Było się na bazarze po zioła (najbardziej imponująco wyglądała mięta) to się kupiło też trochę warzyw.  Bez histerii bo nowalijek się boję ale rzymska kusiła więc się skusiłam. Były też całkiem zgrabne pomidorki, tzn. każdy inny a nie jak z formy. I niedrogo było…

Efekt – lekki wiosenny lunch, w sam raz na plan bikini… No może tylko sos cesarski był lekkomyślnością. Ale do lata jeszcze trochę czasu.

Się robiło następująco:

  • sałata rzymska
  • avocado
  • 2 pomidory
  • szalotka
  • niewielki kawałek sera gruyere
  • garść świeżej mięty

Można skorzystać z gotowego majonezu i połączyć go z anchois, czosnkiem, sokiem z cytryny ale można też zrobić całość samemu…

Sos:

  • 2 żółtka
  • około 1 szklanki oleju (tyle ile sie wkręci do żółtek aby powstał majonez)
  • łyżka musztardy dijońskiej
  • 2 ząbki czosnku
  • 3 fileciki anchois
  • sok z 1/2 cytryny
  • sól, pieprz

Żółtka ucieramy z olejem aż sos stanie się majonezowy. Do sosu dodajemy musztardę, zmiażdżony czosnek, bardzo brobno posiekane anchois, sok z cytryny i przyprawy do smaku.

Sałatę kroimy lub rwiemy na niewielkie kawałki. Pomidora i szalotkę kroimy w piórka. Avocado obieramy i kroimy w kostkę. Sałatę posypujemy kolejno: avocado, pomidorami, szalotką. Następnie polewamy sosem i posypujemy obficie drobno posiekaną miętą.

Teraz posypujemy startym serem gruyere.

Podajemy z grzankami z ciemnego pieczywa posmarowanymi masłem i usmażonymi na patelni do zrumienienia.

Smacznego!

Photo by Iza