Wpadasz do przyjaciółki, a ona wie, ona pamięta, że nie możesz żyć bez słodyczy i jakby zgadła, że obiecałaś sobie, od wczoraj, od dziś lub od jutra nie jeść cukru…

Przyjaciółka wiedząc to wszystko daje ci… ciasteczka…

I kochasz ją za to, bo są pyszne, a do tego wegańskie, bezcukrowe i bezglutenowe. Jest bosko!

Tak, tak… wymyśliła je moja cudowna przyjaciółka, a ja się z Wami dzielę bo niezwłocznie podobne upiekłam. Trudno jest podać dokładny przepis, gdyż są dziełem improwizacji, tajemnej wiedzy i intuicji, ale jakoś damy radę:

  • dwa średnie banany
  • szklanka wiórków kokosowych
  • 3 łyżki otrębów żytnich
  • 2 łyżki żurawiny
  • garść orzechów włoskich
  • czubata łyżka oleju kokosowego
Zaczynamy od zmiksowania bananów. Na gładko. Potem dosypujemy wiórki, otręby, żurawinę, dodajemy olej i wszystko zagniatamy na gładką masę. Jeśli czujemy, że potrzeba jeszcze trochę płatków, dodajemy je. Formujemy delikatnie niewielkie ciasteczka (mi wyszło około 16 sztuk) i układamy w wysmarowanej blaszce lub na papierze do pieczenia.

Ciasteczka piekłam przez około 20 minut w temperaturze 160 stopni, do momentu aż się zrumienią.

Ciasteczka są pyszne, smakują podróżą i są naprawdę słodkie.

Smacznego!

Photo by Iza