• 2,5 szklanki mąki
  • 8 żółtek
  • 5 łyżek gęstej śmietany
  • 2 łīzki spirytusu
  • szczypta soli
  • olej rzepakowy do smażenia (można też na smalcu ale czy trzeba?)

Ciasto na faworki wygniatamy bardzo cierpliwie, dokładnie i mocno. Czyli tak jak lubimy najbardziej. Gdy już wymęczymy je dokładnie zaczynamy kolejną torturę, wałkowanie. A wałkujemy bardzo, bardzo cienko. Gdy rozwałkowane plastry są gotowe kroimy je na około 4 cm paski a potem znów na około 14 cm. Pośrodku każdego prostokąta o wymiarach około 14/4 cm kroimy około 4 cm pasek, przez który przeciągamy jeden koniec faworka tworząc w ten sposób niezbędną w faworkach falę. Na rozgrzanym oleju smażymy faworki (pilnując aby im nie było ciasno) na złoty kolor. Potem wykładamy je na ręcznik papierowy odcedzając z tłuszczu i czekamy aż chwilę ostygną. Podajemy sowicie posypane cukrem pudrem. I jemy….

Czyli: ugniatanie, wałkowanie, krojenie, smażenie, gryzienie …wrrrr , karnawał na całego! Szkoda, że się już kończy

Photo by Iza