Nasi drodzy, dziś światowy dzień wegetarianizmu. Jak zapewne wiecie w naszym duecie istnieje pewien rozłam. Ja mięsa nie jem Lidka i owszem. Mimo to starmy się podchodzić z szacunkiem dla naszych postaw i nie zmuszać do przyjęcia swojego światopoglądu. Lidka i tak wykazuje się dużą otwartością i wyrozumiałością dla mojego wyboru i jak wiecie na naszym portalu prawie nie ma przepisów z mięsem. Mimo to szczycimy się tym, że sporo tu zdrowia i pożywnych dań. Jesteśmy pewne, że jedząc z Razem smaczniej nie zaznacie głodu i braku potrzebnych dla organizmu składników.

Dziś pozwolę sobie jednak na mamówienie Was do refleksji. Pomyślcie czym jest wegetarianizm bez nadawania mu tego specyficznego rysu szaleństwa. Pomyślcie czym jest jedzenie mięsa, niegdyś zupełnie zrozumiałe, i co zrobili z nim ludzie i do jakiej eskalacji okrucieństwa dopuścili. Nigdy nie jadłam zbyt dużo mięsa. Bylo to dla mnie dziwne, niezrozumiałe i nieestetyczne. Tym łatwiej było mi je odrzucić niemal całkowicie. Przebudzeniem i inspirtacją była dla mnie lektura niezwykłej książki „Eating Animals”, do której przeczytania namawiam. Może i dla Was będzie coś znaczyć?

Dziś, w Światowy Dzień Wegetarianizmu zachęcam Was, i chyba nawet zobowiązuje, pomyślcie o tym jak żyjemy i czy rzeczywiście musimy jeść Żywe  istoty. Albo czy chociaż koniecznie tak dużo?

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapraszamy do lektury książki „Jedzenie zwierząt” (Eating Animals), Jonathan Safran Foer