Z bazarami jest podobnie jak z psami, używa się słów je określających do przekazania wielu negatywnych emocji. Nie będę rozwijać skrzydeł w przytaczaniu wszystkich przykładów (od tego specjalistką jest Martula) wystarczy, że powiem, że dziś pogoda pod wściekłym psem, że jak spojrzę na wszystko wokół to wydaje mi się, że wiodę pieskie życie, a ubrania na mnie wyglądają jak psu z gardła . Widać nie dla psa kiełbasa i więcej słońca mi się nie należy. Trudno…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Psy na to nie zasłużyły. Wierne, mądre, dobre i taki je los spotyka ( nie mówiąc o tym, że pewien krytyk kulinarny zjada). Z bazarem jest podobnie. Gdy tylko padnie „ale bazar” wiadomo, że będzie można się pośmiać, czyż nie? Ale jakież to niesprawiedliwe! Jesień jest najpiękniejszym czasem na bazarowanie i wtedy to bazary rozkwitają w pełnej krasie a mnie chce się po nich kroczyć, dotykać aksamitnych brzoskwiń, jak Amelia Poulain zanurzać dłonie w workach z grochem czy fasolą a wsałatach przebierać jak ulęgałakach. Bo wszystkiego jest pełno, bogactwo tam, aż oczy bolą. Ale bazar!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Kilka dni Przeszłam samą siebie i calutki bazar w Falenicy (najbliżej-najulubieniej). Jak można wrocić do domu z 11 kg warzyw i owoców. Czekałam już na te pytania retoryczne: „Czyś Ty zwariowała?”, „Kto to zje?” , „Czyś Ty naprawdę zwariowała??”. Odpowiedzi: „Tak zwariowałam”,” Nie wiem kto to zje. My? Zaprosimy dużo gości?”. Ale na własne usprawiedliwienie powiem, że to w żadnym stopniu nie jest moja wina. Pachniało tam tak, że nie sposób było przejść obojętnie obok żadnego stoiska, kolory były takie jak lubię, a ludzie dzięki ostatnim podrygom letniego słońca super mili. Stało się i mam mnóstwo warzyw w domu.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Co wtedy robię? Robię co mogę i podążam gdzie mnie ręce poniosą. Co zatem następuje: Pierwszego dnia zrobiłam: POMIDORY PIECZONE W ZALEWIE OLIWNO-MIODOWEJ, KNEDLE ZE ŚLIWKAMI, KREM Z POMIDORÓW Z PIECZONĄ PAPRYKĄ, CIASTO ORIENTALNE Z WĘGIERKAMI, SZARLOTKĘoraz WARZYWNE CURRY i powiem Wam coś, było warto…

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ale to nie koniec, dziś też się tam wybieram. Co kupię? Kupię co uniosę.

Moi drodzy, zachęcam do odwiedzania bazarów właśnie teraz, zachęcam do odwiedzania zawsze ale o tej porze roku szczególnie. Jestem pewna, że to najzdrowszy dla naszych ciał i umysłów sposób robienia zakupów. Bazarowanie, jak żadna inna z form zakupoholizmu działa doskonale na każdego. Nie wierzycie? Proszę próbować. Każdy ma w okolic jakiś bazar, bazarek albo wielki targ. Są targi sezonowe, codzienne i odświętne, zapewniam, wizyta na większości z nich warta jest grzechu. Ja Was rozgrzeszam…

Smacznego!

Kochamy:

Bazar pod Halą Banacha,

Bazar pod Halą Mirowską

Bazar przy placu Szembeka

Bazar na Stadionie Olimpia

Bazar w Otwocku (co 2 tygodnie targi ekologiczne)

Bazar Wolumen

I oczywiście Pana Ziółko

A Wy?

 

Photo by Iza (ostatnie zdjęcie -Kamil/magazynwrazen.pl)