To było niewątpliwe najbardziej egzotyczne spotkanie od dawna. Nie to, że się nie spodziewałyśmy, ale żeby aż tak nas uraczyć… Dominikę natura obdarowała aż nadto i niesprawiedliwie wobec innych. Nie dość, że jest piękna, inteligentna, interesująca i niezywkle koleżeńska (piękne słowo) to jeszcze zdolna jak jasny gwint (też ładnie). Od razu przypadłyśmy sobie do gustu kulinarnego i w kuchni z Dominiką było nam wyśmienicie. Zwłaszcza, że mogłyśmy pozwolić się prowadzić gospodyni zorientowanej dużo lepiej od nas w temacie.

A temat był wdzięczny. Libańska kuchnia, ogólnie nam znana (ale tylko ogólnie ) pociągała nas od dawna. Lubiana i ceniona libańska restauracja „Le Cedre” narobiła nam smaku i podkręciła tylko apetyty. Tym chętniej i radośniej przyjęłyśmy ofertę spotkania z osobą kompetentną. Dominika jest pół-Libanką (pół- Wenusianką zdaje się) i celebruje swoje kulturowe korzenie zamiłowaniem do egzotycznej kuchni. Wielu rzeczy nauczyła się w domu, między innymi od babci, do wielu dochodziła sama. Kiedy się coś lubi i robi z pasją nie sposób aby nie było to zauważone. Jedno jest pewne, Dominika ma rękę do potraw. Postanowiła wykorzystać talent zawodowo. Za kilka dni rusza jej autorski projekt, firma cateringowa „Fresh box” (www.freshbox.pl). Pytana o to czym jest „Fresh box” Dominika odpowiada: „Jedzenie z pasją dla każdego. Po prostu pysznie”. Jak pysznie to pysznie!

Tego dnia, jak zazwyczaj, wszyscy zostali zagonieni do roboty. Właściwie nikogo nie trzeba było zaganiać, towarzystwo się garnęło do pracy, takie to wszystko było kolorowe i pachnące. Lidka, znanym sobie zwyczajem zamilkła i zajęla się drążeniem różnych rzeczy (głównie cukinii) i oczywiście wychodziło jej to perfekcyjnie. Ja kroiłam warzywa rozmawiając z Agatą a spóźniona delikatnie Ania zachwycała się ekspresyjnie bogactwem posiłku rysującego się na horyzoncie. Adam robił zdjęcia (ku czci potomności) a Dominika komendreowała. Uwielbiamy być pod jej dowództwem. To dzięki niej dania powstawały sprawnie, nie było przestojów a nasze rozbudzone apetyty miały widoki na rychłe spełnienie.

Równie apetyczne jak wygląd potraw były ich nazwy. Większość z nas słyszała je po raz pierwszy tym mocniej działały one na wyobraźnię. Bo jak tu nie pragnąć KOUSA MAHSHI czy BATATA HARRA. I niewiele zmienia fakt, że jedno z nich to faszerowana cukinia a drugie zapiekane ziemniaczki. FATTOUSH, tradycyjna libańska sałatka smakuje równie znakomicie jak brzmi. I choć na niektóre potrawy, będące efektem spontanicznych kombinacji, nie znaleźliśmy libańskich nazw, jak na przykład na SAŁATKĘ PIECZONĄ Z FETĄ , smakowały one równie dobrze. Więc może nie chodziło tu obcobrzmiące słowa? Może po prostu Dominika jest genialna?

Nie zdziwię zapewne nikogo tym, że było uroczo. Podobnie jak Libańczycy zasiedliśmy do niskiego stołu zastawionego mezzes, czyli małymi miseczkami z pastami, dipami i sałatkami. Papugowaliśmy to co warte papugowania. Zajadaliśmy aż się nam uszy trzęsły. Z podziwem patrzyliśmy na drobne dłonie Dominiki, której wrodzona skromność nie pozwoliła popaść w samozachwyt. My pozwoliliśmy sobie na nieco próżnośći. Bo przecież też uczestniczyliśmy w powstawaniu tych cudów.

Kuchnia libańska jest dość „mięsna”. Je się głównie jagnięcinę i baraninę, ale Libańczycy nie wzgardzą też innym mięsiwem  Mimo wszystko, i to nie tylko ze względu na położenie kraju pochodzenia, można ją nazwać śródziemnomorską (uznana przez liczne autorytety dietetyki za jedną najzdrowszych). Pełno tu warzyw, różnego rodzaju serów, jogurtów, jada się ryby, domowej roboty pieczywo i serwuje oliwy i oleje roślinne. Ale chyba tym co konstytuuje ją i decyduje o charakterze są zioła i przyprawy. Tymianek, mięta, kolendra, czosnek to tylko te bardziej znane z nich. Przyprawy libańskie lubią tworzyć niecodzienne, zaskakujące zestawienia. A do tego niezwykle piękne i bez wątpienia kuszące. Nas uwiodły. Planujemy ciąg dalszy libańskiej, smakowej przygody…

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Adam

Cenne adresy:

Restauracja i sklep „Samira”, Al. Niepodległości 213

Restauracja „Le Cedre”, Warszawa, Al. Solidarności 61

„Fresh Box” – catering, www.freshbox.pl