Przygotowując CHLEB PSZENNY powinniśmy odłożyć sobie nieco ciasta na następny zakwas. Tak około 1oo g.

Na 2 dni przed pieczeniem wyjmujemy odłożony materiał na zakwas z lodówki (te trzymane około 100 gramów zabrane z poprzedniego chlebka) i czekamy jak złapie temperaturę pokojową.

I co następuje, jeśli do chleba potrzebujemy 200 gramów zaczynu dzielimy to na 2 porcje i tak: wieczorem dosypujemy 50 gramów mąki żytniej i 50 gramów ciepłej wody do jednej z nich. Mieszamy i zostawiamy na noc w temperaturze pokojowej (mamy już 100 gramów zaczynu). Rano dosypujemy 25 gramów mąki żytniej i 25 gramów ciepłej wody. Mieszamy i dalej do ciepłego (mam już 150 gramów zaczynu). Wieczorem ostatnia 3- cia porcja 25 gramów mąki żytniej i 25 gramów ciepłej wody. Mieszamy i znowu do ciepełka.

Jest to tzw. zaczyn trójfazowy. Rano po ostatniej nocy pieczemy czyli bierzemy te 200 gramów do ciasta a te 100 co zostało do lodówki… Oczywiście z czasem zaczynamy robić to na oko, te części które dosypujemy nie muszą być w idealnych proporcjach. Ważne żeby dosypywać 3 razy i odstawiać na około 12 godzin tak, aby każda fermentacja mogła się odbyć z powodzeniem. Potrzebujemy około 36 godzin przed planowym wypiekiem. Mój zakwas nieczęsto ląduje w lodówce, bo jak piekę chleb to od razu zakwaszam kolejne coby piec co 2 dni…

Brzmi to skomplikowanie ale tak naprawdę jest dość proste.

Smacznego chlebka!