Tytuł postu brzmi jak żart albo znamiona obsesji. Jeśli już to raczej to drugie. Mam jazdę na kaszę bo ją lubię i powinnam lubić ze względu na tyle istotnych spraw, że już nawet wolałabym nie poruszać tematu bo zewsząd atakują nam wzmianki na temat tego jak zdrowe są kasze. Rzadziej jednak przypomina się jak są pyszne i o tym właśnie są litery poniżej i zdjęcie powyżej.

Knedle z kaszy dają radę więc zachęcam drogich czytelników do eksperymentów. Sama, znalazłszy inspirację w necie, postanowiłam spróbować. Dziś też zrobię!!!

  • 220 g kaszy jaglanej
  • około 70 g kaszy gryczanej
  • 6/7 łyżek mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1 łyżeczka cukru z prawdziwą wanilią
  • około 15 śliwek węgierek
  • masło (lub masło roślinne aby przepis nie przestał być wegański)
  • brązowy cukier

Kasze płuczemy, oczyszczamy i przelewamy wrzątkiem. Ja użyłam kaszy w ilości 290 g i w wyżej podanej proporcji ale proporcje można troszkę zmienić. Używając 2,5 raza więcej wrzątku nić kaszy gotujemy kaszę we wrzątku. Z dodatkiem odrobiny soli. Gotujemy je przez około 20 minut na maleńkim ogniu. Gdy jeszcze będą ciepłe mielimy je z przyprawami i mąką. Pozwalamy mu ostygnąć a potem wstawiamy na około 15 minut do lodówki.

W tym czasie myjemy, suszymy i pozbawiamy pestek śliwki.

Teraz zabieramy się do robienia kulek. Sięgając po odpowiednią porcję ciasta robimy z niego płaski placuszek i zawijamy w eń śliwkę. Można przed zawinięciem dodać nieco cukru. Początkowo ciasto klei się do ręki ale przestaje w miarę wyrabiania. Knedle gotujemy w delikatnie osolonej wodzie przez około 3 minuty po wypłynięciu. Pamiętajmy aby obchodzić się z nimi delikatnie bo są delikatne.

Knedle najlepiej smakują z masłem i brązowym cukrem. A smakują cudownie, co może być zaskoczeniem dla tych, którzy nie lubią kaszy…

Photo by Iza