Jednym z koszmarów poranka są puste pudełka śniadaniowe moich dzieci. Ileż to razy zastanawiałam się czym je wypełnić. Ileż to razy zdarzało mi się umieścić w nich coś, co budziło we mnie głębokie wyrzuty sumienia. Ciągła walka między tym co zjadalne a tym co zdrowe odbija się głównie na mnie a czasem na kondycji moich drogich uczniów. Bo co tam włożyć, żeby drugie śniadanie było pożywne, smaczne, wygodne w spożywaniu na, jakże gwarnej, przerwie, estetyczne i żeby mieć pewność, że zostanie zjedzone.

Surowymi sędziami są moi chłopcy. Ich niewyrobiony jeszcze smak jest poważną przeszkodą dla wielu zdrowych smakołyków, które sama pochłonęlabym jednym kłapnięciem. Najchętniej zjadaliby białe (plastykowe) bułeczki z szynką, która nie widziała nigdy mięsa albo batony. A wredna mama wrzuca im do kolorowych pudełeczek chleb razowy lub, nie daj boże, jakieś warzywa do pogryzania. Co dzień chłopcy zaglądają podejrzliwie do pudełek mając nadzieje na jakieś łakocie. Chcecie łakoci? Dostaniecie.

Jest taki gatunek łakoci, na które nabrać się mogą maluchy. Domowe, w miarę zdrowe wypieki. Łatwo je zapakować do plecaka i wystarczy upiec wieczorem, żeby na rano były gotowe. Wiem, wiem, w wielu głowach rodzi się pytanie, jak to upiec wieczorem, przecież to kłopot itp. Ale przecież, gdy nabierzemy wprawy i wyszkolimy się w kilku prostych przepisach, zrobienie ich zajmie nam kilkanaście minut, naprawdę. Wczoraj, chcąc przełamać złą drugośniadaniową passę, upiekłam muffinki z jabłkiem i słonecznikiem. Robi się je szybko i zdaje się są dobrą wersją na śniadanie w szkole.  Mam nadzieję, że dzieci nie zorientują się, że należą one do zdrowszych przekąsek. A do zrobienia muffinów z jabłkiem i słonecznikiem wykorzystałam:

  • 200 dkg mąki żytniej razowej
  • 100 dkg mąki pszennej krupczatki
  • 100 g brązowego cukru trzcinowego
  • 100 ml mleka
  • 3 jajka
  • 3 średnie jabłka
  • półtorej łyżeczki sody oczyszczonej
  • półtorej łyżeczki proszku do pieczenia
  • łyżeczka cynamonu
  • 3 łyżki podprażónych ziaren słonecznika

W jednej misce mieszamy suche składniki (mąki, cukier, proszek, sodę, cynamon i ziarna słonecznika). Do drugiej rozbijamy jajka i ubijamy je delikatnie. Potem dolewamy mleko i wrzucamy starte na tarce o grubych oczkach jabłka. Całość mieszamy. Wlewamy „mokrą” zawartość jednej miski do miski z suchymi produktami i mieszamy dość pobieżnie. Tak aby nie było jednak nigdzie suchej mąki. Ciastem wypełniamy papilotki do muffinów włożone do specjalnej blaszki z okrągłymi otworami lub do małych foremek do babeczek. Ważne żeby ciasto sięgało prawie do samego końca papilotki, dzięku czemu urośnie nam śliczny muffinek jak z obrazka (ja nalałam troszkę za mało). Muffiny pieczemy około 20 minut w tempetaturze 200 C. I już. drugie śniadanie grzecznie stygnie na następny dzień. Oczami wyobraźni widzę moje dzieci jak zjadają estetyczny i smaczny posiłek trzymjąc je w muffinkowej, estetycznej papilotce (nie muszą nawet dotykać, pewnie nienajczystszymi rękami) i są szczęśliwe. A ja razem z nimi.

Dziś dorzuciłam im do muffinów jabłka (kosztele) i jogurt  naturalny z przyczepionymi do pokrywkli muesli. Do picia zawsze daję im wodę. Ciekawe jak im będzie smakowało? Waga drugiego śniadania jest nieoceniona. Zmuszone przez wymagający sysytem edukacji do nadmiernego wysiłku intelektualnego dziecko, potrzebuje pożywki dla wyczerpanego organizmu. Jeśli je odpowiednio wyposażymy, jest duża szansa, że nie tylko będzie czuło się syte i odżywione ale również nie zajrzy do szkolnego sklepiku, w którym jest „samiwiemyco”. Do dzieło i smacznego na każdej przerwie!

Nasze propozycje na drugie śniadanie do szkoły: Muffiny pomarańczowe, Muffiny z jabłkiem i słonecznikiem, Mufinny czekoladoweGofry inne niż wszystkie, Ciasto „na zdrowie”, Ciastka owsiano-korzenne, Bułeczki maślane, Mini Pizzunie, Makaroniki, Ciasto marchewkowe, Ciasto „raz,dwa” ze śliwkami, Tosty „piknikowe”, Tosty z „łososiem”, Bułeczki – grahamki, Kruchy placek z truskawkami, Kanapki z pastą jajeczną, Ciabata z kurczakiem

Photo by Kamil/magazynwrazen.pl (i Iza)