Niemało lat już żyję na tym świecie i niemało już widziałam i choć na pewne tematy nadal mało wiem są rzeczy, które wiem. Uff! Faceci lubią makaron. Niemalże wszyscy. Ci najfajniejsi szanują razowy a idealni lubią al dente. Faceci lubią nie tylko jeść makaron ale, jeśli tylko nie boją się gotować, uwielbiają makarony przygotowywać. Proste to to, szybko się przyrządza a i zepsuć prawie nie sposób. Prawie…

Kuchnia to miejsce, które naszym zdaniem lubi prostotę. Komplikowanie, przedobrzanie, przesadne urozmaicanie niszczą smak prowadząc w gastronomiczną ślepą uliczkę. Makaron również poddaje się zasadzie „lepsze wrogiem dobrego”. Tym sprawniej radzą sobie z nim osoby ceniące prostotę i oczywiste rozwiązania. W naszej kulturze te cechy przypisuje się mężczyznom. Ale przecież byłoby to uproszczeniem i niekompetencją nie przypomnieć o kobietach ceniących prostotę i konkret. Osobiście znam kilka. Załóżmy więc, że każda jednostka składa się z komponentu męskiego i kobiecego uzupełniających się harmonijnie niczym jing i jang (wersja idealna). Wystarczy włączyć odpowiedni guzik i gotowe. Tego dnia miałyśmy wyzwolić tkwiącego w nas faceta, chwycić mocno rondelek i wygrać batalię z tuńczykiem. I papryką…

Kamil zaprosił nas do siebie nie po raz pierwszy dzięki czemu współpraca (przepraszam, rywalizacja) na polu znanej nam już kuchni wypadła pomyślnie. Zaproponował (tzn. narzucił oczywiście) przygotowanie dania, które uwielbia (szanuje) robić ze względu na czas, brak komplikacji i smak. Bo faceci lubią szybko, łatwo i przyjemnie… Wyzwoliłyśmy w sobie prawdziwych kucharzy i pobudziłyśmy resztki testosteronu aby zwarte i gotowe pomóc w przygotowaniu MAKARONU W MĘSKIM WYDANIU (I Z TUŃCZYKIEM). Gdybyśmy nie obudziły faceta w sobie byłybyśmy tylko miłym dodatkiem do kolacji, a tego nasza męska duma by nie zniosła. O nie! Makaron robił się rzeczywiście szybko i dzięki nam (a wszystko jest dzięki nam) zmienił się w piękne danie. To znaczy… był ok.  Przygotowana wcześniej przez Lidkę obłędna w smaku zupa, a właściwie KREM POMIDOROWO-PAPRYKOWY, była ociupinkę zbyt kobieca ale na szczeście władowałyśmy do niej sporo chili. Jednak dla większości mężczyzn okazał się zbyt ostry. Tego do dziś nie rozumiemy. Dla nas był w sam raz.

Zgodnie rywalizując (i jednocześnie zabawiając zniecierpliwione dzieci) doprowadziliśmy produkty do stanu w jakim miały się znajdować. Gar z makaronem był gotowy (a podkreślamy, że je się go od razu, nie ma co się mazać) zupa ostrzyła ząbki na nasze kubki smakowe w drugim a zaproszeni goście się spóźniali. Zaczęły dochodzić do głosu kobiece strony. No bo jak to tak można się spóźniać. Wiadomo, mężczyźni nie boją się czasu. Nie boją się niczego. Kuzyn chirurg ratował jakieś życie, więc jemu łatwiej było się tłumaczyć (mimo, że faceci się nie tłumaczą) ale Ludwik i Iwona… I to jeszcze Iwona, jak ona mogła. Kiedy zadzowonił dzownek i w progach pojawił się urok osobisty a z nim goście mogłyśmy wreszcie przestać histeryzować i zachowywać się z godnością. Zasiedliśmy do posiłku. Wygłodzone dzieci, dzielni mężczyźni i dzielne, przebudzone na nowo kobiety. Zajadaliśmy, rozmawialiśmy, żartowaliśmy. To co męskie mieszało się z tym co kobiece umykając prostym definicjom ale prosty, pyszny posiłek znikał w oczach (i ustach). Kiedy dotarl Konrad nic już nie było oczywiste. Szczególnie, że na deser podałyśmy trufle, które przygotowały „nasze kobiety” bawiąc się i pieszcząc z nimi przez dłuższą chwilę. Mężczyźni zgodnie i bez ceregieli orzekli: DOBRE TRUFLE!. „Nasze kobiety” były uradowane i usatysfakcjonowane.

Odwołując się do tak zwanego męskiego pierwiastka naszej osobowości apelujemy o prostotę w przygotowywaniu makaronów. Bo makaron lubi robić się szybko, łatwo i przyjemnie. Makaron nie potrzebuje wiele czasu, nie lubi się rozgotować a grzecznie poproszony i sumiennie wybrany w sklepie uzupełni naszą dietę o niezbędne jakże wartościowe składniki odżywcze. Makaron nasyci i zachwyci jeśli tylko podejdziemy do niego „po męsku”.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Kamil