Babeczki świąteczne

Przepis zainspirowany został pięknymi babeczkami Nigelli Lawson z jej świątecznej książki (wydawnictwo Filo, dziękujemy). Oczywiście Razem Smaczniej musiało maczać paluszki i przepisowo pozmieniać nieco recepturę. Zatem, co następuje…

  • 250 g masła ( w temperaturze pokojowej)
  • 180 g cukru
  • 2 jajka
  • 250 g mąki pszennej (lub orkiszowej, sprawdzone, działa)
  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier waniliowy z prawdziwą wanilią
  • 6 łyżek mleka
dekoracja:
  • 2 opakowania świątecznego lukru (zachęcamy do samodzielnej produkcji lukru)
  • dekoracyjna posypka
Wszystkie składniki, w temperaturze pokojowej.  Wszystkie składniki oprócz mlek a(i dekoracji oczywiście) połącz w mikserze, najlepiej pulsacyjnie , na gładką masę. Teraz stopniowo dodawaj mleko cały czas mieszając. Rozkładamy ciasto w foremkach do muffinek wypełnionych papilotkami. Pieczemy je w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 15,20 minut. Powinny być wyrośnięte i złote. Wyjmujemy je, nieco studzimy i dekorujemy lukrem i posypką. Wedle gustu… Należy uważać aby lukier nie wysechł przed posypaniem…

Smacznego i Wesołych Świąt

Photo by Iza

 

 

 

Barszcz wigilijny

  • 2 litry bulionu warzywnego ugotowanego z (8 suszonymi grzybkami)
  • 2 ząbki czosnku
  • 1,5 kg buraków
  • 3 łyżki octu jabłkowego
  • 2 średnie jabłka
  • 5 kulek ziela angielskiego, 5 ziarenek pieprzu , 3 liście laurowe, sól, 4 goździki, 2 łyżki majeranku.
ewentualnie:
  • 4 łyżki soku z cytryny
  • szklanka soku z czarnej porzeczki

Umyte buraki zawijamy w folię aluminiową i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 160 stopni przez około 1 godzinę. Po wyjęciu ich z piekarnika i wystudzeniu obieramy je i ścieramy na tarce o grubych oczkach.

Dodajemy je wrzącego wywaru z warzyw wraz z przyprawami ( 1 łyżka majeranku i reszta), jabłkami i czosnkiem (obranym i niepokrojonym). Zagotowujemy i gotujemy przez około 20 minut. Teraz najlepiej zostawić barszcz na całą noc dodając jeszcze odrobinę (1 łyżka) roztartego w palcach majeranku. Następnego dnia należy barszczyk przecedzić oraz powtórnie zagotować i gotowe.

Możemy dodać sok z cytryny lub/i sok z czarnej porzeczki.

Barszczyk podajemy z uszkami w talerzach lub w filiżankach, do picia.

Smacznego i Wesołych Świąt!

Photo by Iza

 

Pierożki wigilijne z grzybami i kapustą

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Tak pysznych, grzybowych pierożków naprawdę dawno nie jadłam. Nieskazitelnego smaku dzieło mojej mamy zawróciło mi w głowie i zainspirowało do przedświątecznych działań. Polecam je gorąco wraz z ich cudowną proporcją grzybów i kapusty oraz doskonałym ciastem. Smacznego!

Farsz:

  • 2 szklanki suszonych grzybów
  • 3/4 kg kapusty kiszonej
  • 1 duża cebula

Ciasto:

  • 500 g mąki pszennej
  • 1 szklanki wrzątku
  • jajko
  • 5 łyżek oleju
Cebulkę obieramy, kroimy i podsmażamy delikatnie na łyżce oleju na bardzo dużej patelni.
Grzyby zalewamy chłodną wodą i po 20 minutach myjemy je a wodę  wylewamy. Dolewamy nową i grzyby gotujemy w niej przez pół godziny. Kapustę również zalewamy wodą, tak aby ją pokryła, i gotujemy przez około pół godziny. Odcedzamy zarówno kapustę jak i grzyby, kroimy dość drobno i dodajemy do podsmażonej delikatnie cebulki. Całość delikatnie przyprawiamy solą i pieprzem.
Całość dusimy przez około 20 minut.
Mąkę zalewamy wrzątkiem i zostawiamy aż nieco przestygnie. Następnie dodajemy pozostałe składniki i zagniatamy gładkie ciasto. Ciasto, dzielimy na kawałki i dość cienko rozwałkowujemy (być może nie trzeba nawet na podsypywać mąką) na  stolnicy lub czystym blacie. Wykrawamy z niego dość duże krążki (nasze miały około 8 cm średnicy).
Teraz lepimy pierożki. Na każdy nakładamy ilość farszu (oczywiście tak aby nie pękało) i ostrożnie zlepiamy brzegi. Pierożki gotujemy we wrzącej wodzie z odrobiną soli.
Podajemy gorące z podsmażoną cebulką.
Smacznego i Wesołych Świąt!

Photo by Iza

 

Tartinki świąteczne z łososiem i granatem

Czasem proste rozwiązania są najlepsze. Ten przepis polecamy zabieganym estetom smakoszom życząc im wesołych świąt. Przyznajemy, że zainspirowała nas nieco Nigella Świąteczna swoimi kanapeczkami ale te są nasze, autorskie więc z dumą się dzielimy bo naprawdę były (i zapewne jeszcze nie raz będą) pyszne…

  • bochenek chleba razowego na zakwasie (kupiłyśmy w doskonałej piekarni ale można oczywiście upiec samemu)
  • około 250 g wędzonego łososia w plastrach
  • 10o g jogurtu
  • 3 łyżki chrzanu (najlepiej świeżo startego)
  • około 200 g aksamitnego twarożku koziego
  • 3 łyżki masła
  • granat
  • pęczek szczypiorku

Chleb kroimy na kromki a każdą z kromek smarujemy masłem z jednej strony. Na suchej, teflonowej patelni opiekamy je na rumiano z obu stron (najpierw tę z masłem). Gdy nieco przestygną kroimy kromki na małe kanapeczki. Każdą smarujemy serkiem kozim, umieszczamy następnie na każdej kawałek łososia a potem smarujemy sosem zrobionym z jogurtu i chrzanu). Obrany granat dzielimy na kuleczki i posypujemy nim tartinki. Na koniec dekorujemy pokrojonym drobno szczypiorkiem. Podajemy jeszcze ciepłe ale zimne też są doskonałe, a co najważniejsze pięknie prezentują się na stole.

Smacznego i Wesołych Świąt!

Photo by Iza

 

 

 

Śledź pod pierzynką

Śledzie pod pierzynką to klasyk, ale jak to każdy klasyk posiada kilka odmian: Ten naprawdę nam się udał i polecamy Wam go gorąco. Nie jest przesadnie bogaty w składniki (co jest naszym zdaniem największym grzechem tej potrawy) ale smakuje iście świątecznie. Gwoździem programu jest tu marynowana cebulka…

Potrzebujemy:

  • około pół kilograma śledzia w oleju (my kupiłyśmy wiejskie śledzie Lisner od razu z cebulką)
  • 3/4 szklanki cebulki marynowanej
  • 3 średnie buraki
  • 5 sporych ziemniaków
  • pół szklanki majonezu
  • pół szklanki jogurtu naturalnego
  • pęczek szczypiorku

Najważniejsze jest przy śledziu pod pierzynką, aby układać się go warstwowo. Buraczki i ziemniaki gotujemy na parze do  nieprzesadnej miękkości. Po ostygnięciu obieramy je. Wszystkie składniki kroimy w dość drobną kostkę. Jedynie śledzia w większą. Układamy: najpierw śledzia, potem cebulkę, następnie buraczki a potem ziemniaki. Polewamy wszystko sosem zrobionym z majonezu i jogurtu. I znów od początku w ustalonej kolejności. Pamiętajmy aby ziemniaczki nieco posolić bo na parze gotują się bez soli. Na wierzchu, po sosie sypiemy pokrojonym drobno szczypiorkiem. Śledzia pod pierzynką należy schłodzić w lodówce przed podaniem. Najlepiej przez kilka godzin.

Smacznego!

Photo by Iza

 


Pierniczki korzenne, świąteczne

Oto przepis na świąteczne pierniczki – nieprzesadnie cienkie , kruche i pachnące świętami. Łatwy, smakowity i sprawdzony. Potrzebujemy:

  • 500 g mąki pszennej
  • 250 g margaryny
  • 100 g drobnego cukru
  • 3 łyżki miodu
  • 3 łyżki śmietany
  • jedno żółtko
  • 3 łyżki kakao
  • połowa opakowania przyprawy korzennej do piernika
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia

Zabieramy się do zagniatania ciasta na nasze pierniczki pamiętając, że margaryna powinna mieć temperaturę pokojową.Wszystkie składniki na ciasto dokładnie ze sobą mieszamy mieszamy, najlepiej przy pomocy miksera, ale też może być ręcznie. Ugniatamy je nieprzesadnie długo i w razie potrzeby dosypujemy mąki. Po zagnieceniu wstawiamy je do lodówki na około pół godziny.

Kiedy ciasto jest mocno schłodzone, odkrawamy małe porcje i rozwałkowujemy je na cienkie plastry. Foremkami wycinamy wzorki i układamy na blaszce do pieczenia wyłożonej papierem do pieczenia. Wstawiamy do rozgrzanego do temperatury 170 stopni i pieczemy przez około 7-8 minut, aż się delikatnie zarumienią. Wyjmujemy je wówczas z piekarnika i studzimy na kratce.
Pierniczki można spokojnie przechowywać w szczelnie zamykanym pudełku nawet kilka tygodni. Można je również udekorować lukrem albo polewą podczas wspólnej pracy z dziećmi, przyjaciółmi i rodziną. Bez dodatków smakują równie pysznie.

Życzymy smacznego i Wesołych Świąt!

Photo by Iza

 

 

 

 

Pierniki, pierniczki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak Wisła długa, Sekwana szeroka, a Dunajec rwący to Toruń znany jest ze swych wybornych pierników. Choć wiele jest miast, które zdobyły w Europie rozgłos dzięki wyrobom piernikowym, np. Bazylea, Salzburg, Ploucnice czy kilka ośrodków rosyjskich, jedynym znaczącym konkurentem Torunia w rywalizacji o piernikowe pierwszeństwo w Europie była Norymberga. W końcu na mocy ugody z 1556 roku, Toruń otrzymał prawo wypieku pierników „norymberskich”, zaś Norymberga zaczęła oficjalnie produkować pierniki „toruńskie”. Każde polskie dziecko Toruń z piernikami kojarzy i tak już pewnie zostanie. Pozostanie wdzięczni Toruniowi za pierniki i nie zaprzestaniemy naśladownictwa.
Piernik należy do najstarszych ciast, a wywodzi się z tzw. miodowników wielkich – wielkich bochnów chleba robionych na miodzie. Początki jego wypiekania sięgają XIV, a według niektórych źródeł nawet XIII wieku. Pierwsze wzmianki o toruńskich piernikach pochodzą z około 1380. Kto zawita do Torunia polecamy wizytę w Muzeum Piernika, gdzie zostanie nam opowiedziana historia piernika, shemat produkcji ciasta a nawet będziemy mieli możliwość zrobienia własnego pierniczka :-)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 
Piernik toruński charakteryzuje się ciemną barwą, specyficznym słodkim smakiem i aromatem korzennym, niespotykanymi zbyt często w innych ciastach. W Polsce nazwa „piernik” wywodzi się ze staropolskiego słowa „pierny” czyli pieprzny.
Trudno jest dzisiaj rozstrzygnąć, jaka była dokładna procedura przyrządzania pierników. Najstarszy znany nam przepis pochodzi z 1725 roku. Napewno wiemy że prawdziwy piernik powinien mieć 9 składników: mąka przenna, mąka żytnia, miód i przyprawy: pieprz czarny, goździki, cynamon, gałka muszkatołowa oraz imbir. Teraz mamy w sklepach gotową mieszankę przypraw do piernika więc nie narzekajmy i pieczmy ile wlezie…


Pierniki podawano jako deser po obiedzie, przysmak przy winie lub zakąskę przy wódce (sic). W XVIII wieku popularne było powiedzenie „Kto nie pija gorzałki i od niej umyka, Ten słodkiego nie godzien kosztować piernika”.
Popularność piernika tłumaczyć można także m.in. walorami zdrowotnymi. W dodawanych do nich przyprawach występują liczne związki istotne w zwalczaniu chorób cywilizacyjnych, w tym także i chorób przewodu pokarmowego. Pierniki posiadają także wiele zalet żywieniowych: glukoza i fruktoza są środkami wzmacniającymi i odmładzającymi organizm; przyprawy korzenne pomagają w leczeniu chorób przewodu pokarmowego, serca, nerwów, niedokrwistości i innych.

Aż się prosi, aby korzystając z tradycji bożonarodzeniowej podreperować nieco zdrowie i „spierniczyć ” sobie trochę święta. Zachęcamy Was do produkcji własnych PIERNIKÓW. Dziś nowy, bardzo łatwy przepis, wykorzystajcie go do zabawy z dziećmi i własną kreatywnością.

Smacznego piernika i Wesołych Świąt!

Photo by Lidka (i Iza)

Chlebek turecki

To przedziwne pieczywo naszym zdaniem cudownie sprawdzi się jako dodatek do potraw na wigilijnym stole. Pachnie nieziemsko, wygląda uroczo i smakuje naprawdę świątecznie. Do zrobienia tego chlebka – „nie-chlebka” potrzebujemy:

  • 500 g mąki pszennej
  • 5 dkg świeżych drożdży
  • 300 ml ciepłej wody
  • 3 łyżki oleju
  • 2 czubate łyżki miodu
  • 4 płaskie łyżki kawy zbożowej
  • garść rodzynek
  • garść orzechów
Wszystkie składniki na ciasto (oprócz rodzynek i orzechów) mieszamy na gładką masę. Najlepiej mikserem przez około 5 minut. Dodajemy bakalie i mieszamy jeszcze pół minuty. Do keksówki, albo innej formy (ja użyłam okrągłej silikonowej) wlewamy (wkładamy) ciasto i umieszcamy je w ciepłym piekarniku (około 60 stopni) na około 15-20 minut, aż urośnie. Następnie podkręcamy temperaturę do 180 i pieczemy chlebek przez około 35-40 minut. Po upieczeniu pozwalamy mu chwilę ostygnąć i jest gotowy do podania. Smakuje cudownie z masłem ale też polecamy  go do KONFITURY WIGILIJNEJ.
Smacznego i Wesołych Świąt!

Photo by Iza

Krokiety z kapustą, boczniakami i czerwoną soczewicą

Ciasto naleśnikowe na krokiety:

  • 250 g mąki pszennej
  • 500 ml mleka z wodą najlepiej w proporcij 50:50
  • 2 jajka
  • szczypta soli
  • opcjonalnie 2-3 łyżki oliwy do ciasta (pamiętajmy jednak, że wg diety dr Michała Mularczyka, nie należy łączyć tłuszczu i skrobi gdy zamierzamy poddać mieszankę wysokim temperaturom)
Na farsz:
  • 1 szklanka czerwonej soczewicy
  • 3 łyżki oliwy z oliwek
  • 4 sztuki sporych boczniaków
  • 2 cebule
  • 2 ząbki czosnku
  •  2 szklanki kiszonej kapusty
  • sól morska, pieprz, kminek
  • natka pietruszki
Panierka:
  • 2 jajka
  • bułka tarta

 

Soczewicę myjemy i gotujemy w bulionie warzywnym (może być ekologiczny z kostki)  zalewając ją 1 – 2 cm ponad poziom soczewicy. Dodajemy nieco oliwy z oliwek, doprawiamy solą. Gotujemy przez około 15 minut. Soczewica musi być miękka. W razie potrzeby odlejemy resztki wody.

Na sporej patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy posiekaną dość drobno cebulę oraz czosnek starając się nie za bardzo zrumienić.  Po 5 minutach dodajemy umyte, osuszone i posiekane wcześniej grzyby posiekane grzyby. Teraz dodajemy soczewicę, mieszamy i zdejmujemy z palnika.

Jeśli kapusta nie jest zbyt kwaśna jedynie możemy sobie darować przelewanie jej wodą. Siekamy ją i podsmażamy na patelni z rozgrzaną oliwą przez około 30 minut. Po 20 dodajemy kminek i pieprz. Dodajemy posiekaną natkę pietruszki i mieszamy z pozostałymi składnikami.

Teraz robimy naleśniki. Mąkę przesiewamy, dodajemy jajka, mleko, wodę i sól. Składniki dokładnie mieszamy i odstawiamy na około 15 – 20 minut (najlepiej do lodówki). Naleśniki smażymy z dwóch stron na średnio rozgrzanej, suchej patelni ceramicznej z cienkim dnem lub na dobrej teflonowej stworzonej specjalnie do smażenia naleśników (taką mamy, polecamy). W przypadku gdy ciasto nie będzie chciało odchodzić od patelni do ciasta dodajemy 2-3 łyżki oliwy lub też wszystkie kolejne placki smażymy na tłuszczu.

Na każdym naleśniku umieszczamy około 2 łyżek farszu i zawijamy placki w koperty. Maczamy w rozbełtanym jajku, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na rozgrzanej oliwie na rumiano. Podajemy z czerwonym barszczem.

Photo by Iza

 

 

 

Co jedzą Polacy


Naszła nas taka refleksja w związku nadchodzącymi świętami. Czym jest kuchnia Polska?

Pojęcie Kuchnia Polska jeszcze zupełnie niedawno miało wyraźny narodowościowy charakter. Wraz z transformacją i wzmożoną komunikacją pomiędzy Polską a resztą świata pojęcie to nieco się rozmyło i stało się mniej oczywiste niż kiedyś, a szkoda, bo kuchnia Polska ma doskonałe tradycje i to niekoniecznie chodzi mi o pierwsze skojarzenia ze schabowym.

Niewątpliwie istnieje wielka różnica pomiędzy tym co się w Polsce niegdyś jadało a tym co jada się teraz. Znane są w tradycji polskiej kuchni wielkie rewolucje, jak choćby pojawienie się ziemniaków. Niewątpliwie wielką rewolucją było 50 lecie powojenne, (i  znów można wszystko zrzucić na komunizm). Był to czas, który odcisnął znaczne piętno na tym co jedliśmy i na tym co jemy teraz. Polska kuchnia zubożała ale też Polacy nauczyli się, również w tej dziedzinie, kombinować i czarować niezwykłe  dania z niczego. Wtedy to kuchnia Polska zaczęły kojarzyć się ze schabowym i ziemniakami, wyrządzono jej niezasłużone „kuku”.

A przecież dawniej było inaczej. Kiedyś w Polsce jedliśmy w zgodzie z porami roku, żywiliśmy się sezonowo dostosowując menu do zmieniających się okoliczności. A pogoda w Polsce jest i zawsze była kapryśna. Tradycyjna, stara Polska Kuchnia to bardzo ciekawy zestaw dań i nietuzinkowych rozwiązań kulinarnych dostosowanych do, nie zawsze sprzyjających, warunków zewnętrznych. Wilgoć nie ustępuje przez długie miesiące, mrozy potrafią trzymać okrutnie a śniegowe błotko chlupocze pod butami (lub, nie daj boże, w nich). Mimo, że żyjemy w ogrzewanych domach problem wcale nie zniknął. Rozejrzyjmy się wokół ilu jest prychających i kaszlących. Gdybyśmy częściej stosowali za staropolską zasadę, „jest zima-jest kiszonka”, łatwiej byłoby nam przetrwać zimę. Polacy zawsze zajadali kiszonki. One (chroniły) i chronią nas przed wpływem kapryśnej aury. Dlatego BIGOS był i powinien być polską potrawą narodową a surówka z kiszonej kapusty i ogóreczki ze słoiczków przygotowane jesienią goszczą chyba w każdym polskim domu.

Za czym najbardziej tęsknią Polacy za granicą (oczywiście oprócz kiszonek)? Za polskim chlebem. Moda na domowy wypiek chleba to nie jakaś skandynawska nowinka. Chleby pieczono w każdym polskim domu jeszcze 50 lat temu.A nie jadł chleba ten, kto nie spróbuje prawdziwego, polskiego CHLEBA NA ZAKWASIE. Jako, że węglowodany powinny być podstawą diety, taki chleb obok kasz, które kiedyś w Polsce jadano codziennie, jest doskonałą i zdrową podstawą diety.

Jak jemy teraz gdy czasy permanentnego braku minęły, a nastała era dostatku i nieograniczonej niemal wymiany kulinarnej ze światem. Wprawdzie tradycyjna kuchnia polska świetnie sprawdza się w czasie ostrzejszej pogody ale Polacy nauczyli się z wielką wprawą sięgać po dania, z różnych stron świata. Jesteśmy świetni w korzystaniu z tradycji kuchni włoskiej. Makarony i pizzę można zjeść w każdym polskim miasteczku. Troszeczkę zachłysnęliśmy się obcymi smakami. Kuchnia włoska to już niemal nasza druga kuchnia narodowa a lokali sushi jest podobno w Warszawie więcej niż w Tokio. Bo rybkę Polak lubi. Odkąd pamiętam polski piątek był postny. W domu była ryba (smażona w panierce, a jakże) w szkole była ryba lub leniwe a w kanapkach nie było wędliny. Zwyczaje się nieco pozmieniały, świat idzie naprzód, ryby jadamy zdecydowanie częściej, ale echa rybnego piątku „słychać” do dziś. W szkole u moich dzieci w piątek jest najczęściej ryba (w panierce, a jakże), na mieście sushi bije rekordy popularności a koreczki z łososia wędzonego to już niemalże polska potrawa narodowa. Ryba ma w Polsce dobry PR!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie mogę nie wspomnieć o zupach. Na szczęście cały czas jadamy sporo zup, mimo, że ich spożycie znacznie spadło. A niesłusznie. Polskie zupy to źródło zdrowia i tężyzny fizycznej. Są przygotowywane na bulionach (mięsnych lub warzywnych) i są tak treściwe i bogate w składniki, że swobodnie mogą stać się samodzielnym posiłkiem.  Porcja warzyw podana w optymalnej temperaturze (czyli na ciepło) zaopatrzy nas w składniki obronne, witaminy i mikroelementy. Jak choćby nieśmiertelna grochówka.

I jeszcze jedna kwestia warta poruszenia w związku  z jedzeniem. My, Polacy uwielbiamy świętować, hołdować zwyczajom, odprawiać gremialne czary nad suto zastawionym stołem. Choć wielu z nas, młodszych, buntuje się przed przejadaniem się i gromadzeniem wokół stołu mniej lub bardziej świadomie dziedziczymy te zwyczaje. Lubimy się spotykać i razem zajadać celebrując wspólne posiłki. Czym byłaby kultura bez ceremoniałów, rytuałów i społecznych poruszeń?  Zapewne naszej by nie było dlatego bardzo lubimy przyjmować gości. Nie ma chyba polskiego domu, z którego można wyjść głodnym. Jeśli Polak maz gości to musi ich nakarmić. Koniecznie. W pojęciu polskiej gospodyni (i gospodarza) każdy przestępujący progidomu jest zapewne głodny, spragniony i niedopieszczony. Potrzebuje uśmiechu, wsparcia – strawy dla ducha i ciała. Tak już mamy…

Świat wokół się zmienia, pamięć się zaciera, zwyczaje ewoluują. Mimo wszystko należy pamiętać, w jakiej strefie klimatycznej żyjemy. Wprawdzie większość z nas na codzień korzysta z menu globalnej wioski (i dobrze) lecz coraz więcej z nas  przygląda się nieco łaskawiej tradycyjnemu polskiemu menu. Stara, dobra tradycja kusi bogactwem, smakiem i zdrowiem. Kochajmy polską kuchnię bogatą w kiszonki, zupy,  kasze i chrupiące węglowodany  nie wywodzące się z cukrów prostych.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza (I Adam Bondarowicz)