika, a może też być twaróg ( ja lubię wymieszać je pół na pół)
  • 3 łyżki miodu
  • 1 łyżka ekstraktu waniliowego

Ser mieszamy z cukrem i ekstraktem. Tak przygotowana masą smarujemy usmażone placki i zwijamy w rulony. Smażymy je na złoty kolor. Tym razem miałyśmy ochotę na małą odskocznie od takich tradycyjnych i zrobiłyśmy do nich sos truskawkowo- miętowy. Czyli 500 g mrożonychtruskawek zmiksowanych z garścią mięty. Smacznego!

Photo by Iza

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: „Baby są jakieś inne …”

Terrina z tuńczuka

  • 1 puszka tuńczyka z puszki w sosie własnym
  • 2 płaskie łyżeczki żelatyny
  • 1/3 szklanka śmietanki 30 procent
  • koperek lub szczypiorek
  • sól, pieprz
  • opcjonalnie łyżka kaparów z zalewy lub garśc groszku konserwowego
Tuńczyka odsączamy i miksujemy.
Żelatynę moczymy w niewielkiej ilości wody, rozpuszczamy i dodajemy stopniowo do masy rybnej, stale mieszając. Dodajemy posiekaną zieleninę i ewentualnie kapary lub groszek.
Schłodzoną śmietankę ubijamy, a następnie delikatnie łyżką miszamy z masą rybną.
Wymieszaną masę wlewamy do formy, najlepiej niedużej, takiej aby masa wypełniła ją po brzegi. Wstawiamy do lodówki i dajemy jej czas do całkowitego stężenia. Smacznego.
Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: „Baby są jakieś inne…”
Photo by Iza

Tarta z duszonymi porami

Tartę tę (ach, jak to brzmi) jadłam ostatnio na kolacji u przemiłych sąsiadów. Wiedziona kilkoma wskazówkami gospodyni próbowałam ją odtworzyć w domowej samotni. Chyba się udało. Jedna uwaga, oryginalnie jadłam ją w wersji z ciastem francuskim, i to jest bardzo smaczna wersja, jednak dla chętnych podajemy przepis na kruche ciasto doskonale pasującego do porowego pokrycia. Wybór należy do Was…

Porowy farsz:

  • 2 duże pory
  • 2 łyżki masła (najlepiej ghee -masła klarowanego)
  • garść rodzynek
  • szczypta soli
  • pół łyżeczki brązowego cukru
Sos beszamelowy (wzbogacony):
  • 1,5 łyżki masła
  • 1,5 łyżki mąki
  • 2 szklanki mleka
  • 1 żółtko
  • garść startego sera gouda
  • sól, świeży pieprz

Ciasto kruche:

  • 250 g mąki
  • 150 g masła
  • jajko
  • szczypta soli
  • 3 łyżki wody

Zaczynamy od zagniecenia ciasta. Chyba, że używamy francuskiego wtedy po prostu pozwalamy mu się rozmrozić i na wysmarowaną ceramiczną tortownicę (około 30 cm średnicy) wykłady płaty ciasta. Jeśli jednak robimy ciasto sami… Z podanych składników zagniatamy ciasto (nie za długo, bo kruche nie lubi być długo zagniatane) i wstawiamy zawinięte w folię do lodówki na czas robienia farszu.

Teraz czas na umycie porów. Dokładne umycie, gdyż czasami pomiędzy segmentami porów kryje się ziemia. Odcinamy ciemno zielone części oraz wąsate końcówki i kroimy pory wzdłuż na pół. Następnie kroimy w półplasterki. W sporym rondlu rozgrzewamy 2 łyżki masła (najlepiej ghee) i wrzucamy tam nasze pory aby się poddusiły. Dajemy im 5 minut i dodajemy rodzynki, cukier i sól. Potem pozwalamy im się jeszcze poddusić przez około 10 minut.

W tym czasie przygotowujemy sos beszamelowy.

W garnku roztapiamy masło, nastepnie dodajemy mąkę i mieszamy do wchłonięcia masła przez mąkę i powstania jednolitej masy. Zestawiamy z ognia i dodajemy mleko cały czas mieszając (najlepiej trzepaczką) aby nie zrobiły sie grudki. Kiedy mieszanina jest jednolita ponownie wstawiamy ją na ogień, przyprawiamy i gotujemy. Kiedy sos stanie się gęsty znów zestawiamy go z ognia, dodajemy żółtka, ser, mieszamy i gotowe.
Teraz należy dokładnie połączyć uduszone pory z sosem i poczekać na ciasto…
Z lodówki wyjmujemy ciasto i wykładamy nim formę do tarty (koło 30 cm średnicy) wysmarowaną masłem, aż po same brzegi. Ciasto wstawiamy na 10 minut do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Wyjmujemy formę z ciastem i wlewamy nasz farsz na tartę. Ponownie wstawiamy do piekarnika tym razem na około 25 minut.

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Baby są jakieś inne…

Photo By Iza

 

Masełko ziołowe

  • 1/2 kostki masła
  • 1/2 pęczka natki pietruszki
  • 1/2 pęczka koperku
  • 2 ząbki czosnku
  • szczypta soli

Zioła drobno siekamy. Czosnek obieramy, drobno siekamy i ucieramy ze szczyptą soli. Miękkie masło łączymy z ziołami i czosnkiem. Podajemy jako dodatek od świeżego pieczywa, smażonego lub pieczonego mięsa lub ryb. Smacznego!

P.S. Oczywiście zioła można dobierać dowolnie… bazylia, szczypiorek, oregano, rozmaryn, tymianek. Ja tym razem zrobiłam eksperyment i czosnek lekko podsmażyłam na masełku. Masło jest delikatniejsze.

Photo by Iza

 

Sernikobrownie

Składniki na ciasto brownie:

  • 200 g gorzkiej czekolady
  • 200 g masła
  • 100 g cukru pudru (można dać mniej)
  • 3 jaja
  • 100 g mąki
Składniki na mase serową:
  • 2 jajka
  • 100 g cukru pudru
  • cukier waniliowy
  • 500 g sera kremowego
  • 200 g malin, wiśni lub truskawek

Czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej a następnie studzimy. W czasie kiedy czekolada się chłodzi, masło z cukrem ucieramy na gładką, puszystą masę. Następnie dodajemy po jednym jajku cały czas miksując. Na koniec dodajemy roztopioną czekoladę i mąkę.

W drugiej misce ucieramy jajka z cukrem pudrem i cukrem waniliowym, kiedy masa jest puszysta dodajemy ser i ucieramy.

Do blaszki wysmarowanej masłem i posypanej byłką tartą, wlewamy 1/2 masy czekoladowej, na nią masa serowa i ponownie pozostała masa czekoladowa. Należy ją ostrożnie przekładac łyżką i rozprowadzać po masie serowej, ponieważ masa serowa jest rzadsza od czekoladowej i nie jest to taka prosta sprawa :-) Na koniec układamy owoce.

Ciasto pieczemy przez około godzinę w piekarniku nagrzanym do 170 stopni C. Po upieczeniu studzimy w piekarniku.

P.S. Ciasto jest na blaszkę o wymiarach mniej więcej 20X30 cm, ja piekłam je w tortownicy i też było super. Moje ciasto podczas pieczenia mocno wyrosło, i później opadło, ale tak ma być. Ma być wilgotne. Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: „Baby są jakieś inne…”

Photo by Iza

 

Zupa marchwiowo-kokosowa

  • około 650 g marchewki
  • 2 średnie cebule
  • 2 średnie ziemniaki
  • 3 cm-owy kawałek korzenia imbiru
  • 6 szklanek wody
  • łyżka miodu
  • 3/4 szklanki mleka kokosowego
  • sól i biały pieprz do smaku
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • oliwa z oliwek

Wszystkie warzywa myjemy i obieramy ze skórki. Marchewkę kroimy w plasterki, cebulę w piórka a ziemniaki w kostkę. W rondlu lub garnku o grubym dnie (wypełnionym 3 łyżkami z rozgrzanej uprzednio oliwy z oliwek) smażymy cebulę na złoto. Dodajemy plasterki marchewki, ziemniaki, i pokrojony drobno imbir. Dusimy przez około 15 minut. Następnie wlewamy wodę i zmniejszamy ogień. Gotujemy przez około 10 min. Teraz nadchodzi czas na miksowanie. Zdejmujemy zupę z ognia i robimy to (najlepiej „żyrafą” bo wtedy nie musimy jej przelewać) na gładką masę. Wstawiamy zupę z powrotem na gaz i dodajemy miód, mleko kokosowe, sos sojowy oraz sól i pieprz,. Dajmy potrawie jeszcze 5 minut na małym ogniu i będzie gotowa. Podajemy z natką pietruszki (koniecznie) grzankami lub prażonymi pestkami słonecznika.

Jest cudowna. Smacznego!

Photo by Iza

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Bułeczki z suszonymi pomidorami

Składniki na 8 bułek:

  • 225 g mąki pszennej
  • pół łyżeczki soli
  • 25 g drożdży
  • 100 g roztopionego i wystudzonego masła
  • 3 łyżki ciepłego mleka
  • 2 jajka
  • 50 g suszonych pomidorów
  • 2 łyżki sosu pomidorowego

 

Ze wszystkich składników (oprócz pomidorów)wyrabiamy ciasto. Robimy to dokładnie i cierpliwie aż powstanie gładka masa, która będzie odchodzić od ręki. W razie potrzeby dosypujemy nieco mąki. Zostawiamy ciasto w naczyniu do wyrośnięcia na 1 godzinę. Po tym czasie znów wyrabiamy ciasto dodając stopniowo pomidory, pokrojone wcześniej w drobne paseczki. Tak przygotowane ciasto dzielimy na 8 części i formujemy bułeczki. Bułeczki umieszczamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i wkładamy do rozgrzanego piekarnika do 230 stopni. Pieczemy przez około 15 minut , aż bułki staną się rumiane.

Wspaniała, aromatyczna przekąska i dodatek do dań. Proponujemy podawać z masłem i pastami do pieczywa. Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Wielkanocne refleksje i oczywiście życzenia.

Photo by Iza