Szczerze mówiąc jestem zaintrygowana. Od dawna żaden pomysł dietetyczny nie wzbudził tylu moich refleksji i pytań a także nie rozbudził nadziei. Bo muszę przyznać, że jako zatwardziały „pszenicofil” nie czuję się idealnie z moim uwielbieniem dla tego ziarna, a codzienne (niby) zdrowe zwyczaje żywieniowe nie powodują znikania pewnych dolegliwości. Na temat zdrowia rozwijać się nie będę aby nie przynudzać ale mogłoby być lepiej (choć nie jest najgorzej). Mimo, że zjadam produkty pełnoziarniste, piekę chleby, dodaję zdrowe składniki wcale się od tego lepiej nie czuję. Coś ewidentnie nie gra a chorobliwe przywiązanie do węglowodanów ogranicza często moje menu i eliminuje produkty zapewne bardziej mi potrzebne. To wiem od dawna ale skąd wiadomo, że to właśnie pszenica jest „be”? Czy to kolejna moda czy naprawdę coś w temacie siedzi?

Zaczęło się od audycji dr Mularczyka. Dostałam od niego maila, wnikliwie i cierpliwie wysłuchałam audycji

http://www.polskieradio.pl/9/304/Artykul/793976,Zastanow-sie-dwa-razy-zanim-siegniesz-po-buleczke

Po wysłuchaniu audycji przerażona dzwonię do przyjaciółki informując ją, że jest źle, i to bardzo. Wyłuszczam jej, że chyba trzeba będzie wszystko wywrócić do góry nogami. A przecież tak mi się nie chce. Ona na to, żeby się uspokoiła bo przecież to niemożliwe, żeby tak żyć i że bez przesady, że jemy całkiem zdrowo i w ogóle… To się uspokoiłam na jakiś czas.

Ta sama przyjaciółka, miesiąc później pokazuje mi książkę Williama Davisa ” Dieta bez pszenicy” i mówi, że czas na rewolucję, że dosyć tego, że pszenica nie ma tej wartości co kiedyś bo ją amerykanie zepsuli i w ogóle… Znów się zainteresowałam i uśpione pytania rozbrzmiały ze zdwojoną siłą. A może warto spróbować?

Próbujemy, od dwóch dni. Wczoraj było super, dziś trochę gorzej odzywa się tęsknota za węglowodanem ale uaktywnia się kreatywność i ciekawość nowinek. Zgodnie z radą pani redaktor skupiam się na tym co mi wolno a nie na tym czego nie. Ogólnie unikam glutenu i sprawdzam co się z tego urodzi. Może nowe zwyczaje? Będę informować na bieżąco.

Dziś wczorajsza ZUPA TAJSKA Z KREWETKAMI. Doskonała alternatywa na obiad bez glutenu. By by pszenico!

Aha i jeszcze jedna uwaga, od dziś, przez jakiś czas będę udawać, że jestem uczulona na gluten bo nie chce mi się tłumaczyć w restauracjach, że bardzo nie chcę pszenicy na moim talerzu. Ale czy na pewno nie chcę?

Photo by Iza