Odleciałyśmy ostatnio obie na punkcie orientalnych smaków. Z rozżewnieniem wspominamy Hinduski wieczór w Mili Moi, czujemy w ustach smak Phad Thai’a z boczniakami, wszędzie pachnie nam kolendrą. Ciągnie nas na wschód mocno; trudno się oprzeć. Nie, nie jesteśmy ekspertkami. Chcemy jednak eksplorować ten szeroki temat i korzystając z doświadczeń przyjaciół, możliwości rynkowych (przyprawy, ciekawe gastronomiczne adresy, interesujące publikacje) oraz tego, że świat wokół nas otwiera się na nowe wyzwania, postanowiłyśmy poszukiwać. Zważywszy na mieszankę kulturową, której na codzień doświadczamy nic nie już już tak oczywiste i proste. Nawet smaki potraw.

Naszym zdaniem każda okazja jest dobra do dokonywania prób i robienia eksperymentów. Chociażby taka, że trzeba coś dzieciom ugotować, albo też taka, że Lidzia akurat wpadła i obie jesteśmy głodne. Tym razem te dwie okazje zbiegły się w jednym czasie i miejscu. Dzieci głodne krążyły w okolicach kuchni zaglądając do garnków a Lidzia jadąc do nas kupiła bakłażana, kolendrę i morele. Ku radości młodych, kurczak ekologiczny się odmrażał, a ku mojej okazało się , że w lodówce jest jeszcze trochę korzenia imbiru. Spojrzawszy na bakłażany przypomniałam sobie jeden przepis Olivera ale postanowiłyśmy użyć „kulinarnej parafrazy” i nieco namieszać. Bo tego dnia nasz świat miał mieć smak orietu.

Mieszałyśmy tak skutecznie, że powstał BAKŁAŻAN A LA „TIKKA MASALA”. Rewelacja! Udało nam się idealnie skomponować smaki, nawet groszek, który początkowo wydawał mi się złym pomysłem okazał się pasować idealnie. Dopełnił całości i sprawił, że potrawa przestała być nieidentyfikowalną substancją, nabrała charakteru i niezwykle apetycznego wyglądu. Poza tym groszek dodał kolorytu, a wiadomo, że jak coś pasuje kolorystycznie najczęściej też świetnie smakuje. Nie obyło się oczywiście bez problemów. Marząc o sypkim ryżu gotowanym sposobem „na rękę” sięgnęłam po pojemnik z ryżem, który był prawie pusty. Plączące się dzieci same prosiły się o to, żeby je wysłać do sklepu.

Trzy razy były w delikatesach. Mali chłopcy , mój syn i goszczący u nas kuzyn, nie byli w stanie zapamiętać nazwy ekologicznego ryżu. A gdy wysłałyśmy je z pustym opakowaniem zgubili je po drodze. Wreszcie coś przynieśli. Na szczęście wałkowały się CHLEBKI „NAAN” jako zabezpiecznie. Żałowałyśmy potem, że zabrakło nam fantazji na wypróbowanie nowego przepisu. Jak wiadomo, najwygodniejsza jest droga do stajni, którą się już zna. Oczywiście największym przebojem okazał się KURCZAK KOKOSOWY Z MORELAMI. Oto co wiemy o nim na pewno: ważne jest aby morele były bardzo słodkie. Wszystko pachniało cudownie. Naany rumieniły się na patelni, jogurt i ryż czekały na stole a bakłażan zapraszał gotowy od dłuższego czasu. Zasiedliśmy do kameralnego posiłku. Kurczak, z powodu kwaskowatości moreli, był nieco cierpki ale dosrosłym to nie przeszkadzało. Ku naszemu zaskoczeniu zjadały go nawet dzieci. Niektórzy po prostu go pochłaniali. Było pysznie.

Święta mogą być zawsze. Egzotyczny ceremoniał, szczypta przypraw z dalekich stron, towarzystwo kochanych osób wystarczą aby nasz codzienny posiłek stał się niecodzienny. Poza tym niewielkie grono to doskonałe pole do prób i eksperymentów, mniej stresów a i mniejszą niesławą okrywamy się w razie niepowodzenia. Nie łatwo jest robić „doświadczenia kulinarne” na dzieciach. Ich wymagające kubki smakowe, wyczulone na wszelką ekscentryczność  i przesadę stają się surowymi sędziami w zetknięciu z nieznanymi smakami. Tym milej wspominamy nasze kameralne-orientalne spotkanie. W końcu niektórym dzieciom smakowało. Wiktor powiedział: „Ciociu, ryż naprawdę pyszny!”. Smacznego ryżu!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

A oto inne potrawy z orientalną nutąi: Phad Thai, Szpinak plus kiełki z woka, Makaron ryżowy z sosem pomidorowo-serowym, Mango lassi, Sabji z listkami methi, Masala Tea, Curry warzywne,

Photo by Iza