Nikt nie wie dokładnie jak to się wszystko zaczęło… Improwizacja oparta na tym co znalezione w lodówce, i to jeszcze przygotowana przez mężczyznę, który ostatnio „szarogęsi” się w mojej kuchni. Podejrzałam i przekazuję dalej, zwłaszcza, że bardzo mi smakowało…

Kurczaka lubię i jem dość często, ale należy pamiętać, że smakuje głównie tym, czym go przyprawimy. Zachęcam więc do marynowania go chociażby na 15-20 minut przed przygotowywaniem, bo ma to ogromne znaczenie dla jego smaku. Ważne jest też, aby w marynacie znalazł się jakiś kwaśny skladnik (np. ocet jabłkowy, sok z cytryny, jogurt naturalny), dzięki niemu mięso staje się bardziej kruche.

Składniki:

  • 200 g makaronu (np. spaghetti, tagliatelle)
  • 0,5 kg polędwiczek z kurczaka
  • 100 g suszonych pomidorów
  • olej kokosowy do smażenia
  • tarty parmezan
  • prażone ziarna słonecznika lub dyni

Marynata:

  • kilka łyżek oleju
  • łyżka octu jabłkowego
  • 2 ząbki posiekanego czosnku
  • świeżo mielony czarny pieprz
  • odrobina ostrej papryki
  • suszony estragon

Oczywiście zaczynamy od marynaty. Polędwiczki z kurczaka kroimy na dość duże kawałki i wrzucamy do marynaty, mieszamy i zostawiamy na co najmniej 15 min.

Na patelni rozgrzewamy  solidną łyżkę oleju kokosowego (my smażyliśmy w woku), a następnie wykładamy porcjami kurczaka z marynaty. Kurczaka smażymy do zrumienienia, dodajemy pokrojone w paski suszone pomidory a na koniec czosnek i zioła z marynaty. My dodatkowo podsypaliśmy odrobiną parmezanu

W czasie kiedy kurczak się smaży, gotujemy makaron wg przepisu na opakowaniu (al dente).
Patelnię (woka) wyłączamy, i dodajemy odcedzony makaron. Mieszamy.
Makaron przekładamy na talerze, posypujemy sporą porcją parmezanu i ewentualnie, jak w naszym przypadku, pestkami słonecznika.

Smacznego :)

PS. Jak zapewne zauważyliście, w przepisie nie ma soli, ale zapewniam że nie jest ona potrzebna. Zioła, przyprawy i czosnek dały smak potrawie, no i oczywiście parmezan, który sam w sobie jest dość słony. Spróbujcie!

 

Photo by Lidka