Nikomu nie trzeba przedstawiać  chyba Nelly Rubinstein. Kulinarna królowa salonów trzydziestolecia międzywojennego zasłynęła nie tylko doskonałym gustem i wyczuciem w kwestii przygotowywania potraw ale również mistrzostwem w organizowaniu przyjęć. Jest jedną z największych narodowych legend kucharskich. Tym większy ukłon w stronę Ani, która nas jej cudownym sernikiem uraczyła podczas również już legendarnej kolacji.

A sernik przygotowuje się z:

  • 350 dkg twarogu typu „wiejskiego”
  • 8 łyżek stołowych masła
  • mała paczka herbatników (typ holenderski, np. „Digestive”)
  • 2 jajka
  • 2/3 szklanki cukru
  • naturalna esencja waniliowa
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

Do zrobienia lukru potrzeba:

  • 1/2 szklanka śmietany 22% (1/4 litra)
  • 1/2 szklanka śmietany 30% (1/4 litra)
  • 4 łyżki stołowe cukru (może być brązowy)
  • 1 łyżeczka soku z cytryny
  • 1 łyżeczka esencji waniliowej

Masło roztapiamy w rondelku i zostawiamy do wystygnięcia. Herbatniki rozbijamy na miazgę (np. wałkiem). Pokruszone herbatniki mieszamy z masłem i umieszczamy w tortownicy o średnicy 22 cm. Masę rozprowadzamy po dnie i bokach tortownicy dość dokładnie i wstawiamy do lodówki, żeby masa stężała (około 30 minut). Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. W misce mieszamy jaja, cukier, twaróg, esencję waniliową i sok z cytryny a potem wszystko miksujemy. Całość przekładamy do tortownicy z masą. Sernik pieczemy około 30 minut. Jest gotowy gdy poruszywszy tortownicą stwierdzimy, że masa zastygła. Powierzchnia powinna być jasnozłota a sernik ma nieco zwiększyć swoją objętość. Sernik odstawiamy na około 20 minut w temperaturze pokojowej. Masa z serem nieco opadnie ale nie martwmy się, to miejsce wypełnimy lukrem. A lukier robi się niezwykle prosto. Składniki na lukier mieszamy ze sobą dokładnie i pokrywamy powstałą masą cały sernik. Wstawiamy do piekarnika na 5 minut aż cukier się rozpuści. Wyjmujemy z piekarnika, studzimy i wstawiamy do lodówki na trochę (gdy lukier zrobi się twardy i świecący sernik jest gotowy). My podałyśmy go ze świeżymi owocami, truskawkami i malinami. I naprawdę było warto…

Przepis pochodzi z książki Anieli Rubinstein „Kuchnia Neli”

Zapraszamy do lektury spotkania przy stole: Śmigamy na kolację

Photo by Iza