Ja mogłabym przysiąc, że ten deser pochodzi z pięknych czasów mojego dzieciństwa, i że zaklęto w nim potęgę smaku samego PRL- u. Wtedy to był on alternatywą dla wyrobów czekoladopodobnych. Myślałam, że zna go każdy! Niestety tak nie jest…. Więc robię, częstuję i rozpowszechniam tę niebiańską słodycz. Na chwałę wspomnieniom!
  • 200 g masła
  • 500 g mleka w proszku
  • 1/2 szklanki wody
  • niecała szklanka cukru
  • 6 łyżek kakao
  • około 150 g herbatników
  • opcjonalnie garść orzechów lub rodzynek (lub po trochu i tego i tego)

W garnczku na małym ogniu należy rozgrzać wodę z masłem. Kiedy masło całkowicie się roztopi dodać cukier oraz kakao.

Gdy składniki się połączą, a cukier rozpuści, należy garnuszek zdjąć z ognia i powoli wsypywać mleko w proszku. Trzeba cierpliwie mieszać do momentu otrzymania jednolitej masy pozbawionej grudek. Na koniec wsypujemy połamane herbatniki i ewentualnie orzechy oraz rodzynki. Następnie całość jeszcze raz delikatnie mieszamy.

Jeszcze ciepłą masę przekładamy do foremki, najlepiej kelsówki wyłożonej folią spożywczą, studzimy aż wreszcie schłodzamy w lodówce.

Uwaga! Najlepiej przygotować dzień wcześniej.

Smakowitości …

Photo by Iza