Udałyśmy się ostatnio do naszej uroczej koleżanki Dorotki w celu przedyskutowania kwestii dekoratorskich. Mieszkanie w oczekiwaniu na remont potrzebowało rzutu okiem względnie doświadczonej „metamorfistki” (kłaniam się nieskromnie). Nie byłybyśmy sobą gdybyśmy nie zjadły czegoś przy okazji w miłym towarzystwie. Każda okazja jest dobra na spotkanie a jeść trzeba jeśli się oczywiście nie jest bretarianinem. My z pewnością nie jesteśmy.

Podczas wnętrzarskich dywagacji zachciało nam się słodkości więc niestandardowo rozpoczęłyśmy ucztę od deseru. BLOK CZEKOLADOWY w wykonaniu Lidii mowę nam wprost oderwał. Tym samym mowy nie było o dalszych dyskusjach na tematy architektoniczne. W milczeniu, popijając kawę spożywałyśmy zapomniany przez wielu deser pięćdziesięciolecia. Poczułam się znów jak na urodzinach u Marty z 4c. I chyba w radiu nawet „leciała” Madonna…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Danie główne było sałatą. Ale nie jakąś tam zwykłą sałatą… Dzięki uprzejmości mojej sąsiadki, Joasi, odkryłam smak sałaty, który zapiera dech w piersiach. Nie sposób odgadnąć jaki to składnik sprawia, że smakuje tak doskonale. Orzechy? Sezam? Różne odpowiedzi padają z ust częstowanych. A odpowiedź jest banalna. Smak nie! SAŁATA Z MAGIĄ (podstawowa) nadaje się doskonale jako dodatek do wszelkich dań. Polecamy gorąco.  Na spotkaniu dekoratorskim zrobiłyśmy wersję bogatszą, nieco bardziej obiadową SAŁATĘ Z MAGIĄ I OSCYPKIEM. Również prosta w przygotowaniu a niezwykle aromatyczna i co najważniejsze pożywna dała nam wiele przyjemności. Najadłyśmy się po kokardkę. A na obiad miałyśmy przecież tylko sałatę!

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza