Mrozy zelżały a nam ciągle zimno. Wilgoć nie ustępuje a w nocy temperatura nadal spada bardzo nisko i nie chce się wychylić nosa spod kołdry. Śniegowe błotko chlupocze pod butami (lub, nie daj boże, w nich) a wokół wielu prychających i kaszlących (należę do nich). Nie jest łatwo. Zwłaszcza jak się zasmakowało południwego słońca Andaluzji skąpanego w lazurowym morzu… Ale o tym niedługo.

Jedzenie to jedna z podstaw utrzymania ciała w dobrej kondycji, wiadomo. Jeść trzeba i to nie byle co aby organizmu nie wyziębić i zagwarantować mu odpowiednie warunki do funkcjonowania. Dobre jedzenie to również gwarancja dobrego samopczucia . Takim oto mottem opatrzyliśmy nasze ostatnie spotkanie Razem Smaczniej. Postanowiliśmy powspominać wspólny wyjazd zimowy (niezwykle udany) i aby nie zamarznąć oglądając zdjęcia, z których sypał się śnieg i wiało chłodem zadbaliśmy o odpowiednie menu.

Po pierwsze GROCHÓWKA. Dobrze znana i kojarzona z wojskowym biwakiem zupa rozgrzewa już samym swoim zapachem. Dobrą grochówkę zrobić nie jest łatwo, ale nie przesadzajmy, nie jest też przesadnie trudno. Trochę grochu, warzyw, serca i jest grochówka. Nasza była cudowna, prawda? Podaliśmy ją w wersji „Vege” i mięsnej, odlewając nieco wywaru przed dodaniem boczku. Wersja bezmięsna jest już tak mocno pożywna (tutaj wielkie brawa dla grochu), że nie płaczmy jeśli okaże się, że w lodówce nie ma boczku.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wprawdzie tradycyjna kuchnia polska świetnie sprawdza się w czasie ostrzejszej pogody ale sięgnęłyśmy po dania, z różnych stron świata. MUSAKA , popularne greckie „conieco” miała stać się daniem głównym, ach te nasze jednogarnkowce… Nie sposób się im oprzeć zwłaszcza, kiedy przyjęcie ma mieć charakter nomadyczny a stół układ szwedzki.W jednogarnkowcach mamy wszystko: warzywa, sery, jajka  i oczywiście mięso. Wiem z opowieści wszystkożerców, że była znakomita. Pachniała naprawdę dobrze. a goście raczący się musaką mogli swobodnie przemieszczać się z miejsca na miejsce. Przyjęcie ku chwale wolności.

Sporo było na naszym skandynawskim stole dodatków. Niczym korona złocił się przepiękny bochen CHLEBA PSZENNEGO NA ZAKWASIE wykonany przez Beatę. Zajadaliśmy go z masłem posypanym natką, PASTĄ JAJECZNĄ oraz smalcem wegetariańskim. Przebojem okazała się KASZA JAGLANA Z KARMELIZOWANĄ GRUSZKĄ I… Coś pomiędzy deserem a wytrawną przystawką. Jadły ją również dzieci ku rozkoszy i radości rodziców. Bo kasza jaglana to naturalny antybiotyk. Ma tyle cudownych właściwości, że poświęcimy jej chwilę już niedługo.A tymczasem polecamy gorąco. Choć równie dobra jest na zimno.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

A na deser wspomnienie z naszego zimowego uzdrowiska. FALE DUNAJU powitały nas w Zakopanem na pierwszym obfitym obiedzie. W ramach ulegania sentymentom spróbowałyśmy powtórzyć ten deser. Chyba z powodzeniem… Wielką zaletą Fal Dunaju jest fakt, że ciasto wygląda bardzo reprezentacyjnie.

Było świetnie. I Razem i Smacznie. Nie mogę się nadziwić jakie mam w życiu szczęście do ludzi. Z nimi wszystko smakuje lepiej!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza