• 100 g pszenicy lub 100 g mąki razowej (najlepiej pszennej)
  • 1 czubata łyżeczka czarnuszki (ewentualnie kminku)
  • 4 dkg drożdży
  • 1 czubata łyżeczka cukru (około 5 g)
  • 1 łyżeczka soli (około 5 g)
  • 250 ml ciepłej wody
  • 400 g mąki pszennej (najlepiej ekologicznej)
  • 2-3 łyżki oliwy z oliwek (około 2-3 łyżek)
  • około 3 łyżki nasion oleistych (pestki dyni, słonecznika…)
  • ewentualnie łyżka otrębów pszennych

ewentualnie (do posmarowania przed pieczeniem)

  • 2 żółtka
  • 2 łyżeczki siemienia lnianego lub ziaren słonecznika

Musimy przyznać, że bułeczki najłatwiej i najszybciej robi się w pewnej sprawnej niezwykle maszynie ale wierzcie nam, rączki w zupełności wystarczą. Maszyna owa pozwala również zmielić ziarna pszenicy, które są niezwykle twarde. Jeśli dysponujecie maszyną mielącą ziarna pszenicy zachęcamy do tego. Jeśli nie, razowa mąka pszenna wystarczy jako zamiennik. Bułeczki będą równie pyszne i efektowne.  A robi się je tak:

Składniki wrzucamy do dużej miski najlepiej w kolejności wypisanej w przepisie. Zdecydowanymi ruchami wyrabiamy ciasto i stawiamy w ciepłym miejscu (ja otulam je ścierką, a czasem nawet posuwam się do wstawienia miski do naczynia z ciepłą wodą) na jakieś 15 minut. W tym czasie piekarnik nagrzewa się już do 210°C. Po wyznaczonym czasie na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia układamy piękne bułeczki. Ja lubię gdy są malutkie więc wychodzi ich około 12. Oczywiście można eksperymentować z kształtami. Znów dajemy im 15 minut do wyrośnięcia. Następnie wstawiamy je do piekarnika. Ewentualnie (dla chętnych) smarujemy ” rozbełtanym” żółtkiem i posypujemy siemieniem lnianym lub pestkami. Pieką się krótko, bo jakieś 12-15 minut. Stygną jeszcze krócej i można je podawać. Ostrzegamy, bułeczki wywołują niekontrolowany uśmiech. Smacznego!

Zapraszamy do lektury Spotkania przy stole: Rzecz o pikniku, który prawie się nie odbył.

Photo by Milo