Makaron z dynią i grzybami

  • 500 g dyni
  • 250 g grzybów ( my użyłyśmy borowików)
  • 1 cebula
  • 1/5 szklanki białego półwytrawnego wina
  • mała garść pestek dyni
  • przyprawy: sól, świeży lub ziołowy pieprz, gałkia muszkatołowa
  • 1/2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • jak jesteśmy szczęśliwymi posiadania świeżego tymianku to też troszkę i oczywiście natka pietruszki
  • około 400 g makaronu

Cebulę drobno siekamy, dynię obieramy ze skóry i kroimy w około  centymetrową kostkę. Grzyby myjemy, suszymy i kroimy w kostkę.
Na patelni rozgrzewamy kilka łyżek oleju, dodajemy cebulę i szklimy, następnie dodajemy dynię i smażymy na małym ogniu przez około 10 minut. Dodajemy grzyby i smażymy jeszcze przez kolejnych 5 minut. Całość przyprawiamy przyprawami i suszonymi ziołami, podlewamy winem i dusimy na malutkim ogniu do wchłonięcia płynu.
W międzyczasie gotujemy makaron al dente. Ugotowany i odcedzony makaron przekładamy do sosu i wszystko razem mieszamy.Podajemy posypamy świeżymi ziołami i podprażonymi pestkami dyni.
Smacznego

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Podziękujmy Halloween za dynię
Photo by Iza

Razem Sushi

Owszem, nie były idealne w kształcie ale zapewniam, że smakowały znakomicie. Poza tym zawijanie maków to (jak się okazało) wcale nie taka prosta sprawa. Ja o tym wiedziałam wcześniej. Nie tak wcale krótki epizod z cudowną Skorupka Sushi Cafe to doświadczenie na naprawdę szerokim polu. Zwijanie maków wcale nie było w tamtym okresie najtrudniejsze. Ale wspomnienia pozostały żywe i pod wieloma względami miłe. Na pewno było tam pysznie i pięknie.

Nazwa sushi oznacza zakwaszany ryż i właściwie rzec można śmiało, że to w tej potrawie jest najważniejsze. Odkąd w Polsce sushi stało się niemal potrawą narodową, a może właściwie lokalną, warszawską wypracowaliśmy sobie swój styl i smak. Nasz ryż jest zazwyczaj słodszy niż japońska wersja. Oczywiście lubimy też bogactwo dodatków, im więcej tym lepiej zapominając, że magia sushi tkwi właśnie w prostocie. Nasza rybka naprawdę lubi pływać. Polskie maki i nigiri są zazwyczaj skąpane w sosie sojowym podczas gdy tradycyjnie ledwie się je w nim muska. Na sos sojowy trzeba uważać, uzależnia!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Sushi lubi liczne towarzystwo. Jako, że jego przygotowanie wymaga czasu i energii warto podzielić sprawiedliwie siły. Sushi party są u nas całkiem popularne. Nie wynika to tylko z ekonomicznych względów (sushi nadal jest bardzo drogie) ale również z czysto towarzyskich właśnie. Razem raźniej, razem smaczniej, razem…sushi. Podczas gdy jedna osoba zajmuje się ryżem inne mogą pokroić dodatki, przygotować sos, usmażyć TAMAGO. Zapewniam, jest co robić! Dzieci mają zajęcia praktyczno-techniczne a dorośli mogą poczuć się jak dzieci i pobawić jedzeniem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nasze sushi było smaczne, naprawdę. Myślę, że głównie za sprawą RYŻU, bo ten przygotowaliśmy jędrny i smaczny. Warto zrobić domowe próby i ustalić najlepszą wersję dla siebie. Robiliśmy przede wszystkim maki a przebojem okazały się MAKI Z ŁOSOSIEM WĘDZONYM NA CIEPŁO. Dla bojących się surowizny nie było strachu a dla kupujących nie było problemu ze znalezieniem odpowiednio świeżej, surowej ryby. A to zawsze jest kłopot, trzeba wiedzieć co, gdzie i jak. Wędzonego łososia lubią zarówno dzieci jak i dorośli, nasze maki znikały w oka mgnieniu. Dla bardziej zaawansowanych zostało przygotowanie NIGIRI Z TAMAGO i wierzcie mi, nigiri to wyższa szkoła jazdy.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobno uczymy się przez całe życie. Nauka potrafi sprawiać przyjemność i dawać satysfakcję. Szczególnie dorosłym. Sushi to doskonałe pole do doskonalenia się. Za każdym razem wychodzi inaczej, trzeba sobie wypracować własny styl, potrenować precyzję i cierpliwość. Ponadto zależnie od upodobań sushi naprawdę potrafi się zmieniać, jest niezwykle elastyczną potrawą. Poza tym jest też bardzo smaczne, choć tego też , jak wielu z nas wie, trzeba się nauczyć. Uczmy się więc razem, sushi i cierpliwości. Może ktoś z was odkryje nowe maki? Jakie lubicie najbardziej?

 

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Adam Bondarowicz i Cezary Piwowarski

Maki z łososiem wędzonym na ciepło

  • RYŻ DO SUSHI
  • płatki wodorostów nori (około 4 sztuk)
  • łyżka chrzanu wasabi
  • łyżka prażonego sezamu
  • około 200 g łososia wędzonego na ciepło
  • 1 dojrzałe awokado
  • ewentualnie majonez

sos do sushi

  • pół szklanki dobrego sosu sojowego
  • ćwierć szklanki octu ryżowego
  • łyżka oleju sezamowego
dodatek
  • imbir marynowany

Przede wszystkim będziemy potrzebować matę bambusową do zwijania.

Gdy ryż jest już ugotowany możemy brać się  do roboty. Na macie bambusowej układamy nori tak aby linie układały nam się zgodnie ze sposobem jakim będziemy potem maki kroić. Układamy je lśniącą stroną na zewnątrz. Na nori nakładamy linię wasabi a następnie niewielką garść ryżu i rozkładamy na płacie zostawiając około 2 cm pustej przestrzeni na górze. Gdyby nie chciał odlepić się od ręki możemy użyć nieco ciepłej wody ale nie za dużo. Ryż posypujemy prażonym na suchej patelni sezamem. Łososia pokrojonego w plasterki i pałeczki awokado układamy na 1/3 wysokości (patrząc od dołu). Możemy też dodać nieco majonezu. Teraz zwijamy maki tak aby zawinąć produkty w ryż i aby powstał zwarty rulon. Przed zawinięciem brzeg maków smarujemy wodą. Zostawiamy je na 5 minut a potem kroimy na 6, 8 krążków. Podajemy niezwłocznie z przygotowanym wcześniej sosem, wasabi i imbirem marynowanym.

Smacznego!

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Razem Sushi.

Photo by Cezary Piwowarski

 

 

Ryż do sushi

(Na cztery osoby)

  • 1 szklanka ryżu do sushi
  • 1 szklanka wody
zalewa do ryżu
  • 1/3 szklanki octu ryżowego (Mitsukan)
  • 4 łyżeczki cukru
  • łyżeczka soli
Ryż myjemy i gotujemy zalany szklanką wody. Zagotowujemy. Zmniejszamy ogień i gotujemy na małym ogniu przez około 15 minut. W tym czasie przygotowujemy zalewę do ryżu. Ocet łączymy z cukrem i solą i zagotowujemy. Gorącą zalewą zalewamy ugotowany ryż i delikatnie mieszamy starając się nie zniszczyć ziaren. Tak zrobiliśmy sushi, czyli zakwaszony ryż. Zostawiamy go do ostygnięcia. Aby przyspieszyć proces można wachlować (japońskie wachlarze mile widziane).
Teraz możemy robić MAKI, nigiri i co nam tylko przyjdzie do glowy. Smacznego i miłego zwijania!
Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Razem Sushi.

Photo by Cezary Piwowarski

 

Łosoś cytrynowy na duszonym szpinaku

Dawno moje kubki smakowe nie odczuły takiej ekstazy. Miało to być zwykłe danie obiadowe, coś pożywnego, smacznego i zjedzonego przez dzieci. Szpinak kupiłam wcześniej bo nie mogłam się powstrzymać widząc jego kuszące, zielone liście. Nabyłam więc pół kilo szpinaku i postanowiłam, że na pewno coś pysznego z nich zrobię. Zrobiłam wcześniej dokupiwszy kilka składników:

  • około 400 g liści szpinaku
  • około 400 g filetu z łososia (może być mrożony)
  • 3 ząbki czosnku
  • czubata łyżka twarożku koziego
  • 1 łyżka soku z cytryny
  • gałka muszkatołowa
  • sól do smaku
  • łyżka oliwy z oliwek
jako dodatek:
  • około 300 g makaronu razowego (np. typu fussili)
  • parmezan w kawałku
Liście szpinaku myjemy, oczyszczamy i osuszamy. Kroimy je (wcale nie tak drobno). Na dużej patelni (lub w woku) rozgrzewamy łyżkę oliwy. Następnie pokrojony na kawałki czosnek podsmażamy na złoto na owej patelni. Oczywiście bacznie uważamy aby czosnku nie spalić. Do czosnku dodajemy pokrojony szpinak i dusimy go mieszając aż zmniejszy znacznie swoją objętość. Delikatnie solimy.
Filet łososia myjemy (wcześniej rozmrażamy jeśli był mrożony) i oczyszczamy. Kroimy go na około 2 centymetrowe kawałki i dodajemy na patelnię odgarniając wcześniej podduszony szpinak na boki. Czekamy aż łosoś zjaśnieje z obu stron, solimy go dodajemy gałkę muszkatołową oraz skrapiamy sokiem z cytryny. Teraz przykrywamy patelnię aby danie nam się lekko poddusiło (3,4 minuty). Na koniec dodajemy czubatą łyżkę twarożku koziego i mieszamy potrawę raz jeszcze (delikatnie, aby nie zniszczyć łososia).
Podajemy z razowym fussili i sporymi kawałkami parmezanu. Zapewniam Was, będzie naprawdę pysznie!
Smacznego!
Photo by Iza

 

 

Kokardki z łososiem i cukinią

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Łosoś lubi cukinię a cukinia lubi łososia. Oboje lubują się w koperku. Taki miłosny krąg… Dla lubujących się w makarony niezwykle prosty i wdzięczny przepis na jeden z nich. Obiecujemy, czasu nie zabiera a pomysł na obiad gotowy ! Poza tym koniecznie korzystajmy z ostatnich podrygów bazarowego szaleństwa (ALE BAZAR!).

  • 250 g makaronu razowego typu farfalle
  • około 300 g świeżego łososia (filet)
  • 2 szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • sok z połowy limonki
  • 1 cukinia
  • 2 łyżki śmietany 12%
  • 3 łyżki jogurtu naturalnego
  • 2 łyżki oliwy z oliwek
  • ziarna kolendry (1/4 łyżeczki)
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu (najkrótszy podany czas).
Na suchej patelni prażymy ziarna kolendry przez około 3 minuty. Na tę samą patelnię wlewamy oliwę. Po chwili dodajemy poszatkowaną drobno szalotkę i czosnek. Smażymy na złoto. Dodajemy odrobinę soli. Teraz czas na cukinię. Wcześniej myjemy ją i obieramy a także pozbawiamy gniazd nasiennych. Kroimy w niewielką kostkę, około 0.5 cm. Dorzucamy na patelnię i chwilę podsmażamy. Dodajemy odrobinę soli.
Umytego łososia oczyszczamy i  dość drobno kroimy (podobna wielkość do cukinii) i dodajemy do warzyw na patelnię. Dodajemy znów odrobinę soli. Smażymy przez około 4 minuty. Teraz dodajemy pieprz i gałkę oraz, z limonki oraz drobno posiekany koperek (zostawiamy odrobinę do dekoracji). Smażymy jeszcze 2 minuty. Wyłączamy ogień. Do małej miseczki odkładamy dwie łyżki potrawy i mieszamy ją dokładnie ze śmietaną i jogurtem. Dolewamy z powrotem na patelnię i dokładnie mieszamy z pozostałą jej zawartością. Po połączeniu z makaronem potrawa jest gotowa.
Tajemnicą tego prostego dania jest to aby użyć mniej więcej tyle samo łososia co cukinii. I nie należy żałować koperku ! Smacznego!
Photo by Iza

 

Baba Ghanoush, pasta z pieczonego bakłażana

Zarażone kuchnią libańską i arabską nie przestajemy wypróbowywać kolejnych przepisów. Ten jest wariacją na temat jednej z najpopularniejszych past w tamtych stronach, Baba Ghanoush.Potrzebujemy:

  • 3 bakłażany
  • pół szklanki ziaren sezamu (lub 3 łyżki pasty tahini)
  • 2 średnie pomidory
  • 2 szalotki
  • 2 ząbki czosnku
  • pęczek natki pietruszki
  • 3 łyżki soku z limonki
  • szczypta pieprzu cayenne
  • nieco ziaren kuminu (nie więcej niż 1/3 łyżeczki)
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • 2 łyżki oliwy z oliwek

Umyte bakłażany układamy na blasze do pieczenia (na papierze do pieczenia) i wstawiamydo piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Warto je nakłuć przed pieczeniem aby nie wybuchły. Pieczemy je przez około 40 minut co jakiś czas obracając. Czekamy aż skórka zbrązowieje. Następnie wyjmujemy je i zostawiamy do wystygnięcia.

Ziarna sezamu prażę na suchej rozgrzanej patelni i mielę w blenderze. Powstaje pasta sezamowa.

Przygotowujemy miskę. Wrzucamy do niej:

- cebulę obraną i pokrojoną w kostkę.

- czosnek obrany i przeciśnięty przez praskę,

- posiekaną bardzo drobno natkę pietruszki

-uprażone przez chwilę na mocno rozgrzanej, suchej patelni ziarna kuminu

- pomidora obieranego ze skórki (najłatwiej się obiera sparzony wrzątkiem) i pokrojonego w drobną kostkę.

- pastę z mielonego przeze mnie sezamu (lub pastę tahini)

Gdy bakłażany przestygną i nie będą nas parzyć obieramy je ze skórki (tej przypalonej)
Miąższ lekko odciskamy z nadmiaru płynu, przekładamy do miski rozgniatam widelcem.
Do następnie dodajemy go do pozostałych składników.

Na końcu doprawiamy sokiem z limonki, solą, pieprzem i cayenne.

Danie jest pyszne jako dip, sos do ryb, mięs oraz pasta do pieczywa.

Smacznego!

Photo by Iza

 

Curry dyniowe z cieciorką

Kochani, póki za oknem jeszcze jako tako, chce się wszystko. Skoczyć na bazar, kupić dynię, odwiedzić przyjaciółkę, gotować z nią. Jak się chce to się chce. A mi się dziś zachciało (lub misie, dziś zachciało) czegoś hinduskiego i cieciorki. Można? Można…

Kupiłam lub miałam:

  • około 400 g cieciorka (po ugotowaniu, lub z puszki)
  • 4 szalotki
  • 5 ząbków czosnku
  • 2 małe papryczki chili
  • około 2 cm kawałek imbiru
  • 2 szklanki pure z dyni (jak zrobić, np. TUTAJ)
  • 1 żółta (lub pomarańczowa) papryka
  • kurkuma 2 łyżeczka
  • kolendra (ziarna) 2 łyżeczki
  • 6 ziarenek kardamonu
  • pieprz czarny 1 łyżeczka
  • pieprz cayenne 1 łyżeczka
  • sól 1 łyżeczka
  • pół limonki
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 6 łyżek jogurtu

Dynię myjemy, kroimy na spore kawałki i układamy na blaszce pokrytej papierem do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 40 minut. W czasie pieczenia przygotowujemy pozostałe produkty. Na patelni należy zeszklić na oliwie pokrojone drobno szalotkę z czosnkiem i imbirem. Po chwili dodajemy pokrojone chili. Po 3 minutach wrzucamy ziarna kolendry i kardamon. Teraz kroimy paprykę i dodajemy po kolejnych trzech minutach. Pamiętamy o mieszaniu. Po kolejnych 3 minutach wrzucamy ugotowaną cieciorkę (lub odsączoną z puszki). Upieczoną i lekko przestudzoną dynię oddzielamy łyżką od skóry (odchodzi wyśmienicie) i miksujemy lub rozdrabniamy widelcem. Dodajemy na patelnię. Solimy i pieprzymy oraz dodajemy pozostałe sypkie przyprawy. Dusimy kolejne 3 minuty. Teraz dodajemy 6 łyżek jogurtu naturalnego i wyłączamy ogień lub elektryczność. Wciskamy sok z limonki, mieszamy i możemy się delektować. Danie jest pyszne. Jeśli okazałoby się zbyt ostre można dodać jeszcze nieco jogurtu. Podajemy je z brązowym ryżem lub kaszą jaglaną.

Smacznego!

Photo by Iza

 

Jaglana śniadaniowa z owocami

Śniadaniowa jaglana to nie tylko pyszne, ale jak zapewne wielu mędrców Wam powie, niezwykle zdrowe. Polecam artykuł, który jakiś czas temu przybliżałyśmy na facebook:
Wierzymy w jaglaną, tym mocniej ją polecamy …
A oto co nam będzie potrzebne do śniadaniowej jaglanej:
  • duża filiżanka kaszy jaglanej (przed ugotowaniem)
  • 2 jabłka
  • 2 gruszki
  • pół szklanki jogurtu naturalnego
  • garść pestek dyni
  • łyżka ghee (klarowanego masła)
  • łyżka cukru trzcinowego
  • łyżeczka cynamonu

Kaszę płuczemy kilka razy i wrzucamy na suchą  patelnię. Aby ugotować ją na sypko, co jak wiadomo nie jest łatwe, powinno się ją najpierw nieco podprażyć. Gdy już to zrobimy (nie spalmy jej) gotujemy ją wg przepisu na opakowaniu. Najczęściej jest to proporcja jeden (kasza) do dwóch (woda) z odrobiną soli. Gotuje ją się około 20 minut, aż kasza wchłonie wodę.

Na sporej, suchej patelni prażymy pestki uważając, żeby ich nie spalić. Gdy już będą ładnie zarumienione dodajemy ghee a po chwili cukier. Karmelizujemy go razem z pestkami. Gdy już będzie złoty i będzie się ładnie „ciągnął” dodajemy pokrojone w dość duże kawałki, wcześniej obrane owoce. podsmażamy je delikatnie i pozwalamy obtoczyć im się w naszej wcześniej przygotowanej miksturze. Dodajemy cynamon. Gdy już zmiękną delikatnie (około 10 minut) nakładamy je na talerze. Najpierw porcja kaszy, łyżka jogurtu a na samym wierzchu owoce w karmelizowanym cukrze z pestkami. Pychota! Smacznego i zdrowego!

Photo by Iza