Naszła nas taka refleksja w związku nadchodzącymi świętami. Czym jest kuchnia Polska?

Pojęcie Kuchnia Polska jeszcze zupełnie niedawno miało wyraźny narodowościowy charakter. Wraz z transformacją i wzmożoną komunikacją pomiędzy Polską a resztą świata pojęcie to nieco się rozmyło i stało się mniej oczywiste niż kiedyś, a szkoda, bo kuchnia Polska ma doskonałe tradycje i to niekoniecznie chodzi mi o pierwsze skojarzenia ze schabowym.

Niewątpliwie istnieje wielka różnica pomiędzy tym co się w Polsce niegdyś jadało a tym co jada się teraz. Znane są w tradycji polskiej kuchni wielkie rewolucje, jak choćby pojawienie się ziemniaków. Niewątpliwie wielką rewolucją było 50 lecie powojenne, (i  znów można wszystko zrzucić na komunizm). Był to czas, który odcisnął znaczne piętno na tym co jedliśmy i na tym co jemy teraz. Polska kuchnia zubożała ale też Polacy nauczyli się, również w tej dziedzinie, kombinować i czarować niezwykłe  dania z niczego. Wtedy to kuchnia Polska zaczęły kojarzyć się ze schabowym i ziemniakami, wyrządzono jej niezasłużone „kuku”.

A przecież dawniej było inaczej. Kiedyś w Polsce jedliśmy w zgodzie z porami roku, żywiliśmy się sezonowo dostosowując menu do zmieniających się okoliczności. A pogoda w Polsce jest i zawsze była kapryśna. Tradycyjna, stara Polska Kuchnia to bardzo ciekawy zestaw dań i nietuzinkowych rozwiązań kulinarnych dostosowanych do, nie zawsze sprzyjających, warunków zewnętrznych. Wilgoć nie ustępuje przez długie miesiące, mrozy potrafią trzymać okrutnie a śniegowe błotko chlupocze pod butami (lub, nie daj boże, w nich). Mimo, że żyjemy w ogrzewanych domach problem wcale nie zniknął. Rozejrzyjmy się wokół ilu jest prychających i kaszlących. Gdybyśmy częściej stosowali za staropolską zasadę, „jest zima-jest kiszonka”, łatwiej byłoby nam przetrwać zimę. Polacy zawsze zajadali kiszonki. One (chroniły) i chronią nas przed wpływem kapryśnej aury. Dlatego BIGOS był i powinien być polską potrawą narodową a surówka z kiszonej kapusty i ogóreczki ze słoiczków przygotowane jesienią goszczą chyba w każdym polskim domu.

Za czym najbardziej tęsknią Polacy za granicą (oczywiście oprócz kiszonek)? Za polskim chlebem. Moda na domowy wypiek chleba to nie jakaś skandynawska nowinka. Chleby pieczono w każdym polskim domu jeszcze 50 lat temu.A nie jadł chleba ten, kto nie spróbuje prawdziwego, polskiego CHLEBA NA ZAKWASIE. Jako, że węglowodany powinny być podstawą diety, taki chleb obok kasz, które kiedyś w Polsce jadano codziennie, jest doskonałą i zdrową podstawą diety.

Jak jemy teraz gdy czasy permanentnego braku minęły, a nastała era dostatku i nieograniczonej niemal wymiany kulinarnej ze światem. Wprawdzie tradycyjna kuchnia polska świetnie sprawdza się w czasie ostrzejszej pogody ale Polacy nauczyli się z wielką wprawą sięgać po dania, z różnych stron świata. Jesteśmy świetni w korzystaniu z tradycji kuchni włoskiej. Makarony i pizzę można zjeść w każdym polskim miasteczku. Troszeczkę zachłysnęliśmy się obcymi smakami. Kuchnia włoska to już niemal nasza druga kuchnia narodowa a lokali sushi jest podobno w Warszawie więcej niż w Tokio. Bo rybkę Polak lubi. Odkąd pamiętam polski piątek był postny. W domu była ryba (smażona w panierce, a jakże) w szkole była ryba lub leniwe a w kanapkach nie było wędliny. Zwyczaje się nieco pozmieniały, świat idzie naprzód, ryby jadamy zdecydowanie częściej, ale echa rybnego piątku „słychać” do dziś. W szkole u moich dzieci w piątek jest najczęściej ryba (w panierce, a jakże), na mieście sushi bije rekordy popularności a koreczki z łososia wędzonego to już niemalże polska potrawa narodowa. Ryba ma w Polsce dobry PR!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Nie mogę nie wspomnieć o zupach. Na szczęście cały czas jadamy sporo zup, mimo, że ich spożycie znacznie spadło. A niesłusznie. Polskie zupy to źródło zdrowia i tężyzny fizycznej. Są przygotowywane na bulionach (mięsnych lub warzywnych) i są tak treściwe i bogate w składniki, że swobodnie mogą stać się samodzielnym posiłkiem.  Porcja warzyw podana w optymalnej temperaturze (czyli na ciepło) zaopatrzy nas w składniki obronne, witaminy i mikroelementy. Jak choćby nieśmiertelna grochówka.

I jeszcze jedna kwestia warta poruszenia w związku  z jedzeniem. My, Polacy uwielbiamy świętować, hołdować zwyczajom, odprawiać gremialne czary nad suto zastawionym stołem. Choć wielu z nas, młodszych, buntuje się przed przejadaniem się i gromadzeniem wokół stołu mniej lub bardziej świadomie dziedziczymy te zwyczaje. Lubimy się spotykać i razem zajadać celebrując wspólne posiłki. Czym byłaby kultura bez ceremoniałów, rytuałów i społecznych poruszeń?  Zapewne naszej by nie było dlatego bardzo lubimy przyjmować gości. Nie ma chyba polskiego domu, z którego można wyjść głodnym. Jeśli Polak maz gości to musi ich nakarmić. Koniecznie. W pojęciu polskiej gospodyni (i gospodarza) każdy przestępujący progidomu jest zapewne głodny, spragniony i niedopieszczony. Potrzebuje uśmiechu, wsparcia – strawy dla ducha i ciała. Tak już mamy…

Świat wokół się zmienia, pamięć się zaciera, zwyczaje ewoluują. Mimo wszystko należy pamiętać, w jakiej strefie klimatycznej żyjemy. Wprawdzie większość z nas na codzień korzysta z menu globalnej wioski (i dobrze) lecz coraz więcej z nas  przygląda się nieco łaskawiej tradycyjnemu polskiemu menu. Stara, dobra tradycja kusi bogactwem, smakiem i zdrowiem. Kochajmy polską kuchnię bogatą w kiszonki, zupy,  kasze i chrupiące węglowodany  nie wywodzące się z cukrów prostych.

Zapraszamy do korzystania z przepisów kryjących się pod linkami.

Photo by Iza (I Adam Bondarowicz)